Komentarz Jacka Zalewskiego: Nowa matrioszka - czy marionetka

Jacek Zalewski
opublikowano: 03-03-2008, 08:07

Wybór Dymitra Miedwiediewa na prezydenta Rosji przebiegł zgodnie z zarządzeniem ustępującego prezydenta Władimira Putina.

Naród zagłosował za przyszłością Rosji, co równało się powszechnemu poparciu delfina namaszczonego przez władcę odsuwającego się — ale tylko protokolarnie — na drugi plan. To zgodne z wielowiekową tradycją, wznowioną przez Borysa Jelcyna, który w sylwestra 1999/2000 namaścił Władimira Putina. Niedzielne głosowanie nic nie zmienia, przynajmniej na razie — Kreml pozostaje w rękach tej samej korporacji.


Okoliczność, że Dymitr Miedwiediew nie służył w Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego czy obecnej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa — przynajmniej jawnie — zasadniczo odróżnia go od całej wierchuszki rosyjskiej polityki i gospodarki. Nowy prezydent reprezentuje inne kadrotwórcze środowisko — mianowicie stajnię dawnego mera Petersburga, Anatolija Sobczaka, który był mentorem samego Putina. Paradoksalnie, właśnie to odstawanie od specsłużb najprawdopodobniej przesądziło, że odchodzący prezydent niespodziewanie namaścił właśnie Dymitra Miedwiediewa, nie zaś powszechnie typowanego innego wicepremiera, Siergieja Iwanowa. Podpułkownik rezerwy Putin za dobrze zdaje sobie sprawę, że w KGB-owskich mózgach mogą się lęgnąć rozmaite pomysły, niekoniecznie służące podtrzymywaniu przyjaźni…


Podczas niedawnego pobytu w Moskwie dokonałem przeglądu oferowanych na straganach politycznych matrioszek. Przypomnijmy, że to rosyjska zabawka, składająca się z kilku lub kilkunastu drewnianych lalek, z których każda jest większa od poprzedniej. Ta na wierzchu jawi się chronologicznie najpóźniejsza i zarazem najważniejsza, dlatego producenci stuletniego zestawu władców Kremla trzymają się standardu — zaczynają w środku maleńkim Leninem, a kończą wielkim Putinem. Teraz należałoby oczekiwać nowego modelu matrioszek, okrytych Medwiediewem, co oznaczałoby uznanie jego nadrzędności oraz formalnego pierwszeństwa przed przyszłym premierem Putinem. Na razie jednak dylemat zasygnalizowany w tytule pozostaje nierozstrzygnięty.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane