Komentarz Jacka Zalewskiego: Rzetelne informowanie obowiązuje obie strony

Jacek Zalewski
10-01-2008, 08:40

Ale się porobiło — premierowi Donaldowi Tuskowi zdecydowanie puściły nerwy i wczoraj przywołał do porządku media! Na  zwołanej nagle konferencji — ale w Sejmie, gdzie wystąpił w barwach partyjnych, czyli jako przewodniczący Platformy Obywatelskiej — zaapelował do dziennikarzy o  „rzetelne pisanie”, w szczególności o próbach szybkiej poprawy systemu ochrony zdrowia.


Rozlewające się protesty społeczne same w sobie są tematem bardzo nerwowym i apel Tuska niewątpliwie ma podstawy, bo niektóre dziennikarskie tezy stawiane są na podstawie danych z sufitu. Ale ten medialny dym rozniecony został przez sam rząd, jako że pustka rzetelnej informacji naturalnie wypełniła się przypuszczeniami i domysłami. Już w komentarzu wczorajszym wytknąłem trzy i pół godziny wtorkowego chaosu informacyjnego rządu, ale w kontekście żalów premiera wypada do tej PR-owskiej porażki wrócić.


Jeśli we wtorek o godzinie 10 okazało się, że planowe posiedzenie rządu zmienia formułę na roboczą, to o godzinie 10.01 bezwzględnie konieczny był komunikat lub osobiste wystąpienie rzecznika rządu o przyczynach owej zmiany wraz z wyjaśnieniem, co będzie dalej. Tymczasem minister Agnieszka Liszka milczała, a zewnętrznym rzecznikiem rządu sam się ustanowił Zbigniew Chlebowski, który z Radą Ministrów nie ma bezpośrednich styków, lecz jedynie kieruje jej sejmowym zapleczem. Wprowadził opinię publiczną w błąd informacją, że posiedzenie gabinetu jednak się odbędzie, tyle że o 12.30. Jeśli Donaldowi Tuskowi można doradzić coś naprawdę pożytecznego, to radykalne zmniejszenie propagandowej aktywności posła Chlebowskiego, który w uzależnieniu od ciągu na szkło (telewizyjne) już dorównał Przemysławowi Gosiewskiemu.


Od lat kolekcjonuję przypadki, gdy w niewygodnych sytuacjach przedstawiciele władzy przekazują mediom brednie obrażające inteligencję nie tylko dziennikarzy, nie tylko widzów, słuchaczy i czytelników, ale nawet… samych osób je wygłaszających na polecenie przełożonych. Na szczęście młodej ekipie Donalda Tuska do takiej fazy jeszcze daleko, bo jej ucieczka w milczenie miała wydźwięk fatalny, ale na pewno była mniej szkodliwa od kłamstw. Jeśliby jednak przekroczyła kiedyś cienką linię obrazy zbiorowej inteligencji społecznej — byłby to sygnał, że powinna się zacząć pakować.


Rządowo-medialny spór o informacyjną rzetelność ma dodatkowy smaczek. Otóż Jarosław Kaczyński cały czas twierdzi, że przyczyną wyborczego zwycięstwa PO był jedynie dobry PR, któremu uległo naiwne społeczeństwo. Rząd w tych dniach po raz pierwszy pokazał, że sztuka kryzysowego PR jest mu dość obca — co zadaje kłam tezie prezesa PiS. Wychodzi na to, że powody zmiany władzy w Polsce były jednak bardziej złożone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Jacka Zalewskiego: Rzetelne informowanie obowiązuje obie strony