Komentarz Jacka Zalewskiego: Skuteczna promocja jest niełatwą sztuką

Jacek Zalewski
opublikowano: 30-01-2009, 07:37

Przez dekadę Polska reprezentowana była na  Światowym Forum Ekonomicznym przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Lech Kaczyński wyjazdy do Davos odpuścił z założenia, ustępując pola premierom. W  2006 r. Kazimierz Marcinkiewicz rzecz jasna, pojechał, co rozumieliśmy. Jarosław Kaczyński, rzecz jasna, nie pojechał, co też rozumieliśmy. Rok temu nowy premier Donald Tusk także nie pojechał, ale tego nie pojęliśmy. Ba, w fatalnym PR-owsko tłumaczeniu stwierdził, że "nie mógł sobie pozwolić na zostawienie na cztery dni ważnych spraw kraju". W tym kontekście niemal kopernikańską miarę należy przyłożyć do wykonania przez Tuska zwrotu o 180 stopni i odkrycia, że właśnie dla ważnych spraw kraju koniecznie trzeba do Davos wpaść, choćby na dwa dni.

Nie zmieniamy niskiej merytorycznej oceny światowej ekstraklasy polityczno-biznesowej, która rok temu nawet nie spróbowała wypracować jakicholwiek środków zaradczych, chociaż sygnały nadciągającego kryzysu były aż nadto czytelne. Niestety, nieubłagane realia decydują o tym, że środowisko dyletantów wciąż decyduje o kierowaniu strumieni finansowych, napływie lub odwrocie inwestorów etc. Davos i podobne szczyty wyznaczają poziom wzajemnego zaufania świata polityki i biznesu — chociaż w ostatnim czasie kategoria ta stała się iluzoryczna.

Podjęta przez Donalda Tuska próba przekonywania zagranicznych inwestorów do Polski bez wątpienia była pożyteczna. Całkowicie obiektywnie nasz kraj pozostaje jednym z jaśniejszych punktów na kryzysowej mapie świata — polskie spowolnienie wzrostu gospodarczego pozostaje wzorcem dla wpadających w recesję. Dlatego inwestowanie w Polsce obarczone jest zdecydowanie mniejszym ryzykiem niż gdzie indziej. Problem w tym, że w atmosferze globalnej paniki nawet obiektywne dane odczytywane są bardzo subiektywnie czy wręcz partykularnie. Trudno więc powiedzieć, jakie będą owoce promocyjnych występów premiera.

Najważniejsze spotkanie z premierem Władimirem Putinem nasz szef rządu scharakteryzował bardzo enigmatycznie, żeby nie powiedzieć tajemniczo: "mam wrażenie po tej rozmowie, to jest może nawet trochę więcej niż wrażenie", "wydaje mi się, że w tej kwestii sprawy mogą pójść w dobrym kierunku" (obie opinie dotyczyły hipotetycznych rosyjskich rakiet), "mam dużą nadzieję po deklaracji premiera Putina, że problem z dostawami gazu chyba będzie rozwiązany". Niestety, praktyka życia politycznego potwierdza, że druga strona może wyciagnąć z tej samej rozmowy zupełnie przeciwne wnioski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane