Komentarz Jacka Zalewskiego: Świergot ptaków

Jacek Zalewski
05-05-2008, 08:11

Każdorazowe skorzystanie przez władzę z  art. 22 ustawy radiowo-telewizyjnej z 1992 r., zgodnie z którym „jednostki publicznej radiofonii i telewizji umożliwiają naczelnym organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa”, stawia pytanie, czy prezydent, premier lub marszałek zasadnie zajął telewidzom najlepszy czas antenowy.

Dosłownie na palcach jednej ręki dałoby się zliczyć przypadki, gdy odpowiedź mogłaby być pozytywna.


Zdecydowana większość mów władzy do narodu wypacza intencje ustawy, przybierając formę nachalnego kaznodziejstwa. W mojej ocenie rekord hucpy ustanowił Józef Oleksy, który w 2004 r. jako marszałek Sejmu darmowe wystąpienie poświęcił swojej prywatnej sprawie lustracyjnej. Wcześniej czarnymi zgłoskami zapisał się także premier Jan Olszewski, który w 1992 r. tuż przed upadkiem jego rządu wtargnął na ekrany i TVP 1, i TVP 2. Wystąpienia innych premierów wyznaczyły prawidłowość — im robili to częściej, tym bliżej było do upadku danego gabinetu, co potwierdziły zwłaszcza przypadki Leszka Millera i Jarosława Kaczyńskiego. W kategorii prezydenckiej przejdzie do historii niedawna przemowa Lecha Kaczyńskiego, nie tyle ze względu na treść, ile na ekranową oprawę autorstwa Jacka Kurskiego.


Tę niechlubną tradycję podtrzymał w piątek premier Donald Tusk. Jeśli do jego wystąpienia, oficjalnie zatytułowanego orędziem, przymierzyć dosłowną definicję tej kategorii politycznej, to autor zasłużył na tróję na szynach. Co znamienne — miałkością i powierzchownością wystąpienia najbardziej rozczarował własny elektorat, zarówno ten z 21 października 2007 r., jak i potencjalny z wyborów prezydenckich na jesieni 2010 r. Po pół roku rządzenia społeczeństwo znowu doczekało się tylko miłych dla ucha ogólni-ków — tym razem o ciepłej zupie dla uczniów oraz internecie w szkole.


PR-owskie nadużycie premiera tkwiło w ogromnym kontraście między opakowaniem a zawartością. Gdyby od razu zapowiedziano, że Donald Tusk zwyczajnie przekaże Polakom typowe dla niego, takie fajne pozdrowienia z okazji majówki — nikt nie poczułby się oszukany! No tak, ale nieporównywalnie niższa okazałaby się oglądalność… Orędzie nowego typu nagrane zostało w plenerze rządowego kompleksu przy ulicy Parkowej. Jego scenografia obejmowała, oprócz flagi, dwie sterczące lampy, za to rewelacyjne okazało się tło dźwiękowe — świergot ptaszków, które zaciekawione zleciały się tłumnie z pobliskich Łazienek. W tej kategorii wspomniany Kurski rozłożony został na łopatki.


Doraźnym powodem wystąpienia szefa rządu była konieczność pilnego dania odporu spadkowi sondaży Platformy Obywatelskiej. W horyzoncie strategicznym zaś Donald Tusk musiał zrównoważyć medialne zyski politycznej konkurencji. Z oczywistych powodów 1 maja należy do lewicy, a 3 maja do prezydenta, wobec tego premier wpasował się 2 maja w Dzień Flagi i jeszcze umocnił to 4 maja Dniem Strażaka. Powinniśmy się przyzwyczaić, że tak będzie aż do wyborów prezydenckich. Już zapowiedziane zostały gigantyczne PR-owskie manewry — w 2009 r. Donald Tusk będzie patronował obchodom 70-lecia wybuchu wojny oraz 20-lecia obalenia komunizmu w Europie, na co Lech Kaczyński w 2010 r., bezpośrednio przed wyborami, odpowie 600-leciem zwycięstwa pod Grunwaldem. Czyli przynajmniej na odcinku igrzysk będzie się działo…

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Jacka Zalewskiego: Świergot ptaków