Komentarz Jacka Zalewskiego: Wniosek prezydenta skomplikuje wybory

Jacek Zalewski
05-03-2009, 07:15

Zanim rozgorzeje na dobre walka o tłuste mandaty w Parlamencie Europejskim (PE), w poniedziałek 9 marca wybuchnie kolejna polityczna pyskówka związana z ordynacją wyborczą.

Prezydent Lech Kaczyński w tymże dniu musi zarządzić wybory do PE — i to uczyni, ale na podstawie ordynacji dotychczasowej, co oznacza, że jednodniowe wybory odbędą się w niedzielę 7 czerwca. Do czwartku 12 marca prezydent ma czas na podpisanie nowelizacji ordynacji, przewidującej wybory sobotnio-niedzielne 6-7 czerwca — ale jej nie podpisze, lecz skieruje do Trybunału Konstytucyjnego (TK). Praktycznie znaczy to, że cała ta nowelizacja nie zaistnieje.

Głowie państwa najbardziej nie podoba się przepis umożliwiający osobom niepełnosprawnym głosowanie przez pełnomocników. Jego ideą było zwiększenie za wszelką cenę frekwencji, temu samemu celowi służyło rozciągnięcie głosowania na dwa dni. Uzasadnienie wniosku prezydenta do TK nie będzie trudne. Wystarczy przytoczyć argument wręcz żelazny — otóż w tajnym głosowaniu nie ma żadnej możliwości sprawdzenia, czy w zasłoniętej kabinie pełnomocnik zagłosował tak, jak chciała osoba, która go ustanowiła.

Wśród wielu poprawek o charakterze technicznym nowelizacja zawiera jedną bardzo ważną, która również przepadnie. Dotychczasowy artykuł 3 stanowi: "W Rzeczypospolitej Polskiej wybiera się 54 posłów do Parlamentu Europejskiego". A przecież zgodnie z traktatem z Nicei przysługuje nam 50 mandatów, jedynie na kadencję 2004-09 otrzymaliśmy jednorazową premię 4 mandatów, bo nie było wiadomo, czy i kiedy miejsca zajmą europosłowie z Bułgarii i Rumunii. Było oczywiste, że przed wyborami w 2009 r. pula mandatów zostanie w ordynacji odniesiona do przepisów Unii Europejskiej — a tu mamy taki numer...

Po skierowaniu nowelizacji do TK, jedynym awaryjnym wyjściem jawi się błyskawiczne przeprowadzenie przez parlament odrębnej, jednozdaniowej ustawy, poprawiającej zapis o liczbie mandatów. Cała ścieżka legislacyjna takiej oczywistej nowelizacji może się zmieścić w trzech dniach, wliczając w to podpis prezydenta. Wejdzie ona w życie już po zarządzeniu wyborów, gdy będzie biegł kalendarz wyborczy. Pogwałci to dobre praktyki legislacyjne, ale na pewno będzie mniejszym złem, niż pozostawienie nieaktualnej liczby polskich mandatów.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Jacka Zalewskiego: Wniosek prezydenta skomplikuje wybory