Komentarz partnera sekcji Problemy z koncepcją smart grid w energetyce

Maciej Mroczek
opublikowano: 16-06-2010, 00:00

Maciej Mroczek

dyrektor pionu rozwoju biznesu, Ericpol Telecom

Gdyby Aleksander Bell prawdopodobnie nie rozpoznałby dzisiaj swojego wynalazku — telefonu. Ten problem byłby obcy Tomaszowi Edisonowi, twórcy m.in. pierwszego miejskiego systemu oświetleniowego. To pokazuje, ile do nadrobienia ma branża energetyczna.

Smart grid to duży krok w rozwoju energetyki, wykorzystywany m.in. w Szwecji. W Polsce inteligentne sieci energetyczne to melodia przyszłości, ale przewidywalnej. Przezwyciężenie przeszkód na drodze do wydajniejszego, tańszego i przyjaznego środowisku rozwiązania to kwestia paru lat i presji otoczenia ekonomiczno-politycznego. Od strony technologicznej nie ma przeszkód. Nie ma jeszcze finalnych rozwiązań, ale łącząc doświadczenia i wiedzę telekomunikacyjną z nowoczesnymi technologiami można kontrolować sieć energetyczną, traktując przesyłanie prądu tak jak przesyłanie danych. Przeszkodą jest brak jasnych zasad, kto powinien zainwestować w infrastrukturę, kto i ile ma na tym zarobić. Smart grid najszybciej opłaci się klientom końcowym. Inwestorzy, czyli dostawcy i operatorzy, będą musieli poczekać dłużej. Zapewne to studzi ich entuzjazm.

Rynek ostrożnie przygotowuje się do wdrożenia smart grid, dostrzegając szanse dla branży energetycznej, m.in. optymalizację źródeł i dostępności energii, większe bezpieczeństwo, możliwość dostarczania dodatkowych usług dzięki wdrożeniu "inteligentnych liczników" — smart meters. Prywatyzacja branży energetycznej i rozwój technologiczny pozwalają sądzić, że za 20 lat także Edison nie rozpoznałby już swojego dzieła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Mroczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy