Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Amerykanie doszli do wniosku, że problemu Grecji już nie ma

Piotr Kuczyński
opublikowano: 30-04-2010, 09:30

Amerykański optymizm jest znany na świecie. W czwartek zobaczyliśmy go w pełnej krasie. Wystarczyło, że Unia Europejska kolejny raz obiecała pomóc Grecji, żeby wszystkie obawy w USA zniknęły. To  prawda, że indeks w Atenach wzrósł o siedem procent, a różnica między rentownością obligacji niemieckich i greckich spadla o 93 pb. (do 600 pb. – Grecja płaci o sześć punktów procentowych więcej niż Niemcy za pożyczone jej pieniądze). Napięcie zelżało, a pogłoski rynkowe mówiły, że do konkretnych decyzji na linii UE – Grecja dojdzie nawet w piątek. Prawdą jest jednak i to, że  nieraz już takie obietnice słyszeliśmy.

Na podstawie tych danych indeksy w Europie rosły opornie. Amerykanie nie mieli wątpliwości. Teoretycznie można powiedzieć, że pomagały im dane makro i wyniki spółek. Teoretycznie, bo tylko druga część tego zdania jest prawdziwa. Dane z rynku pracy w USA były bowiem niejednoznaczne. Co prawda ilość nowych wniosków o zasiłki dla amerykańskich bezrobotnych zmniejszyła się (z 459 na 448 tys.), ale po pierwsze oczekiwano nieco większego spadku, a po drugie średnia czterotygodniowa (bardziej sensowna miara) drugi tydzień z rzędu wzrosła.

Na rynku akcji od początku sesji zapanowała wręcz euforia. Po środowej sesji dowiedzieliśmy się, że Hewlett-Packard przejmuje Palm – akcje Palm zdrożały o 25 procent, ale akcje Hewlett-Packard taniały. Taniały też akcje Visa, mimo że spółka (po środowej sesji) opublikowała raport lepszy od prognoz. Przed sesją kilka spółek publikowało wyniki. Były to na przykład Procter&Gamble, Brystol-Myers Squibb, Motorola, Aetna, ExxonMobil (ten był gorszy od oczekiwań), Unilever i wiele innych. Oczywiście olbrzymia większość z nich była lepsza od oczekiwań rynku. To chyba najmocniej pomagało w czwartek bykom.

Indeksy rosły od początku sesji, a byki bez przerwy zwiększały swoją przewagę. Po przecenie z wtorku praktycznie nic już nie zostało. Siła amerykańskich byków jest olbrzymia, a taktyka kupowania na spadkach znowu wygrała. Skoro wygrała, to umocniła przekonanie o konieczności kontynuowania trendu. Nie bardzo widać, co miałoby go teraz załamać. Teoretycznie możliwe jest utworzenie formacji podwójnego szczytu, ale to nastąpi tylko wtedy, jeśli w najbliższych dniach na rynek trafi seria bardzo słabych danych makro, co trudno sobie wyobrazić. Rynek już wykupiony nie jest i może kontynuować wzrosty.

Dzisiaj omówię to, co wydarzyć się może na rynkach w piątek i poniedziałek, bo w poniedziałek giełdy światowe pracują, a w Polsce jest święto. Kończymy tydzień z kalendarium, w którym dominują raporty makro. Przedpołudniowe dane ze strefy euro (stopa bezrobocia i dane szacunkowe o inflacji HICP) będą miały minimalny, jeśli w ogóle jakiś, wpływ na nastroje. Inwestorzy czekać będą przede wszystkim na raport o amerykańskim PKB w pierwszym kwartale i skojarzonych z nim miarach inflacji.

GPW rozpoczęła w czwartek handel delikatnym wzrostem indeksów (zdecydowanie mniejszym na mniejszych spółkach). Po publikacji danych o niemieckim bezrobociu, kiedy indeksy w Europie nieco się umocniły, WIG20 wszedł na poziom około 0,9 proc. wyższy od środowego zamknięcia i tam wszedł w fazę wyczekiwania. Zakończyła się ona po pobudce w USA. Wtedy to ruszyły na północ indeksy na innych giełdach, a nasz oczywiście poszedł za nimi. Po publikacji (średniej jakości) danych w USA zlecenia koszykowe pognały rynek dalej na północ i sesja zakończyła się prawie dwuprocentowym wzrostem indeksów. Obraz techniczny się poprawił, ale sytuacja nie jest jasna, bo nadal istnieje zarówno możliwość powstania podwójnego szczytu jak i wykształcenia prowzrostowej flagi. To drugie jest bardziej prawdopodobne. 

Piotr Kuczyński 
Główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane