Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Amerykańscy konsumenci w coraz gorszych nastrojach

Piotr Kuczyński
25-02-2010, 09:19

W środę gracze w USA wsłuchiwali się przede wszystkim w słowa Bena Bernanke, szefa Fed zeznającego przed komisją Izbie Reprezentantów (sprawozdanie półroczne). O jego wypowiedziach niżej. Wpierw kilka słów o raportach makro, które gracze zlekceważyli (a nie powinni byli tego zrobić). 

Raporty pochodziły z rynku nieruchomości i były bardzo słabe. Raport o stanie rynku kredytów hipotecznych jest zwykle lekceważony i tym razem też tak było, ale odnotujmy, że w ostatnim tygodniu indeks tego rynku spadł o 8,5 procent, indeks refinansowania o 8,9 procent, a średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego ze stałą stopą oprocentowania wzrosła z 4,94 proc. na 5, 03 proc. Fatalny był raport o sprzedaży nowych domów. Okazało się, że spadła o 11,2 proc. m/m (oczekiwano wzrostu) do poziomu najniższego w historii tego raportu (od 1963 roku). Mediana cenowa spadła w stosunku do grudnia aż o 5,6 procent.

Usiłowano tłumaczyć te fatalne dane zimą, ale tego się tak do końca nie da wytłumaczyć. Po pierwsze analitycy stawiając optymistyczne prognozy wiedzieli, że zima jest ciężka. Po drugie sprzedaż spada od trzech miesięcy, co sygnalizuje, że sytuacja na tym rynku się ciągle pogarsza.. Pozostaje zadać retoryczne pytanie: co się stanie po kwietniu, kiedy wygaśnie program dopłat do kupna domu? Gracze jednak woleli uwierzyć we wpływ zimy i wykorzystać jako pretekst wystąpienie szefa Fed.

Ben Bernanke nie powiedział nic odkrywczego, a to, co powiedział wcale nie było niezwykle optymistyczne. Jedynym pozytywnym elementem była prognoza wzrostu PKB w USA o 3 – 3,5 procent. Wydaje się ona zresztą nadmiernie optymistyczna. Inflacja według Bernanke pozostanie na niskim poziomie, ale czy inflację 2,6 procent przy stopach 0,25 procent można uznać za niską? Tłumaczył też, że podniesienie stopy dyskontowej nie było wstępem do podniesienie głównych stóp procentowych, które przez czas dłuższy pozostaną na niskim poziomie.

To właśnie posłużyło obozowi byków na rynku akcji do pogonienie indeksów na północ. Nie raczyli zauważyć, że szef Fed jednocześnie ostrzegł: bezrobocie będzie nadal wysokie, a bez niskich stóp gospodarka weszłaby powtórnie w recesję. Poza tym szef Fed tym zapowiedział możliwość podniesienia stopy depozytowej (banki będą dostawały więcej za pozostawione w Fed rezerwy). Mówił też o wycofywaniu się Fed z programów pomocowych (na przykład przez wyprzedaż obligacji bazujących na rynku hipotecznym). Oba te posunięcia podniosą przecież rynkowe stopy procentowe. Powtórzył też swoją (trudną do obrony) tezę zgodnie z którą długi okres niskich stóp nie wykreuje baniek spekulacyjnych (sic!).

Najbardziej chętne do reakcji były rynki akcji. Po publikacji danych z rynku pracy ich wzrost się załamał, ale tylko na chwilę. Gracze byli tak zachwyceni tym, że długo jeszcze nie wzrośnie główna stopa procentowa, że starali się nie zauważyć tego, co Bernanke naprawdę powiedział i co wcale nie było pozytywne. Niedźwiedzie usiłowały wprowadzić trochę rozsądku – zaatakowały na dwie godziny przed końcem sesji, ale obniżenie indeksów było chwilowe. Byki bez problemów doprowadziły do zakończenia sesji jednoprocentowymi zwyżkami. Dzięki temu udało się odrobić prawie całość wtorkowych strat i wróciliśmy do punktu wyjścia.

GPW rozpoczęła środową sesję niepewnymi ruchami indeksów, ale bardzo szybko podaż zdobyła przewagę i WIG20 zaczął się osuwać tracąc po dwóch godzinach 0,8 proc. Spokojne czekanie innych giełd europejskich na pojawienie się szefa Fed przez długi czas nie pomagało naszemu rynkowi. Niezwykle spokojny był sektor mniejszych spółek (tak jest od początku miesiąca). Przed południem sytuacja zaczęła się poprawiać. WIG20 spokojnie i systematycznie zmniejszał skale spadku. Przed pobudką w USA wrócił już w okolice wtorkowego zamknięcia i tam tkwił praktycznie do końca sesji. Spadek WIG20 o 0,3 procent na śmiesznie małym obrocie jest praktycznie bez znaczenia.

Piotr Kuczyński
Główny analityk Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Amerykańscy konsumenci w coraz gorszych nastrojach