Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Amerykańska huśtawka nastrojów

Xelion
24-10-2007, 09:55

Wtorkowa sesja w Europie rozpoczęła się zgodnie z oczekiwaniami. Indeksy rosły, a kurs EUR/USD odrabiał poniedziałkowe straty. W pierwszej połowie dnia oba te trendy były niezbyt silne. Jednak po  południu wszystko się zmieniło. Indeksy po podniesieniu przez DuPont prognoz ruszyły na północ, a kurs EUR/USD zwiększył skalę zwyżki. Wszystko wracało do  normy. Indeksy zakończyły sesję zwyżką, ale nie na maksymalnym poziomie, bo  rynki amerykańskie w czasie zakończenia handlu zachowywały się słabo.

     Brak raportów makroekonomicznych zdecydowanie przesunął uwagę inwestorów na informacje dochodzące ze spółek. Na rynku walutowym i surowcowym też jednak trochę ciekawych rzeczy się wydarzyło. Przede wszystkim mocno rósł kurs EUR/USD odrabiając większą część poniedziałkowych strat. Najwyraźniej gracze doszli do wniosku, że sytuacja na światowych rynkach się uspokaja i wszystko wraca do trendów sprzed kilku dni. Słabszy dolar podniósł ceny złota i miedzi. Staniała jednak ropa. Pojawiła się bowiem szansa na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu między Irakiem, a Turcją, a poza tym OPEC podniósł wydobycie o pół miliona baryłek dziennie. Zmiany cen surowców były jednak nieduże.

      Na rynku akcji byki miały już przed sesją przewagę, bo przecież po poniedziałkowej sesji bardzo dobre wyniki podał Apple i American Express. Do tego doszło podniesienie podniesieniu prognoz przez DuPont, zadowalający wynik AT&T oraz UPS i wydawało się, że posiadacze akcji będą się bardzo z przebiegu sesji cieszyli. Nawet duże spadki kursu Texas Instruments (słaba prognoza), które szkodziły sektorowi producentów półprzewodników oraz słaby raport Lexmarka (producent drukarek) nie były w stanie popsuć nastrojów.

     Chwilę strachu byki przeżyły jednak już godzinę po rozpoczęciu sesji, kiedy to Target (sieć sprzedaży detalicznej) obniżył prognozy, a Wal-Mart zapowiedział, że zmniejszy inwestycje ze względu na wolniejszy rozwój gospodarki amerykańskiej. Indeksy zaczęły spadać, a S&P 500 znalazł się nawet poniżej poziomu poniedziałkowego zamknięcia. Niedźwiedzie były jednak za słabe, żeby zepchnąć indeksy niżej i od tego momentu popyt zaczął dominować, a NASDAQ prowadził kursy akcji na szerokim rynku na północ. Pomagała informacja o dystrybucji produktów RIM (producent BlackBerry) w Chinach. Jak widać powodów do kupowania akcji zbyt dużo nie było, a jednak indeksy mocno wzrosły. NASDAQ wymazał całkowicie piątkowy, bardzo duży spadek. Jednak szeroki rynek mierzony przez S&P 500 oraz indeks blue chipów DJIA są dopiero w połowie czarnej świecy z piątku. Cały ten wzrost rynek zawdzięcza sektorowi technologicznemu.

      Po sesji nastroje zmieniły się o 180 stopni. W swoim raporcie Amazon.com pokazała zysk nieco większy od oczekiwań, ale gracze byli rozczarowani spadkiem marż. Tak naprawdę to oczekiwania były wprost niezwykłe, a akcje skrajnie przewartościowane, więc nic dziwnego, że w handlu posesyjnym cena spadła o około 9 procent. Rozczarowały też raporty Altery i Broadcom - akcje gwałtownie traciły na wartości. O blisko 7 procent staniały też akcje Juniper Networks, mimo lepszych wyników kwartału i podniesienie prognozy. Szczególnie w tym ostatnim przypadku widać, że gracze doszli do wniosku, iż nastał czas korekty. Indeks handlu posesyjnego (AHI) spadł o jeden procent (to dużo), a kontrakty rano też mocno traciły. Szykuje się korekta - bardzo wątpię, żeby wydarzenia dzisiejszego dnia to zmieniły.

    Dzisiaj nadal pojawiać się będą raporty kwartalne spółek. Zobaczymy też jednak również pierwsze w tym tygodniu bardziej znaczące raporty makroekonomiczne. Przed południem zostanie opublikowany bilans płatniczy strefy euro oraz wstępne dane o indeksach PMI (pokazują jak rozwija się gospodarka) dla tejże strefy. Nie wydaje się prawdopodobne, żeby miały one jednak większe przełożenia na zachowanie rynków finansowych. Indeksy PMI musiałyby naprawdę mocno spaść, żeby gracze zareagowali.

     Po południu dowiemy się, jaka była w USA sprzedaż domów na rynku wtórnym. Prognozy są pesymistyczne, więc teoretycznie możliwa jest miła niespodzianka, ale nie wiadomo przecież, kiedy posiadacze domów spuszczą z tonu i zaczną sprzedawać domy po dużo niższych cenach. Może się więc okazać, że sprzedaż wzrośnie, ale cena mocno spadnie. Byłoby to dla gospodarki najgorsze możliwe rozwiązanie, ale ponieważ gracze zazwyczaj patrzą tylko na wielkość sprzedaży to mogliby spadek cen zlekceważyć. Generalnie nie przeceniałbym wpływu tych danych na zachowanie rynków. Podobnie jest z raportem o zapasach paliw. Zazwyczaj ten raport doprowadza do szybkich ruchów cen ropy, które najczęściej nie utrzymują się do końca sesji.
 

WIG20 znowu blisko rekordu

     We wtorek od rana złoty stabilizował się, ale widać było, że rynek chętnie rozpocząłby korektę. Wzrost kursu EUR/USD jednak to utrudniał. Niczego nie zmieniły dane makro. We wrześniu w Polsce sprzedaż detaliczna wzrosła mniej niż tego oczekiwano (o 14,2 zamiast o 16,5 proc.), ale nie była to różnica, która zmieniałaby coś w obrazie gospodarki. Stopa bezrobocia spadła do 11,6 proc., co było praktycznie zgodne z prognozami.

    Mimo dużego wzrostu kursu EUR/USD złoty już nie miał ochoty się wzmacniać. Owszem, zyskał w stosunku do dolara, ale tylko kosmetycznie, a do euro wyraźnie stracił. Kurs USD/PLN testuje dolne ograniczenie dwuletniego kanału trendu spadkowego, więc jest teraz bardzo podatny na korekty. Wydaje się, że nasza waluta powinna rozpocząć teraz krótkoterminowa korektę.

     GPW też, podobnie jak inne rynki europejskie rozpoczęła sesję od wzrostu indeksów. Był on nieco większy niż na innych rynkach europejskich (około 1 proc.). Taki marazm trwał do południa. Właśnie w samo południe zlecenia koszykowe błyskawicznie podniosły WIG20 o ponad dwa procent powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Podobnie zresztą zachowały się indeksy na innych giełdach europejskich, ale tam skala zwyżki była mniejsza. Po raz kolejny doskonale zachowywała się TPSA i TVN (najwyraźniej przed publikacją wyników). Rosły też mocno ceny akcji w sektorze paliwowym. Słabiej zachowywał się sektor mniejszych spółek.

    WIG20 wzrósł aż o 2,6 procent (na sporym obrocie przydającym wiarogodności zwyżce). Dzięki tej zwyżce indeks znalazł się w środku kanału dwumiesięcznego trendu wzrostowego, więc z technicznego punktu widzenia ten trend ciągle obowiązuje. Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że tak duża skala zwyżki wynikała po części z dyskontowania wyniku wyborów. Lepiej późno niż wcale. W dalszym ciągu uważam jednak, że na długo tego politycznego optymizmu nie starczy.

    Dzisiaj jednak tego nie sprawdzimy. Rynki amerykańskie pokazały wczoraj mnóstwo (nieuzasadnionego) optymizmu, ale zapowiedź sporych spadków indeksów w USA będzie popyt u nas chłodziła. Jednak zarówno na GPW jak i w USA gracze będą pamiętali, że przed posiedzeniem, na którym FOMC ma obniżyć stopy nie bardzo warto sprzedawać akcji, a to powinno łagodzić ewentualną korektę. Gracze skorzystają z każdej okazji, każdej poprawy sytuacji, żeby podnieść WIG20 - wszystko zależy od tego, co będzie napływało z zagranicy.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Amerykańska huśtawka nastrojów