Komentarz Piotra Kuczyńskiego: analitycy przeceniają akcje

Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
05-10-2010, 09:29

W USA poniedziałek, podobnie jak w Europie, był dniem, w którym byki były w defensywie. I nie był to wcale wpływ publikowanych w tym dniu raportów makroekonomicznych. Były całkiem znośne (z pewnością jednak nie znakomite).

    Zamówienia w przemyśle amerykańskim w sierpniu zmniejszyły się o 0,5 proc. (oczekiwano spadku o 0,4 proc.). Niby słabo, ale po wyłączeniu bardzo zmiennego składnika, czyli środków transportu, zamówienie wzrosły o 0,9 proc. To w najgorszym razie były dane neutralne. Wzrósł też indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym (4,3 proc. – oczekiwano 3 proc.). Co prawda w dalszym ciągu ilość umów jest na niezwykle niskim poziomie, ale w normalnych warunkach byki by takie dane wykorzystały do podciągnięcia indeksów.

    Problemem dla akcji stały się przede wszystkim rekomendacje. Goldman Sachs obniżył o 10 procent cenę docelowa akcji Microsoftu i rekomendację z „kupuj” na „neutralnie”. Zalecił kupowanie akcji sieci sprzedaży detalicznej Macy’s, Sears, Kohl’s, JC Penney, ale ogólnie złe nastroje doprowadziły do przeceny również tych akcji. Swoją cegiełkę dołożył Deutsche Bank wstawiając akcje Alcoa na swoją krótką listę spółek do sprzedaży. Poza tym pojawili się analitycy obniżający prognozy zysków spółek z indeksu S&P 500 na 2011 rok. Pamiętać trzeba jednak, że jeśli przed sezonem raportów prognozy są obniżane to sam sezon może przynieść miłe niespodzianki.

    W sytuacji, kiedy indeks S&P 500 od dwóch tygodni nie mógł sobie dać rady z oporem na poziomie 1.149 pkt. takie informacje wystarczyły do zwiększenia podaży przez techników. Tego zresztą oczekiwałem (pisałem o tym w komentarzu tygodniowym). Wsparcie ocalało, ale nieco martwić może to, że nie pojawiła się większa chęć do kupna akcji. Prawdziwą siłę rynku sprawdzimy we wtorek.

    GPW zachowała się w poniedziałek bardzo dziwnie. Sesja rozpoczęła się neutralnie. Przez krótki czas WIG20 kręcił się wokół poziomu piątkowego zamknięcia, ale potem nie wytrzymał naporu negatywnego nastroju płynącego z innych giełd europejskich i zaczął spadać. Spadek był jednak o połowę mniejszy od tego obserwowanego we Francji czy w Niemczech. Poza tym indeks MWIG40 tracić nie chciał. Rynek był bardzo silny.

    Nawet pogarszanie się sytuacji na innych rynkach w niczym nie pogarszało sytuacji. WIG20 nawet nieco odrabiał straty. Bardzo mocne były akcje Pekao SA, a za nimi wędrowały akcje innych banków. To wszystko dałoby się jakoś wytłumaczyć. Zjawił się kapitał, który po zmianie szefa Unicredit chciał kupić akcje Pekao, a to pociągnęło rynek w górę. Tyle, że dodanie na fixingu 16 punktów po to tylko, żeby absolutnie sztucznie przełamać sześciomiesięczny opór na 2.620 pkt. wyglądało zupełnie bezsensownie. Takie naruszenie oporu (bo zawsze trzeba jakiś filtr zastosować) nie ma szans na pociągnięcie naszego rynku, jeśli nastroje na świecie będą nadal słabe, ale jeśli tylko się poprawią to ruszymy ku 2.750 pkt., a docelowo nawet do 3.000 pkt.

Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: analitycy przeceniają akcje