Komentarz Piotra Kuczyńskiego: 'byczy' sygnał na rynku

Xelion
25-09-2007, 09:35

W poniedziałek rano nastroje na giełdach europejskich nie były najlepsze. Indeksy giełdowe spadały, ale były to spadki kosmetyczne. Widać było wyraźnie, że gracze zaczynają się niepokoić mocnym kursem euro, który szkodzi europejskim eksporterom.

A na rynku walutowym nie było widać nawet śladu chęci do spadku kursu EUR/USD. Wręcz odwrotnie - kurs bez problemów przekroczył poziom 1,41 euro. Wystarczyło jednak, że na rynku walutowym rozpoczęła się korekta, a indeksy giełdowe zaczęły pełznąć na północ. Dane o nieco gorszych od oczekiwań zamówieniach przemysłowych strefy euro nie miały wpływu na rynek. Sesje zakończyły się neutralnie.

W USA dzień bez danych makro nie dostarczył graczom impulsów, więc skupiono się na informacjach ze spółek i wypowiedziach ekonomistów. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł w publikowanym dwa razy do roku raporcie Global Financial Stability, że problemy rynku nieruchomości w USA nie znikną i wpłyną na spowolnienie globalnego wzrostu gospodarczego. Poza tym MFW twierdzi (słusznie), że globalny system finansowy ciągle jeszcze przechodzi bardzo trudny test, którego implikacje będą "znaczne i mające wpływ w dłuższym terminie". Na domiar złego Richard Fisher, szef Fed w Dallas, stwierdził, że FOMC może zmienić poziom stóp procentowych "w każdym kierunku".

Po zeszłotygodniowej euforii takie wypowiedzi mogły bez problemów doprowadzić do sporej korekty. Poza tym Nationstar Mortgage, spółka Fortress Investment Group zajmująca się hipotecznymi kredytami ryzykownymi poinformowała, że nie akceptuje już nowych wniosków o kredyty. Praktycznie oznacza to, że spółka kończy działalność. Okazało się też, że związki zawodowe (United Auto Workers) nie dogadały się z zarządem General Motors i rozpoczęły strajk (pierwszy od 37 lat). Jak widać nie było żadnych powodów do kupna akcji. Nie było też żadnych nowych impulsów dla rynków walutowych i surowcowych. Nic więc dziwnego, że kurs EUR/USD prawie się nie zmienił. Ropa nieco staniała, złoto poszło śladem rynku walutowego i nie mieniło ceny, a miedź zdrożała, bo jest jeszcze daleko za tymi dwoma pierwszymi surowcami.

Rynek akcji rozpoczął sesję wzrostem, ale po trzygodzinnej stabilizacji indeksy zaczęły się osuwać i zakończyły sesję umiarkowanym spadkiem. Nie tak dużym jednak, żeby sygnalizował on coś złego. Po dużych zwyżkach taka nudna sesja z realizacją zysków jest dla byków nawet korzystna, bo część pary uchodzi z rynku. W żadnym wypadku nie można tego spadku traktować jako zapowiedzi większej korekty. Po sesji zaniepokoiły inwestorów sieci sprzedaży detalicznej Lowe's i Target. Pierwsza spółka obniżyła prognozy zysków i przychodów na cały ten rok, a druga obniżyła prognozy na wrzesień. Wysokie ceny paliw oraz problemy rynku nieruchomości i pracy zaczynają hamować popyt wewnętrzny. Nic dziwnego, że indeks handlu posesyjnego (AHI) spadł o 0,21 proc. (to sporo jak na AHI), kontrakty też rano się osuwały. Zanosi się na kiepski początek wtorkowej sesji.

Dzisiaj przed południem niemiecki instytut Ifo opublikuje swój indeks klimatu gospodarczego za wrzesień. Ta publikacja jest przez graczy ceniona, ale nie tak jak dane z USA. Oczekuje się niewielkiego spadku indeksu, ale ja zakładam, że będzie on większy. Gdybym miał rację to zaszkodzi euro i akcjom w Europie. Jednak wpływ nie będzie długotrwały, bo pół godziny po rozpoczęciu sesji w USA dowiemy się, jaki we wrześniu był, podawany przez Conference Board, indeks zaufania konsumentów. Tutaj też oczekuje się małego spadku, ale nie wykluczam, że mimo obniżki stóp, może być on znacznie większy. Gdyby tak było to może nadal osłabiać dolara i trochę zaszkodzić akcjom. "Może", bo jeśli przed publikacją raportu kurs EUR/USD będzie rósł, a spadek indeksu nie będzie duży to rozpocznie się realizacja zysków. O tej samej godzinie dowiemy się też, jaka była sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA. Gracze nie oczekują niczego dobrego po tych danych, więc dane musiałyby być wręcz dramatyczne, żeby zaszkodzić akcjom i dolarowi.


Spadek na mikro-obrocie jest oznaką wyczekiwania

Poniedziałek złoty rozpoczął od umocnienia, ale potem rozpoczęła się korekta wynikająca wyłącznie z zatrzymania, a potem osuwania kursu EUR/USD. Ten ostatni bardzo szybko wszedł jednak w kanał trendu bocznego, a to doprowadziło do marazmu również na naszym rynku. Nie zmieniła sytuacji publikacja danych makro. Okazało się, że w sierpniu inflacja bazowa wzrosła jedynie o 1,2 proc. Prognozy mówiły o wzroście o 1,5 proc., ale z góry można było założyć, że jeśli inflacja ogółem wzrosła mniej niż tego oczekiwano to i bazowa będzie niższa. Kursy walut nieznacznie jednak wzrosły, co nie ma żadnego znaczenia prognostycznego. Dzisiaj nadal zachowanie złotego będzie zależało do tego, co będzie się działo na rynku EUR/USD, a tam kierunek zostanie ustalony po publikacji amerykańskich danych makro o 16.00.

GPW rozpoczęła sesję delikatnym wzrostem, ale bardzo szybko słabe zachowanie innych giełd europejskich wymusiło osuwanie się indeksów. Było to zachowanie w zasadzie usprawiedliwione, ale jak weźmie się pod uwagę naturę piątkowego spadku to sygnalizowało słabość naszego rynku. Wystarczyło jednak, że indeksy w Eurolandzie zmieniły kierunek pod wpływem spadającego kurs EUR/USD, a WIG20 też ruszył na północ. Te nieśmiałe wzrosty załamały się jednak po 13.00. Widać było wiodącą rolę kontraktów w tym spadku. Najgorzej zachowywał się sektor bankowy najwyraźniej korygujący zeszłotygodniowe wzrosty. Nadal traciła TPSA reagując w ten sposób na zmniejszenie udziału tej spółki w będącym dla wielu funduszy odnośnikiem (benchmark) wiedeńskim indeksie CECE.

WIG20 spadł o 1,66 proc., co dobrze nie wygląda, ale obrót podczas tej sesji był tak mały, że ten spadek można traktować tylko i wyłącznie jako wyczekiwanie. Wtedy spada popyt, a to po dużych wzrostach z zeszłego tygodnia wystarczyło, żeby indeksy mocno spadły. I tak zresztą musiały wkrótce spaść, bo rynek był już po prostu bardzo technicznie wykupiony. Teraz już nie jest, ale nie ma też dzisiaj specjalnie powodu do kupowania akcji, bo gracze czekają na słabe dane z USA. Zostaną opublikowane w końcówce naszej sesji, więc byki mogą dzisiaj liczyć chyba tylko właśnie na tę końcówkę (o ile dane będą niezłe). Nawet jednak jeszcze jeden spadek, o ile nie zostanie zamknięte okno hossy (3.658 pkt.), nie zaszkodzi obrazowi technicznemu rynku. Pamiętajmy, że zbliża się koniec miesiąca i kwartału, a to często jest dobry okres dla akcji.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: 'byczy' sygnał na rynku