Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Duża zmienność, mizerny skutek

Piotr Kuczyński
opublikowano: 19-03-2010, 09:19

Bardzo dziwne było czwartkowe zachowanie rynków finansowych w USA. W miarę logiczne było to, co widzieliśmy na rynku akcji, ale na przykład duże umocnienie dolara wynikało przede wszystkim z  nastrojów panujących na tym rynku. Tłumaczenie spadku kursu EUR/USD tym, że  Grecja może poprosić o pomoc MFW, jeśli Unia jej nie pomoże, jest nadużyciem i  nieporozumieniem. Przecież to niczego w sprawie Grecji nie zmienia. 

Raporty makro nie wniosły nic nowego od obrazu sytuacji. Tygodniowa zmiana na rynku pracy była praktycznie taka, jakiej oczekiwano. Przybyło 457 tys. nowych wniosków, spadła średnia czterotygodniowa i zwiększyła się ogólna ilość pobieranych zasiłków. Dane o inflacji CPI też nie mogły zdziwić. Główna miara inflacji nie zmieniła się w lutym i wzrosła o 2,1 proc. rok do roku (oczekiwano 2,3 proc.). Inflacja bazowa wzrosła o 0,1 proc. m/m i 1,3 proc. r/r. Pół godziny po rozpoczęciu sesji w USA na rynek dotarły kolejne dwa raporty. Indeks Fed z Filadelfii wzrósł w marcu mocniej niż tego oczekiwano (z 17,6 na 18,9 pkt.). Była też jednak w tych danych i łyżka dziegciu – spadł subindeks nowych zamówień. Indeks wskaźników wyprzedających (LEI) tak jak oczekiwano wzrósł o 0,1 proc. Ten raport nie ma żadnych własności prognostycznych (mimo nazwy), ale z pewnością nie mógł bykom zaszkodzić.

Na rynek akcji docierały ze spółek różne informacje. Raport kwartalny FedEksu był lepszy od prognoz. Prognozy nie zachwyciły, mimo że były zdecydowanie lepsze od wyników ostatniego kwartału, ale cena akcji nieznacznie rosła. FedEx, jako spółka transportowa, uważany jest przez wielu analityków jako barometr aktywności gospodarki. Po środowej sesji bardzo różowe prognozy opublikował jednak Nike, co pomagało części sektora sprzedaży detalicznej. Nadal drożały akcje Boeinga (najwyższy kurs od 52 tygodni) pomagając indeksowi DJIA. Drożały też akcje w sektorze ubezpieczeniowym. Rynek ocenił, że zbliżająca się szybkimi krokami reforma ochrony zdrowia nie jest groźna dla tego sektora.

Jak więc widać oprócz technicznego wykupienia rynku nic nie kazało akcji sprzedawać. Skoro tak to nie może dziwić zachowanie rynku. Najmniej wykupiony DJIA rósł (pomagał Boeing), ale NASDAQ i S&P 500 krążyły wokół poziomu środowego zamknięcia i tak też dzień zakończyły. Sesja nie miała żadnych właściwości prognostycznych. 

GPW rozpoczęła czwartek od spadku WIG20, ale mniejsze spółki zachowywały się bardzo dobrze – MWIG40 rósł. Widać było, że obawa przed korektą w USA i przed dniem wygasania kontraktów hamuje u nas popyt, ale widać było również, że nie ma to prowadzić do potężnej wyprzedaży. Po godzinie spadek osiągnął dno i od tego momentu indeks zaczął się podnosić i koło południa zamarł na długie godziny na poziomie niewiele niższym od środowego zamknięcia.

Po publikacji danych makro w USA WIG20 zabarwił się na zielono, ale potem było już gorzej. Niepewny początek sesji w USA osłabił popyt i WIG20 stracił 0,8 procent. Taka korekta jest kompletnie niegroźna i nie ma najmniejszego znaczenia prognostycznego. Widać tylko, że nasz rynek boi się korekty w USA. Jak zobaczyliśmy jednak wczoraj rynki amerykańskie nie są skłonne do jej rozpoczęcia. Musiałby dostać porządny impuls, który wzmocniłby siły niedźwiedzi. Nie widać dzisiaj możliwości wygenerowania takiego impulsu, a zresztą dzień wygasania marcowej linii kontraktów zapewne zafałszuje zamknięcie.      

Piotr Kuczyński
Główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Duża zmienność, mizerny skutek