Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Grecy nie dają sobie pomóc

Piotr Kuczyński, Xelion. Doradcy Finansowi
16-06-2011, 09:36

W środę w USA rynek otrzymał wiele informacji, które były dla byków bardzo niekorzystne. Szkodziły zarówno dane makro jak i sytuacja wokół Grecji. Jedno bez drugiego zapewne do przeceny by nie doprowadziło. Spójrzmy najpierw na dane makro.

Raport o inflacji CPI nie był w środę najważniejszy, bo przecież, jaka by nie była inflacja, to Fed i tak stóp nie podniesie. Jednak z pewnością nieco niepokojące było, że inflacja ogółem wzrosła o 0,2 proc. m/m i 3,6 proc. r/r (oczekiwano 0,1 i 3,4 proc.). Z pewnością bardzo niepokojące było to, że indeks NY Empire State dosłownie się załamał. Oczekiwano wzrostu z 11,88 pkt. do 12,5 pkt., a tymczasem spadł do minus 7,79 pkt. Również raport o majowej dynamice produkcji i wykorzystaniu potencjału produkcyjnego był slaby. Dynamika wzrosła jedynie o 0,1 proc. (oczekiwano 0,2 proc). Dobiła obóz byków publikacja czerwcowego indeksu rynku nieruchomości liczonego przez NAHB – spadł z poziomu 16 na 13 pkt. (oczekiwano, że się nie zmieni). Nic dziwnego, że zaczęto mówić o nadciągającej stagflacji.

Dane makro zapewne dałoby się jeszcze jakoś strawić, bo wzrosłyby nadzieje na QE3, ale załamała rynek sytuacja wokół Grecji. Zaczęło się od wczorajszego wieczora. Ministrowie finansów strefy euro, zebrani na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli, nie dogadali się w sprawie pomocy dla Grecji. Przesunęli szczyt Ecofin (ministrowie finansów UE) z 20 na 19.06 po to, żeby mieć więcej czasu przed szczytem UE (23-24.06). W środę było jeszcze gorzej.

W swoich komentarzach zastrzegałem, że Grecja (teraz, bo nie w dłuższym okresie) zostanie uratowana, jeśli Grecy sami sobie nie zaszkodzą i nie doprowadzą do rewolucji. W środę praktycznie to właśnie się stało. Potężny strajk powszechny i krew na ulicach doprowadziły do tego, że premier obiecał dymisję pod warunkiem zaakceptowania programu oszczędności. Opozycja chce się zgodzić na dymisję, ale pod warunkiem, że warunki pomocy będą negocjowane. Renegocjowanie pomocy to praktycznie katastrofa.

Indeksy giełdowe od początku sesji spadały. Przyspieszyły po informacji o możliwej zmianie rządu w Grecji. Zatrzymały się dopiero wtedy, kiedy NASDAQ po raz drugi w ciągu trzech dni przetestował średnią 200-sesyjną. Testowanie trwało ponad godzinę i nie przyniosło rozstrzygnięcia. Obraz rynku nadal jest „niedźwiedzi”.

Premier Papandreu zapowiedział w wystąpieniu telewizyjnym, że dzisiaj będzie tworzył nowy rząd. Od sukcesów w jego tworzeniu i od poparcia parlamentu zależy teraz, czy ruszymy na północ, czy dalej na południe. Niestety, mówi się o tym, że wotum zaufania będzie miało miejsce dopiero w niedzielę, z czego wynika, że do końca tygodnia na rynkach będzie trwało wyczekiwanie, co nie sprzyja większym odbiciom.

W Polsce wydarzeniem była publikacja raportu o inflacji. Dowiedzieliśmy się, że w maju zupełnie nieoczekiwanie wzrosła aż o 5 procent w stosunku do zeszłego roku (największy wzrost od 2001 roku). Oczekiwano wzrostu z 4,5 do 4,6 proc. Największy wpływ na wzrost inflacji miała nadal żywność (7.7 proc. r/r), transport (6,8 proc. – w tym najwięcej paliwa do prywatnych środków transportu (11,9 proc. r/r) i mieszkanie (5,2 proc. r/r) – w tym najmocniej nośniki energii (7,1 proc. r/r). W skali miesięcznej duży był też wzrost w kategorii odzież i obuwie - 1,9 proc. m/m przy inflacji całkowitej rosnącej o 0,6 proc. m/m. Inflacja zaczyna się niepokojąco szybko rozkręcać. To powinien być już jej szczyt, ale nie można wykluczyć, że RPP znowu będzie chciała podnieść stopy.

GPW zachowała wczoraj olimpijski spokój. Rozpoczęła sesję czwartkową niewielkim spadkiem WIG20. Spadający kurs EUR/USD i niepewne nastroje na innych giełdach oraz oczekiwanie na wygasanie czerwcowej linii kontraktów nie dawało bykom zbyt wielu szans. Rynek jednak nadal wykazywał dużą niechęć do wybrania drogi na południe. Po południu indeksowi pomagał wzrost ceny akcji KGHM. Rosła dlatego, że Ministerstwo Skarbu Państwa wnioskowało o dużo wyższą niż oczekiwana przez rynek (8 zł) dywidendę (14,9 zł/akcję). Potem rynek wszedł w totalny marazm i nawet popołudniowe pogorszenie nastrojów na innych giełdach niczego nie zmieniało.

Fatalne dane makro opublikowane w USA doprowadziły do leniwego osuwania się indeksów, ale potem rynek zachował się zupełnie cudacznie i nie tylko spadać nie chciał, ale nawet poodnosił WIG20, który zakończył dzień zniżką jedynie o 0,4 proc. Być może stało się tak, dlatego że dość podobnie zachował się niemiecki XETRA DAX. Stracił tylko jeden procent. Tyle tylko, że informacja o zmianach w rządzie Grecji i o niedzielnym wotum zaufania dotarła na rynki po zakończeniu sesji, więc prawdziwą kondycję rynku zobaczymy dzisiaj.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński, Xelion. Doradcy Finansowi

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Waluty / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Grecy nie dają sobie pomóc