Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Kto będzie następnym szefem MFW?

Piotr Kuczyński
16-05-2011, 09:42

W piątek obóz amerykańskich byków miał szansę postawić kropkę nad „i”, pokazując, że środowy spadek był tylko wypadkiem przy pracy. Raporty makro mu sprzyjały, ale celu nie udało się osiągnąć. Kilka informacji ze spółek i duże umocnienie dolara zaszkodziło posiadaczom akcji.

Dane o inflacji CPI były zgodne z oczekiwaniami, co w USA dość rzadko się zdarza. Wzrosła w kwietniu o 0,4 proc. m/m, czego oczekiwano (bazowa, tak jak oczekiwano, 0,2 proc.). W stosunku do zeszłego roku wzrosła o 3,2 proc. (oczekiwano 3,1 proc.) – to szczyt 2,5-letni. Wszyscy wiedzą, że pękła bańka na rynku surowcowym, co w przyszłości wzrost cen ograniczy, więc dane zostały przyjęte bardzo spokojnie. Majowy indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (dane wstępne) wzrósł w maju z 69,8 na 72,4 pkt.

Rynkowi akcji szkodziła generalna niepewność (przejawiała się głównie spadkiem kursu EUR/USD) – szczególnie odbijała się negatywnie na sektorze finansowym.  Między innymi, mocno spadała cena akcji Goldman Sachs. Złe informacje docierały z sektora wysokich technologii. Mocno traciły akcje Yahoo z powodu problemów w Chinach. Taniały akcje Nvidia i CA (drugi co do wielkości producent dużych komputerów).

Indeksy rozpoczęły sesję neutralnie, ale potem przez blisko dwie godziny osuwały się. Indeks S&P 500 zbliżył się znacznie do wsparcia w okolicach 1.330 pkt. i tam rozpoczął się zwyczajowy już atak byków. Niespecjalnie się udał. Indeksy spadły, dzięki czemu cały tydzień zakończyliśmy niewielkim spadkiem. Plusem jest jedynie to, że dolne ograniczenie klina wzrostowego ocalało, ale jeszcze jeden spadek i dostaniemy sygnał sprzedaży.

Podczas weekendu dowiedzieliśmy się, że szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Dominique Strauss-Kahn (DSK), został oskarżony przez amerykańską prokuraturę o napaść seksualną, próbę gwałtu oraz nielegalne pozbawienie wolności pokojówki w nowojorskim hotelu.

Brzmi to jak fragment baśni. Szef MFW, największy zwolennik i architekt pomocy krajom strefy euro, główny pretendent do fotela prezydenta Francji, wynajmuje apartament (3000 USD za noc), w którym tuż przed wylotem na szczyt ministrów finansów strefy euro (omawiane miały być plany pomocy Grecji i Portugalii) i na spotkanie z kanclerz Merkel usiłuje zgwałcić pokojówkę i zostaje ściągnięty z samolotu i zaaresztowany do poniedziałku bez możliwości uiszczenia kaucji. Według mnie są dwie możliwości: albo człowiek oszalał, albo trzeba szukać tych, którym takie wydarzenie jest na rękę.

Oczywiście, będzie się teraz mówiło, że upadek DSK nie ma znaczenia, bo MFW przecież działa. I to jest, oczywiście, prawda. Dziwiłbym się, gdyby politycy, którymi są też przecież ministrowie finansów, nie emanowali w poniedziałek optymizmem i nie wyszli do rynków z czymś pozytywnym. Najważniejsze jest pytanie (ale na później): kto zostanie następnych szefem MFW i czy będzie tak bardzo chętny do pomocy krajom strefy euro? I to, a nie prezydentura Francji, jest najważniejsze.

Na GPW w piątek w centrum uwagi były akcje KGHM. Opublikowany przez spółkę raport kwartalny był nie tylko znakomity, ale też lepszy od prognoz. Cena akcji rosła, w czym pomagał też wzrost ceny miedzi. Jednak cały rynek wykazywał wyraźną niechęć do mocniejszego wzrostu. WIG20 zyskiwał tylko 1/3 procent. Okazało się, że i to było za dużo, bo zaczął się osuwać i po południu dotarł do poziomu czwartkowego zamknięcia, a potem było nawet gorzej. WIG20 stracił 0,26 proc, na bardzo małym obrocie, ale sygnał sprzedaży umocnił się.

Piotr Kuczyński
Główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Kto będzie następnym szefem MFW?