Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Lehman Brothers przyczyną spadków w USA

Xelion
08-07-2008, 09:13

Po trzydniowym weekendzie posiadacze akcji w USA nie mieli się nadal czym cieszyć, mimo że początki sesji były obiecujące. Przede wszystkim brak było danych makro i nadal umacniał się dolar wymuszając spadek cen surowców. Gracze wpatrywali się przede wszystkim w ropę. Prawdziwy przełom nastąpił po wejściu Amerykanów do gry. Wtedy cena ropy naprawdę się załamała – spadła o 4 procent (poniżej 140 USD).

To właśnie spadek ceny ropy pomagał w początkowej fazie w wykreowaniu odbicia na rynku akcji. Można było się zastanawiać, czy gracze nie przypomną siebie tego, że w czwartek opublikowane dane z rynku pracy i sektora usług były fatalne i sygnalizowały stagflację, ale wydawało się, że Amerykanie, najwięksi chyba optymiści na globie, w czasie długiego weekendu o problemie zapomnieli. Taniejąca ropa prowadziła do góry akcje w wielu sektorach - między innymi sprzedaży detalicznej i producentów samochodów. Tej ostatniej grupie pomagał wzrost cen akcji General Motors. Wall Street Journal napisał, że firma ma zamiar zredukować koszty i zaprzestać produkcji ośmiu typów samochodów. Rosła też cena akcji General Electric po informacji o zgodzie NBC Universal na zakup Weather Channel (jedna ze spółek GE).

Wydawało się, że wszystko idzie we właściwym (dla byków) kierunku, ale nastroje po godzinie 18.00 drastycznie się zmieniły. Znowu problemy pojawiły się w sektorze finansowym. Winien był przede wszystkim bank inwestycyjny Lehman Brothers. Jego analitycy w opublikowanym raporcie twierdzili, że Fannie Mae i Freddie Mac, para-rządowe spółki dostarczające kapitału na finansowanie kredytów hipotecznych, będą musiały zwiększyć kapitał o 75 mld USD. Raport przecenił akcje tych spółek i pociągnął w dół cały sektor finansowy. Lehman Brothers obniżył tez rekomendację dla Walt Disney. Szkodził również spadek ceny akcji samego Lehman Brothers, który może zostać wyłączony z handlu pewnym gatunkiem kontraktów na ropę (agencja Platt wzięła bank na listę obserwacyjną). Z kolei UBS obniżył rekomendację dla Merck, którego spadek bardzo szkodził indeksowi DJIA. Powrócił też temat fuzji Microsoft – Yahoo, ale dzięki temu rósł jedynie kurs Yahoo. Akcje Microsoft taniały szkodząc indeksom.

Jak widać pozytywem był tylko i wyłącznie spadek ceny ropy (ale on też szkodził sektorowi paliwowemu) i ewentualnie (w zależności od oczekiwań) rozpoczynający się już sezon publikacji raportów kwartalnych spółek. Pozostawało czekać na wynik sesji, żeby móc stwierdzić, co jest dla inwestorów bardziej istotne. Po załamaniu się na 4 godziny przed końcem sesji indeksy spadały jak kamienie (S&P 500 tracił już nawet 1,6 procent). Na około 2 godziny przed zakończeniem handlu byki zaczęły odrabiać straty. Indeksy jeszcze raz spróbowały spadku, wyrysowały coś na kształt odwróconej głowy z ramionami, i ruszyły zdecydowanie na północ. Wydawało się, że indeks S&P 500 kolejny raz ocali sesyjne wsparcie z marca, ale ostatnie minuty sesji znowu doprowadziły do wyprzedaży i tylko NASDAQ zakończył sesje neutralnie. Stan rynku jest bardzo zły – to może doprowadzić do paniki.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję od wzrostu indeksów, ale był to wzrost kosmetyczny i widać było, że nie ma zbyt wielu chętnych do kupna akcji. Już po niecałej godzinie WIG20 zabarwił się na czerwono. Nadal fatalnie zachowywał się sektor mniejszych spółek. Około południa, dzięki poprawie nastrojów na innych rynkach, WIG20 ruszył na północ i szybko wrócił do poziomu piątkowego zamknięcia. Liderem był sektor bankowy za wyjątkiem Pekao (podziałała rekomendacja Citigroup, który obniżył docelową ceny akcji o 20 procent).

Ten ruch jednak nie został przedłużony. Na 30 minut przed rozpoczęciem sesji w USA WIG20 nadal kosmetycznie tracił, a MWIG40 spadał o dwa procent. Takie zachowanie rynku było naprawdę fatalne, bo w tym samym czasie indeksy na innych giełdach rosły po około jeden procent. Gracze nie wytrzymali jednak presji płynącej z zza granicy i po rozpoczęciu sesji w USA WIG20 ruszył na północ kończąc sesję kosmetycznym wzrostem. Szukanie nowych powodów takiego zachowanie GPW mija się z celem. Brakuje kapitału, co bardzo wyraźnie pokazywały w poniedziałek nadal niezwykle małe obroty.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Lehman Brothers przyczyną spadków w USA