Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Rynek czeka na okazję?

Piotr Kuczyński
opublikowano: 18-11-2010, 09:46

W środę na rynkach amerykańskich było już nieco spokojniej. Gracze dowiedzieli się, że rozmowy UE/MFW/ECB/Irlandia rozpoczną się w czwartek, co powinno niedługo rozpocząć grę na ich pozytywne zakończenie (czytaj: zmuszenie Irlandii do przyjęcia pomocy). W dość przewrotny sposób pomagały bykom dane makro. Były słabe, a to upewniło rynek, że Fed nie wycofa się z QE2. Pojawili się zresztą członkowie Fed, którzy bardzo wyraźnie to  mówili. To musiało nieco poprawić nastroje.

Popatrzmy na te dane makro. Dane o inflacji CPI były w zasadzie neutralne. Główna miara wzrosła o 0,2 proc., a inflacja bazowa nie zmieniła się i było to odczyt najmniejszy w historii. Jak widać potwierdził się odczyt PPI – Fed będzie miał problem z podniesieniem inflacji. Raport o rozpoczętych w USA w październiku budowach domów był fatalny. Ilość rozpoczętych budów spadła aż o 11,7 proc., a dane z września skorygowano mocno w dół. Ilość pozwoleń na budowę wzrosła o 0,5 proc.

Rynek akcji w sposób widoczny był bardzo ostrożny. Gracze nadal bali się (nie wiedzieć czemu) sprawy irlandzkiej. Nie wiedzieć czemu, bo przecież oczywiste jest, że sprawa na razie zostanie tak załatwiona, żeby rynki się uspokoiły. Nadal drożały akcje sieci sprzedaży. Najmocniej szkodził rynkowi spadek cen akcji w sektorze bankowym. Indeks tego rynku tracił nawet 1,5 procent.

Powodem była informacja z dziennika "The Wall Street Journal", który twierdzi, że Fed przed zezwoleniem na wypłatę wyższych dywidend lub przeprowadzenie skupu własnych akcji 19 największych banków będzie musiało przejść dodatkowe badania, mimo że zaliczyły „stress testy”. Informację WSJ potwierdził Fed. Poza tym podobno Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC) prowadzi 50 postępowań w sprawie przestępstw szefów i innych pracowników amerykańskich banków. 
 
Indeksy dość szybko wzrosły (mocniej NASDAQ) i zaczęły się stabilizować na poziomie niewiele tylko wyższym od wtorkowego zakończenia sesji. W ostatniej godzinie sesji niedźwiedzie przypuściły szturm (przede wszystkim w sektorze finansowym), przez co sesja zakończyła się neutralnie. Tego tylko brakowało, żeby znowu zaczęły się problemy sektora finansowego. Korekta (indeksy pod listopadowymi szczytami) potrwa zapewne do Dnia Dziękczynienia (25.11). 
 
GPW rozpoczęła środową sesję niewielkim spadkiem indeksów, ale bardzo szybko WIG20 wrócił do poziomu z wtorku i tam rynek zamarł w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. W okolicach południa sytuacja na innych rynkach europejskich zaczęła się poprawiać, ale to pomogło naszym bykom tylko na chwilę.  Indeks WIG20 ratowały przede wszystkim drożejące o około cztery procent akcje PZU (zakończyły wzrostem o 3 procent). Było to klasyczne, mocne odbicie od dolnego ograniczenia kanału trendu spadowego. Wynikało zarówno z podniesienia rekomendacji przez Morgan Stanley jak i być może spekulacji na temat ceny i nabywcy akcji PZU sprzedawanych przez Eureko. Indeks mniejszych spółek spadały i to całkiem solidnie. Na WIG20 zakończyliśmy dzień całkowicie neutralnie.

Rynek czeka na rozwiązanie problemu irlandzkiego, ale chyba każdy profesjonalny inwestor dobrze wie, że zostanie on wkrótce rozwiązany. Dziwić może jedynie to, że nie rozpoczęła się jeszcze wyprzedzająca gra pod to rozwiązanie. Być może rynek czeka na okazję.

Piotr Kuczyński
Główny analityk Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane