Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Siła korekty w sektorze finansowym wyczerpuje się

Xelion
22-07-2008, 08:43

W poniedziałek w USA na pierwszym miejscu w  rankingu informacji mogących wpłynąć na zachowanie rynków były znowu raporty kwartalne spółek. Najbardziej oczekiwany był raport kwartalny Bank Of America. Okazał się być … oczywiście lepszy od oczekiwań (co za niespodzianka, prawda?). Reakcja była taka jak w poprzednich przypadkach. Kto by tam specjalnie patrzył na to, że zysk banku spadł o 41 procent. Ten raport podnosił czwarty dzień z  rzędu ceny akcji w sektorze finansowym. To już jest zdecydowanie przesadne odreagowanie – domaga się korekty. Nic dziwnego, że bardzo szybko po rozpoczęciu sesji inwestorzy spuścili z tonu i indeksy zaczęły się osuwać.

Lekkie osłabienie dolara pomogło surowcom. Drgnęła cena miedzi, o jeden procent zdrożało złoto. Ropa nie mogła się przez dłuższy czas zdecydować, mimo że wszystko sprzyjało bykom. Po pierwsze temu rynkowi korekta się już od dawna należała. Po drugie weekendowe rozmowy UE – Iran zakończyły się niczym. Po trzecie tropikalny sztorm Dolly wchodząc w obszar Zatoki Meksykańskiej ma szansą zamienić się w pełnokrwisty huragan. Byki jednak przez długi czas z dużym trudem utrzymywały cenę baryłki nad poziomem piątkowego zamknięcia. Przemożna chęć wygenerowanie korekty doprowadziła w samej końcówce sesji do szturmu popytu i wzrostu ceny o około 3 procent. Na razie jest to jednak tylko i wyłącznie ruch powrotny w kierunku linii szyi formacji podwójnego szczytu.

Na rynku akcji oprócz Bank Of America pomagał indeksom rosnący kurs Genentech (wynik przejęcia firmy przez koncern Roche). Najbardziej szkodził spadek cen akcji Merck i Schering Plough. Te koncerny farmaceutyczne przesunęły czas publikowania raportów (będę opublikowane po sesji), żeby rynek mógł zapoznać się z wynikami badań kluczowego lekarstwa zwalczającego wysoki cholesterol (Vytorin). Okazało się, że były negatywne. Traciły też akcje Yahoo. Spółka osiągnęła porozumienie z miliarderem Carlem Icahnem, więc jej wchłonięcie przez Microsoft stało się mniej prawdopodobne. Gracze dostali za mało impulsów, żeby indeksy mogły zdecydowanie ruszyć w jakimś kierunku. Dlatego też nie dziwi krążenie wokół poziomu piątkowego zamknięcia i czekanie na decydującą bitwę w końcu sesji. Okazało się, że nie było żadnej bitwy. Nie było nawet potyczki. Sesja zakończyła się kompletnie neutralnie.

Po sesji byki dostawały cios za ciosem. Najgorzej było w sektorze technologicznym. Apple opublikował raport lepszy od oczekiwań, ale prognozy były głęboko rozczarowujące. Podobny w tonie były raport i prognozy Texas Instruments. Rozczarował wynikami SanDisk. Akcje tych spółek taniały po sesji o ponad 10 procent. Z innych sektorów też nic dobrego nie napływało. Rozczarował American Express, a ceny akcji Merck i Schering Plough nadal taniały mimo opublikowania raportów lepszych od oczekiwań Wall Street. Jednym słowem: dramat. Nic dziwnego, że indeks handlu posesyjnego (AHI) spad o 2,5 procent, a kontrakty rano tez mocno traciły. Niedźwiedzie dostały bardzo dużą zaliczkę, ale dzisiaj na pierwszym miejscu w rankingu informacji mogących wpłynąć na zachowanie rynków są kolejne raporty kwartalne spółek.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję podobnie jak inne giełdy – małym spadkiem indeksów. Odnotować jednak trzeba, że w piątek nasz rynek zamknął się neutralnie, a inne indeksy europejskie mocno wzrosły. Tak więc początkowe zachowanie naszego rynku nie można było uznać za „bycze”. Również pierwsze reakcja na informacje ze spółek były nieciekawe. Nieco wyższy zysk kwartalny Banku Millenium i zapowiedź dużego wzrost zysku operacyjnego PKN niespecjalnie pomagały kursom spółek. Jednak bardzo szybko sytuacja zmieniła się. WIG20 szybko ruszył na północ, a najbardziej pomagały mu we wzroście właśnie drożejące akcje PKN. Z niewiadomych powodów drożała też (nawet o 3 procent TPSA). Być może w tym ostatnim przypadku było to już przygotowanie do publikacji raportu kwartalnego spółki. Bardzo dobrze nadal zachowywała się większa cześć sektora bankowego. Po publikacji raportu kwartalnego Bank Of America skala zwyżki znacznie się zwiększyła.

Blisko trzyprocentowy wzrost WIG20 robi wrażenie, ale po pierwsze jak spojrzy się na (bardzo mały) obrót to można zacząć w trwałość tych wzrostów wątpić. Po drugie nasz rynek po prostu nadrabiał stracony w piątek teren. Na małych obrotach daleko się nie zajedzie. Teraz potrzebne są nowe impulsy. Po sesji w USA takie impulsy się pojawiły, ale mocno promowały sprawę niedźwiedzi. Dlatego też początek sesji powinien być mocno spadkowy. Nie początek się jednak liczy, a koniec. U na też, tak jak w USA, spadek indeksów jest prawie pewny, ale przyszłość zależy od skali i stylu spadku.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Siła korekty w sektorze finansowym wyczerpuje się