Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Standard&Poor’s pomaga giełdowej korekcie

Xelion
03-06-2008, 09:18

W poniedziałek dla graczy w USA nie miały znaczenia wydarzenia, które mogli zawczasu znaleźć w kalendarium. Posiadaczy akcji zdenerwowało przede wszystkim obniżenie ratingów przez agencję Standard&Poor’s wielu firmom sektora finansowego.

Obniżenie dotknęło Lehman Brothers, Merrill Lynch i Morgan Stanley. Agencja zapowiedziała też, że może niedługo obniżyć rating Wachovii i obniżyła perspektywę ratingową dla Bank of America oraz JP Morgan Chase. Wiele funduszy kieruje się (niezbyt słusznie, jako że agencje bardzo często się mylą) ratingami agencji i w razie degradacji jakiejś firmy muszą się pozbywać jej akcji. Nic więc dziwnego, że na rykach rozpoczęła się przecena.

W tej sytuacji publikowane dane makro zeszły na plan dalszy. Zresztą nie było w nich niczego takiego, co mogłoby rynkami mocno poruszyć. Indeks amerykańskiego instytutu ISM dla sektora produkcyjnego gospodarki lekko wzrósł (49,6 pkt.), ale czwarty miesiąc z rzędu utrzymał się pod poziomem 50 pkt., a subindeks cen wzróść do 87 pkt. Takie dane sygnalizują, że ta część gospodarki idzie pewnym krokiem w kierunku stagflacji. Okazało się też, że w kwietniu wydatki na konstrukcje budowlane spadły, ale mniej niż tego oczekiwano, bo o 0,4, a nie o 0,6 procent.

Takie dane tuż po ich publikacji gwałtownie wzmocniły i tak już wcześniej umacniającego się dolara, ale potem kurs EUR/USD zaczął rosnąć i wrócił do poziomu piątkowego zamknięcia. Zaszkodziły dolarowi zarówno wzrost awersji do ryzyka jak i oczekiwanie na piątkowe dane z rynku pracy. Zaszkodziły jednak bardzo nieznacznie, co potwierdza tezę o nadchodzącym większym umocnieniu „zielonego”.

Dzięki takiemu zachowaniu rynku walutowego spadające przed zmianą kierunku kursu EUR/USD ceny surowców zmieniły kierunek. Nie było jednak w tych ruchach cen niczego nadzwyczajnego i prognostycznego. Złoto zdrożało o 0,6 procent, miedź staniała o 0,3 procent. Osobnym rynkiem jak zwykle była ropa. Wydawało się, że informacja The New York Times, który w niedziele napisał, że w tym tygodniu Commodity Futures Trading Commission (CFTC) podejmie działania zmierzające do zmniejszenia wpływu spekulacji na rynki surowcowe, obniży cenę tego surowca, ale tak się nie stało. Rynek walutowy i informacja o przerwaniu (z powodu silnych wiatrów) pracy portów w Meksyku (typowy pretekst) pozwoliła na powrót wcześniej spadającej ceny baryłki do poziomu piątkowego zamknięcia. Brak reakcji na zapowiadane działania CFTC sygnalizuje, że gracze się ich kompletnie nie boją (i pewnie słusznie).

Rynek akcji dostał niedobre informacje, a ponieważ już jego zachowanie w piątek zapowiadało, że gracze są bardzo niepewni, to przewaga podaży nie mogła dziwić. Zresztą z technicznego punktu widzenia w spadkowej korekcie dwumiesięcznego wzrostu brakowało jeszcze jednej fali spadkowej, więc tym bardziej trudno mówić o zaskoczeniu. Indeksy przez pierwsze 3 godziny sesji spadały. Potem popyt nieśmiało wkroczył do akcji i czekaliśmy już tylko na końcówkę. W niej byki nabrały śmiałości i znacznie zredukowały rozmiar porażki. Sesja była po prostu fragmentem korekty, a nie zapowiedzią wejścia w bessę.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję bardzo spokojnie. Owszem, indeks WIG20 znalazł się na minusach, ale nie widać było zaniepokojenia spadkami indeksów na innych giełdach europejskich. Można nawet powiedzieć, że czekano na pretekst do podniesienia indeksów. WIG20 powoli i systematycznie rósł, a na godzinę przed końcem sesji przeszedł już na stronę północną. W drugą stronę szedł jednak indeks MWIG40 – ten coraz mocniej spadał. W końcu sesji WIG20 też jednak spadł o 0,5 procent. Wyciąganie wniosków z tego, co działo się na naszym rynku nie ma specjalnie sensu, bo obrót był niezwykle mały.

W sytuacji, kiedy obroty są takie małe prognozowanie ruchów indeksów mija się z celem. W każdej chwili może się pojawić cokolwiek, co mocno przeceni albo podniesie indeksy. Nie można nawet powiedzieć, co byłoby dzisiaj logicznym zachowaniem. Co prawda po spadkach, kiedy rynki wcale jeszcze nie są w nastroju do wejścia w bessę, na świecie bardziej prawdopodobne są dzisiaj wzrosty, co powinno WIG20 podnieść, ale to tylko logika, a nie giełda.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Standard&Poor’s pomaga giełdowej korekcie