Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Świąteczny, nerwowy handel na giełdach w USA

Xelion
13-11-2007, 09:12

Wydawało się, że w poniedziałek giełdy europejskie nie mają wyboru - piątkowa przecena w USA i poranna w Azji powinna była zniechęcić do kupna akcji. Tak się jednak nie stało.

Owszem, indeksy rozpoczęły sesję niewielkim spadkiem, ale nie było widać chęci do jego pogłębienia. Wręcz odwrotnie, zaczęto polować na odbicie indeksów w USA (ciężko jest tego nie robić po latach hossy), więc indeksy bardzo szybko wróciły do poziomu piątkowego zamknięcia. Pomagała też europejskim graczom poważna korekta, która rozpoczęła się na rynku walutowym. Osłabienie euro pomagało eksporterom. Na godzinę przed otwarciem sesji w USA dodatkowy niepokój wzbudził pożar w Londynie, ale bardzo szybko okazało się, że nie był to atak terrorystyczny, więc giełdy uspokoiły się, a indeksy zamarły na niewielkich minusach i skończyły sesję w neutralnej pozycji.

W poniedziałek w USA było święto (Dzień Weterana), ale giełdy akcji pracowały. Nie działał jednak rynek obligacji, co zawsze zmniejsza aktywność również na innych rynkach. Nie było jednak publikacji żadnych raportów makroekonomicznych ani kwartalnych wyników dużych spółek, a to wystawiało graczy na pastwę nastrojów, które były bardzo zmienne.

Ciekawe rzeczy działy się na rynku walutowym. Nie była nawet potrzebna interwencja banków centralnych do wywołania istotnej korekty EUR/USD wynikającej przede wszystkim z narastania awersji do ryzyka. Dlatego też nadal szybko wzmacniał się kurs jena, co wynikało z zamykania pozycji carry trade i doprowadzało do powstania sprzężenia zwrotnego - im silniejszy był jen tym większa była chęć opuszczenia bardziej ryzykownych rynków. Widać to było najlepiej na rynkach surowcowych i giełdach Ameryki Południowej. O blisko dwa procent spadła cena ropy, o prawie 1,5 procent cena miedzi, ale najmocniej straciło, najbardziej ujemnie skorelowane z dolarem, złoto (blisko cztery procent). W Brazylii indeks Bovespa tracił ponad cztery procent, a argentyński Merval ponad dwa procent.

A w USA gracze kupowali… akcje spółek sektora finansowego. Tak, polowali na odbicie i łapali "spadający nóż". Jeśli hossa trwa już ponad cztery lata to trudno się odzwyczaić od starych przyzwyczajeń. Nawet ponad pięćdziesięcioprocentowy spadek ceny akcji E*Trade Financial (broker internetowy, który w piątek poinformował o stratach) i raport CIBC World Markets, w którym zapowiadano spadki cen akcji w sektorze finansowym o następne kilkanaście procent nie powstrzymywały optymistów. Pomagała sektorowi informacja New York Times o utworzeniu przez czołowe banki funduszu w wysokości 75 mld USD mającego stabilizować rynek. Taniejąca ropa pomagała z kolei akcjom w sektorze sprzedaży detalicznej.

Bardzo słabo zachowywał się NASDAQ, ale szeroki rynek i indeks DJIA całkiem mocno przez pierwsze 3,5 godziny rosły. Potem uderzyła podaż i błyskawicznie sprowadziła NASDAQ na poziom o jeden procent niższy od piątkowego zamknięcia, a S&P 500 też zabarwił się na czerwono. Wydawało się, że niedźwiedzie wygrają kolejną bitwę, ale okazało się, że wygrały tylko potyczkę. Na małym wolumenie wszystko można bez problemu zrobić, więc nic dziwnego, że na dwie godziny przed końcem sesji zaatakowały z kolei byki. Nie dały rady i przegrały nie tylko potyczkę, ale i całą sesyjną bitwę. Pod koniec sesji na rynku zapanowała prawie panika połączona z błyskawiczną wyprzedażą. Wydaje się, że bez testu sierpniowych minimów się nie obejdzie.

Po sesji nic istotnego się nie wydarzyło, ale nastroje były nadal fatalne - indeks AHI spadł o 0,39 proc. (to dużo jak na indeks handlu posesyjnego). Jednak dzisiaj rano kontrakty na indeksy amerykańskie wyraźnie rosły. Skąd ta zmiana nastrojów? Prawdopodobnie gracze uważają, że pora już na odbicie. Poza tym lepsze niż oczekiwano dane makro dotarły z Japonii (PKB wzrósł o 2,6 proc. w trzecim kwartale - po spadku o 1,8 proc. w poprzednim). Najważniejsze jednak wydaje się być to, że jen zaczął tracić do innych walut. Oczekiwano wystąpienia szefa Banku Japonii, a poza tym premier Japonii ostrzegł graczy przed spekulacyjnymi ruchami (cokolwiek by to nie znaczyło). Im wyżej był kurs USD/JPY tym lepiej zachowywały się zarówno indeksy azjatyckie jak i kontrakty amerykańskiej. Nie radziłbym jednak na tej bazie budować oczekiwań co do realnego przebiegu sesji w USA.

Dzisiaj najważniejsze dla rynku amerykańskiego będą raporty kwartalne, które opublikują Home Depot i Wal Mart. To jednak będzie miało znaczenie po południu. Przedtem IEA (międzynarodowa agencja energii) publikuje raport o globalnej sytuacji na rynku ropy, ale jego wpływ zazwyczaj jest niewielki. Nie jest jednak wykluczone, że w sytuacji, kiedy na rynkach panuje tak duża zmienność, zostanie wykorzystany jako pretekst do ruchu. Nie spodziewam się nawet drgnięcia indeksów po publikacji przez instytut ZEW indeksu koniunktury - jest za mało wiarogodny. Po południu dowiemy się jeszcze, jaki był publikowany przez NAR (stowarzyszenie pośredników) indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym. Od podpisania umowy do jej sfinalizowania jest długa droga, ale czasem gracze ten raport wykorzystują. Im lepsze dane tym lepiej dla dolara i akcji, ale nie przeceniałbym znaczenia tego raportu dla inwestorów. Całkowicie pominięty zostanie deficyt budżetowy USA.

GPW nadal wśród najsłabszych rynków w Europie

W poniedziałek nowych impulsów nie było, ale spadek USD/JPY i EUR/USD już na początku dnia doprowadzić musiał do osłabienia naszej waluty. Była ona zdecydowanie silniejsza w stosunku do euro niż do dolara. Dla naszej gospodarki (chociaż nie dla inflacji) lepiej był było, żeby to euro, a nie dolar było jak najsilniejsze. Koło południa, kiedy zaczął się znowu wzmacniać jen, złoty przyśpieszył tempo deprecjacji i dzień zakończył się wzrostem kursów walut. Na razie jednak nie ma śladu sygnału zmiany trendu.

Dzisiaj zostanie opublikowany wrześniowy bilans płatniczy Polski. Zapowiada się duży deficyt, bo import bardzo dynamicznie rośnie (mocny złoty to tańszy import), a dynamika eksportu spada. Jeśli deficyt będzie większy od oczekiwań to może na chwilę zaszkodzić złotemu, ale docelowo kierunek kursów walut ustali to, co będzie się działo na rynku EUR/USD i USD/JPY. Gdyby, co jest bardzo prawdopodobne, te kursy korekcyjnie wzrosły to złoty się wzmocni.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję spadkiem indeksów, ale sytuacja na rynku dużych spółek została szybko opanowana. WIG20 obronił poziom minimum z czasu piątkowej sesji. Bardzo pomagało naszym bykom niezwykle "bycze" zachowanie innych rynków europejskich. Jednak MWIG40, indeks małych i średnich spółek, zachowywał się nadal bardzo źle. Ten względny spokój zakończył się koło południa, kiedy to sytuacja na rynkach europejskich pogorszyła się. Tyle tylko, że pogorszyła się nieznacznie, a u nas indeksy zanurkowały. Nasz rynek był znowu jednym z najsłabszych w Europie, a ostatnie minuty sesji pokazały, kto rządzi na GPW. Nie ulega wątpliwości, że "niedźwiedzie" nie mają godnych siebie przeciwników. Jedynym pozytywem w tej przecenie był znaczny spadek obrotów, co może (nie musi) sygnalizować, że wygasa podaż.

Co prawda od wielu dni rynek pokazuje, że jego korelacja z innymi rynkami w Europie i w USA nie jest duża, ale z całą pewnością, wczorajsze zamknięcie sesji w USA naszym bykom nie pomoże. Dzisiejsze raporty kwartalne BPH, Pekao, PKN, czy Prokomu mogą mieć istotny wpływ na zachowanie rynków, ale jak pamięta się inne tego typu sytuacje to nie będzie jednak wpływ decydujący. Z tego wynika, że możemy polegać jedynie na analizie technicznej, a tam zarówno kontrakty jak i (od dawna) indeks cenowy wszedł w zakres wyprzedania, co zawsze poprzedza korektę wzrostową. Z tego też powodu jedno, co można z pewnością powiedzieć - jeśli ma się jeszcze akcje to już nie warto ulegać panice, bo odbicie powinno być blisko. Jeśli jednak nastąpi to w niczym nie zmieni negatywnego obrazu rynku.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Świąteczny, nerwowy handel na giełdach w USA