Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Troskliwy kapitał zagraniczny

Piotr Kuczyńki
15-11-2010, 09:27

Piątek był na rynkach finansowych w USA dniem dość kuriozalnym. Nie chodzi nawet o to, że na wielu rynkach doszło do  przeceny, lecz o podawany oficjalnie powód tej przeceny - podobno rynki bały się, że wysoka inflacja w Chinach (4,4 proc.) spowoduje, być może już podczas weekendu, reakcję banku centralnego. Powód był kuriozalny dlatego, że przecież już w czwartek rano wszyscy wiedzieli, jakie są chińskie dane i nikt nie reagował. Wręcz odwrotnie – na rynkach panował umiarkowany optymizm.

W piątek nagle wszystko się zmieniło. Powodem nie były dane makro. Wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan w listopadzie pokazał mocniejszą niż oczekiwano poprawę nastrojów. Indeks wzrósł z 67,7 do 69,3 pkt. Końcówka szczytu G20 w Seulu też nie mogła popsuć nastrojów, bo szczyt zakończył się praktycznie niczym. Owszem, komunikat - jak zwykle - epatował optymizmem, ale różnice stanowisk między USA a Chinami nawet się zaostrzyły. Stwierdzenie, że rynki same (nie rządy) mają ustanawiać kursy walut, naprawdę nie jest przełomowe. Być może najważniejsze było zapewnienie, że kraje z grupy emerging markets mają prawo do podjęcia kroków mających na celu regulację napływu kapitału spekulacyjnego. Jakie to ma jednak znacznie, skoro Brazylia, Indonezja i Południowa Korea już to zrobiły?

Rynek akcji zareagował na chińskie strachy bardzo emocjonalnie. Korekta na rynku surowców bardzo szkodziła indeksom. Wykupienie techniczne rynku nie było już krańcowe, ale najwyraźniej wystarczające, żeby prowokować do sprzedaży akcji. Indeksy bardzo szybko spadały, a byki nie miały siły, żeby doprowadzić do mocniejszego odbicia. Owszem, w ostatnich dwóch godzinach indeksy pełzły na północ, ale końcówka była znowu słaba – indeksy straciły od nieco mniej niż jeden procent (DJIA) do blisko 1,5 proc. (NASDAQ). Nie zgadzam się z twierdzeniem, że to Chiny są wszystkiemu winne. Po prostu chwilowo rynek nie ma powodu do zwyżki, więc się koryguje. Nie zmienia to mojego poglądu, że koniec roku powinien być dla byków dobry.

Zachowanie GPW było w piątek na pozór zadziwiające. Głęboko spadkowy początek dnia, szybki zwrot i stabilizacja od południa prawie do końca sesji na poziomie o pół procent niższym tak naprawdę nie dziwiło, bo przecież jeszcze lepiej zachowywał się niemiecki XETRA DAX – trzymał się do końca blisko poziomu neutralnego. Nasi gracze bardzo często grają tak, jak im DAX pozwala. Naprawdę dziwić mogła końcówka (z cudo fixingiem) i obrót. Końcówka była bardzo „bycza” – wzrost WIG20 o 0,48 proc. Outsiderem był PZU (czekanie na raport), a liderami KGHM (zadziwiające przy tak dużym spadku ceny miedzi), BRE i PKO BP. Obrót był bardzo duży, co może bardzo dziwić na sesji wpasowanej między święto a weekend. Najwyraźniej bardzo troszczy się o nas kapitał zagraniczny, co dobrze naszemu rynkowi rokuje.

Piotr Kuczyński
Główny analityk Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyńki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Troskliwy kapitał zagraniczny