Komentarz Piotra Kuczyńskiego: W oczekiwaniu na egipską manifestację

Piotr Kuczyński
opublikowano: 01-02-2011, 09:42

Po piątkowym spadku indeksów, Wall Street mogła pokazać, że był to tylko wypadek przy pracy albo że będzie to dłuższa korekta. Mimo wzrostu indeksów nie został wskazany żaden kierunek. Tym razem powodem był Egipt. We wszystkich komentarzach twierdzi się, że gdyby nie Egipt, indeksy nadal by rosły. Oczywiste więc jest, że większość graczy wypatrywała informacji z Egiptu. Na dziś planowane są milionowe demonstracje w Kairze. 

Opublikowane w poniedziałek amerykańskie dane makro były dla byków umiarkowanie korzystne. Przychody Amerykanów wzrosły w grudniu tak, jak oczekiwano, o 0,4 proc., ale wydatki wzrosły o 0,7 proc. (oczekiwano 0,5 proc.). Grudzień to miesiąc świąteczny, wiec wydatkami nie ma się co ekscytować. Poza tym, bez żywności i energii wydatki nie zmieniły się, a w stosunku do poprzedniego roku spadły o 0,7 proc., co jest bardzo złym wynikiem. Podsumowując; dane mogły bykom pomagać, ale tak naprawdę były słabe. Nie było wątpliwości jeśli chodzi o indeks Chicago PMI. Wzrósł z poziomu 66,8 pkt. do 68,8 pkt., a oczekiwano spadku.

Rynek akcji pomaszerował szybko na północ. Pomagały window dressing na koniec miesiąca, drożejące surowce i generalne uspokojenie. Co prawda, od połowy sesji indeksy zaczęły się osuwać, ale ostatnia godzina znowu należała do byków. To uspokojenie pokazało, że Egipt na razie nie jest taki straszny, ale wzrosty nie były tak mocne, żeby można było zapomnieć o piątkowych spadkach.

GPW zachowywała się od początku sesji nadal bardzo słabo. WIG20 zanurkował. Zredukowanie skali zniżki na innych giełdach do rozmiarów symbolicznych pomogło naszemu rynkowi tylko nieznacznie. Traciły zarówno spółki surowcowe, jak i banki. Dopiero przed pobudką w USA indeksy zaczęły pełznąć na północ. Potem, po 16., rynek amerykański i fixing pozwoliły naszemu rynkowi zamknąć się neutralnie, czyli tak, jak inne rynki europejskie. To był sukces byków.

Na dzisiaj planowane są milionowe demonstracje w Kairze, co może - ale nie musi - dać odpowiedź na pytanie o dalszy rozwój wypadków. Wszyscy będą się dzisiaj wpatrywali właśnie w to, co będzie się działo w Kairze. Jeśli wojsko zacznie strzelać, indeksy zanurkują. Jeśli prezydent Mubarak zrezygnuje, indeksy będą rosły. Oczywiście, takie proste potem, w ciągu kilku dni, to wcale nie będzie. Może się np. okazać, że rynkom spodoba się krwawa rozprawa ze społeczeństwem Egiptu, bo na pewien czas zapanuje spokój. Może się też okazać, że nie spodoba się ustąpienie Mubaraka, jeśli Bractwo Muzułmańskie będzie bliskie przejęcia władzy. Ale tym będziemy się martwili później...

Piotr Kuczyński
Główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane