Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Wszystko sprzysięgło się przeciwko bykom

Piotr Kuczyński
11-03-2011, 09:43

W czwartek wszystko sprzysięgło się przeciwko amerykańskim bykom. Jak już pisałem, w Chinach nieoczekiwanie odnotowano w lutym deficyt handlowy, w Japonii PKB spadł w 4. kwartale o 1,3 proc., a agencja ratingowa Moody’s obniżyła Hiszpanii rating. Na domiar złego, wtedy, kiedy indeksy próbowały odbijać, dostały cios z geopolityki. Agencje podały, że policja w Arabii Saudyjskiej otworzyła ogień do demonstrantów. „Dzień Gniewu” ma odbyć się w piątek, więc zamieszki już w czwartek źle rokują. Na  domiar złego raporty makro bykom nie pomagały.

Tygodniowy raport z rynku pracy w USA był gorszy od oczekiwań. Liczba nowych wniosków wzrosła z 371 tys. do 397 tys. Oczekiwano wzrostu do 380 tys. Wzrosła też średnia 4-tygodniowa. Po serii dobrych danych z tego rynku taki jednorazowy wzrost nie mógł specjalnie niepokoić. Z pewnością jednak nie mógł też pomóc bykom. Deficyt handlu zagranicznego okazał się być zdecydowanie wyższy od oczekiwań (46,34 vs 41,5 mld USD). To sygnalizuje, że wzrost PKB w pierwszym kwartale będzie zapewne mniejszy od oczekiwań, ale gracze rzadko się tym raportem przejmują. 

Indeksy giełdowe po rozpoczęciu sesji szybko spadały. Traciły już dobrze ponad 1,5 procent, kiedy byki zaczęły powoli kontratakować. Ten kontratak załamał się po informacjach o strzałach w Arabii Saudyjskiej, ale na dwie godziny przed końcem akcji byki znowu spróbowały zmniejszyć rozmiar porażki. Walka była pasjonująca. Chodziło nie tylko o anulowanie wyłamania dołem z kanału trendu – to się nie udało i powstał sygnał sprzedaży. Chodziło też o niedopuszczenie do przebicia średniej 50-sesyjnej (okolice 1.300 pkt.). Gracze w USA bardzo mocno wierzą, że średnia ta jest zamiennie oporem (jeśli indeksy jest poniżej) lub wsparciem (jeśli jest powyżej). Bykom i tego poziomu nie udało się obronić. Średnia została naruszona. Jeśli w piątek indeks nad nią nie powróci, to gracze dostaną wzmocniony sygnał sprzedaży.

GPW rozpoczęła sesję czwartkową spadkiem indeksów. Był to również, tak jak w przypadku rynku walutowego, efekt obniżenia ratingu Hiszpanii, co doprowadziło do spadku indeksów na giełdach europejskich. U nas WIG20 tracił jednak pół procent, czyli mniej więcej połowę tego, co traciły indeksy na innych giełdach. Najmocniej ważył na indeksie spadek ceny akcji KGHM (surowiec błyskawicznie taniał) i PKN.

Okazało się, że nasz rynek słusznie nie wpadł w panikę, bo dość szybko indeksy na innych giełdach zaczęły redukować skalę zniżki. Potem już nawet zmiany kierunku na tych innych giełdach sytuacji nie pogarszały. Indeks bardzo powoli pełzł na północ, a przed pobudką w USA był już bardzo blisko poziomu równowagi. Publikacja danych makro w USA pogorszyła nastroje i od tego momentu indeks powoli się osuwał. Spadku o 0,72 proc. nie można uznać za klęskę byków – była to tylko porażka. Faktem jest jednak, że opór jest coraz dalej, a nastroje mogą się w dowolnym momencie zmienić na paniczne, a to otwierałoby znowu drogę do 2.600 pkt.    

Piotr Kuczyński
Główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Komentarz Piotra Kuczyńskiego: Wszystko sprzysięgło się przeciwko bykom