Komiksowe plansze trafią do portfeli

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 27-02-2014, 00:00

Pierwsza w Polsce aukcja komiksu okazała się dużym sukcesem. To doping do stworzenia nowych ofert inwestycji alternatywnych

Polscy inwestorzy przekonali się już, że zarabiać można nie tylko na giełdzie i w funduszach inwestycyjnych, ale np. na whisky czy monetach kolekcjonerskich. Teraz nadchodzi czas inwestycji w plansze komiksowe. Pierwsza aukcja poświęcona sztuce komiksu i ilustracji zorganizowana przez Desę Unicum okazała się dużym sukcesem. Obroty wyniosły ponad 250 tys. zł, a nowychwłaścicieli znalazło 80 proc. oferty. To nie ilustracje cieszyły się jednak największym powodzeniem, ale szkic do okładki komiksowej „Kajka i Kokosza — Zwariowana wyspa 2”.

Licytowano go od 4 do 25,3 tys. zł. Cena wywoławcza była też ceną, za którą plansza została kupiona zaledwie przed rokiem. Walczono również o bohaterów „Tytusa, Romka i A’Tomka”. Pracę licytowano z wywoławczych 8 do 11 tys. zł.

Dziecko wielu ojców

W Polsce powodzenie komiksowych szkiców może dziwić, przynajmniej niezainteresowanych, ale nie na Zachodzie. Tam plansza komiksowa jest taką samą pracą artystyczną jak każda inna. Może to być rysunek tuszem lub ołówkiem, czasem akwarela, kolaż, a nawet akryl czy olej. Światowi i polscy artyści tworzą je ręcznie, czasem udział w powstawaniu dzieła ma kilka osób. Każda plansza jest unikatem — nie ma dwóch identycznych. To główny powód, dla którego stała się przedmiotem kolekcjonerskim.

— Żeby zrozumieć, czym jest plansza komiksowa, trzeba się zastanowić, jak powstaje komiks. Jeden może mieć kilku „ojców” — scenarzystę, rysownika ołówkiem (ang. penciler), rysownika tuszem (ang. inker), kolorystę, czasem też osobę od liternictwa. Na początku zwykle jest scenariusz, na bazie którego powstają później rysunki ołówkiem.

Na te następnie nakładany jest tusz, ponieważ w komiksie kontury i kontrasty są bardzo ważne. Dopiero później nakładany jest kolor — zwykle już komputerowo — tłumaczy Marek Kasperski, twórca specjalistycznego portalu ArtKomiks.pl.

Komiks w muzeum

Rynek plansz komiksowych na świecie rozwija się dynamicznie od lat 90. To właśnie wtedy plansze po raz pierwszy trafiły do renomowanych domów aukcyjnych. W 2012 r. dom aukcyjny Heritage osiągnął obroty planszami wysokości 7,4 mln USD i zanotował 17-procentowy wzrost sprzedaży w internecie. Rok później na aukcjach zorganizowanych tylko w sierpniu obroty wyniosły 6,7 mln USD, a na aukcji prac Enki Bilala w Artcurial zlicytowano wszystkie prace po średniej cenie 100 tys. EUR, osiągając wynik prawie 1,5 mln EUR. Dzisiaj kolekcje plansz komiksowych mają w swoich zbiorach takie instytucje, jak Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie, Museum of American Illustration at the Society of Illustrators z Nowego Jorku, Museu del Còmic i la Illustració w Barcelonie. Aukcje też organizuje nie byle kto, bo brytyjskie Sotheby’s i Christie’s, francuskie Artcurial i Coutau-Begarie, amerykański Heritage, Howard Lowery i Bud Plant’s. Do domów tych dołączył czeski ACB, a ostatnio polska Desa Unicum. Rynek jest więc międzynarodowy. Ceny też.

246 proc. zysku w 10 lat

W 1993 r. okładki do serii „Watchmana” można było kupić w Sotheby’s za 33,5 tys. USD, w 2013 r. w Heritage zapłacono za nie prawie 493 tys. USD. W 2004 r. za planszę Johna Romity do „Amazing Spider-Man” wystarczyło w Heritage niewiele ponad 11,2 tys. USD, w 2007 r. potrzebne było już ponad 15 tys. USD, w 2009 r. 19 tys. USD, a dzisiaj 38,8 tys. USD. Przykłady można mnożyć. Rosnące zainteresowanie planszami w Polsce skłoniło do utworzenia ich portfeli przez Wealth Solutions, które do współpracy zaprosiło Marka Kasperskiego. Oferta ruszy 3 marca.

— Plansze komiksowe będą kupowane od kolekcjonerów, galerii, specjalistycznych sklepów i na rynku aukcyjnym. Prowizja za budowę kolekcji wynosić będzie 9 proc. W przypadku korzystania z rynku aukcyjnego trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami w postaci prowizji domu aukcyjnego — mówi Marek Kasperski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy