Kominówka made in USA

RB
opublikowano: 05-02-2009, 00:00

Szefowie firm poturbowanych przez kryzys będą musieli zacisnąć pasa. Ich pensje spadną o kilka milionów dolarów.

Zarobki szefów kulejących firm poniżej 500 tys. USD

Szefowie firm poturbowanych przez kryzys będą musieli zacisnąć pasa. Ich pensje spadną o kilka milionów dolarów.

Prezesi największych firm w Stanach Zjednoczonych już ostrzą sobie zęby na prezydenta Baracka Obamę. Jego administracja chce ograniczyć — do 500 tys. USD rocznie — wynagrodzenia dla szefów firm, które korzystają ze znaczącej pomocy skarbu państwa.

— Ciągle otrzymują gigantyczne bonusy, mimo że pieniądze pochodzą od podatników. Tak być nie może — uważa Barack Obama.

Radykalne cięcie

Restrykcje, które wprowadzi gabinet nowego prezydenta USA, są znacznie głębsze od proponowanych przez prezydenta George’a Busha i mogą skłonić wielu prezesów firm do radykalnego ograniczenia swoich zarobków i premii — w niektórych przypadkach mogą one skurczyć się o ponad 20 mln USD. Nietknięte nowymi przepisami pozostaną tylko dywidendy.

Gigantyczne uposażenia, m.in. premie szefów firm, które niedawno znalazły się na krawędzi bankructwa (Citigroup, Bank of America, AIG, General Motors), wywołały oburzenie i protesty opinii publicznej. Szczególnie w sytuacji, gdy USA tracą każdego miesiąca 0,5 mln miejsc pracy, liczba zajęć domów urosła w ciągu czterech miesięcy do 1,1 mln, a pieniądze w funduszach emerytalnych topnieją.

— Na jakim świecie żyjemy — miliardy dolarów z kieszeni podatników idą na bonusy dla szefów firm, które ledwo funkcjonują. To idioctwo — grzmi Claire McCaskill, demokratyczna senator z Missouri.

Jak wynika z badań firmy Equilar, monitorującej zarobki kadry zarządzającej, Kenneth Lewis, szef Bank of America, zarobił w 2007 r. niemal 25 mln USD.

— Ograniczenia pensji nie spowodują odejść z pracy prezesów. 500 tys. rocznie to i tak bardzo dużo za to, co robią. Nigdzie nie znajdą pracy, w której tylko siedzą i podpisują dokumenty, za takie pieniądze — uważa William Cohan, bankier inwestycyjny JP Morgan.

Drakoński pomysł

Innego zdania są sami zainteresowani.

— Pomysł prezydenta jest zbyt drakoński i kłóci się z prawami wolnego rynku. Firmy potrzebujące najbardziej utalentowanych osób, by wyciągnęły je z kłopotów, nie będą mogły odpowiednio ich wynagrodzić — twierdzi Scott Minerd, szef Guggenheim Partners Asset Management.

Barack Obama nie jest pierwszym szefem rządu, który stracił w oczach prezesów. Pod koniec ubiegłego roku Angela Merkel, kanclerz Niemiec, doprowadziła do tego, że prezesi, którzy narazili swoje banki na gigantyczne straty i starali się o rządową pomoc, musieli zapomnieć o pokaźnych pensjach. Rocznie nie mogą zarobić więcej niż 500 tys. EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu