Komisja Europejska chce poznać plany inwestycyjne Transnieftu

PAP
02-01-2013, 10:52

Komisja Europejska poprosiła Transnieft, państwowy koncern zarządzający wszystkimi rurociągami naftowymi w Rosji, o udostępnienie jej jego planów inwestycyjnych. Transnieft jeszcze nie odpowiedział na prośbę KE, argumentując, że musi ją skonsultować z MSZ FR.

Poinformował o tym prezes Transnieftu Nikołaj Tokariew, wyjaśniając, że Komisję Europejską niepokoi stabilność dostaw ropy do krajów Unii Europejskiej w związku z uruchamianiem przez Federację Rosyjską nowych tras przesyłu surowca.

Swoją prośbę KE skierowała do Transnieftu na krótko przed włączeniem przez koncern do eksploatacji drugiej części rurociągu naftowego Syberia Wschodnia-Ocean Spokojny (WSTO), co nastąpiło 25 grudnia. Magistralą tą rosyjski surowiec płynie do krajów Azji, regionu Pacyfiku i USA.

Transnieft jeszcze nie odpowiedział na prośbę Komisji Europejskiej, argumentując, że musi ją skonsultować z rosyjskim MSZ. Ponadto - jak zauważył dziennik "Kommiersant" - koncern jest objęty wydanym 11 września 2012 roku dekretem prezydenta FR Władimira Putina, nakazującym podmiotom gospodarczym o strategicznym znaczeniu dla kraju, by uzgadniały z rządem swoje postępowanie w sytuacjach, gdy inne państwa lub organizacje międzynarodowe wysuwają wobec nich jakieś żądania.

Transnieft jest jedną ze spółek - obok m.in. Rosnieftu, Gazpromu, Zarubieżnieftu, Inter RAO, RusHydro, Rosyjskich Kolei Żelaznych(RŻD) i Sowkomfłotu - które Kreml uważa za mające strategiczne znaczenie dla Rosji.

Dekret Putina stanowi odpowiedź na wszczęcie 4 wrześnie przez Komisję Europejską dochodzenia antymonopolowego wobec Gazpromu. KE chce sprawdzić, czy rosyjski koncern nie nadużywa dominującej pozycji na rynku dostaw gazu do Europy Środkowej i Wschodniej oraz nie pogarsza w ten sposób bezpieczeństwa konsumentów w UE.

Zdaniem Tokariewa, Transnieft nie ma żadnych powodów do obaw w związku z prośbą Komisji Europejskiej.

"Kommiersant" przypomniał, że w listopadzie KE wyraziła już zaniepokojenie z powodu obniżenia przez rząd FR cła eksportowego na ropę z Syberii Wschodniej. KE utrzymuje, że przyznając te ulgi, Moskwa subsydiuje dostawy surowca do Azji kosztem rynku europejskiego.

Na początku grudnia wiceminister energetyki Rosji Paweł Fiodorow uznał pretensje strony unijnej za bezpodstawne. "Stymulujemy uruchamianie eksploatacji konkretnych pól naftowych" - oświadczył.

Ministerstwo Energetyki FR liczy, że preferencje dla Syberii Wschodniej pozwolą na uruchomienie eksploatacji co najmniej 5 mld ton z odkrytych tam 28 mld ton ropy, a także doprowadzenie wydobycia surowca w tym regionie do 70-100 mln ton rocznie.

Cytowane przez "Kommiersanta" anonimowe źródło na rynku naftowym twierdzi, że oddanie przez Transnieft do eksploatacji drugiej części WSTO w żaden sposób nie wpłynie na wielkość dostaw rosyjskiej ropy na Zachód. "Obecnie jest to niemożliwe z technicznego punktu widzenia. Ropa do Europy płynie z Syberii Zachodniej, a do Azji - z Syberii Wschodniej. Są to dwa różne gatunki surowca" - wyjaśnił informator rosyjskiej gazety.

Źródło "Kommiersanta" dodało, że teoretycznie można przerzucać ropę ze wschodu na zachód, jednak - jak zaznaczyło - jest to nieopłacalne, gdyż surowiec trzeba by transportować koleją.

Inny rozmówca gazety utrzymuje jednak, że w wypadku niektórych nowych złóż w północno-zachodniej Syberii możliwe będzie określanie, dokąd ma płynąć ropa: do Europy, czy do Azji. Zdaniem źródła "Kommiersanta" właśnie to niepokoi Unię Europejską.

W zamyśle Kremla celem budowy ropociągu Syberia Wschodnia-Ocean Spokojny było uruchomienie eksploatacji bogatych pól naftowych Syberii Wschodniej, która w przyszłości - w obliczu prognozowanego spadku produkcji na Syberii Zachodniej i w regionie uralsko-nadwołżańskim - ma stać się jednym z głównych w Rosji ośrodków wydobycia ropy.

Kremlowi chodziło też o zdywersyfikowanie eksportu surowca przez zwiększenie obecności FR na rynkach azjatyckich. Dotychczas ropa z Rosji trafiała głównie na rynki europejskie.

WSTO liczy 4200 km. Prowadzi z miejscowości Tajszet w środkowej Syberii (okolice Irkucka) do Skoworodino w obwodzie amurskim, przy granicy z Chinami, a stamtąd do terminalu naftowego w porcie Koźmino nad Morzem Japońskim (część Oceanu Spokojnego).

Budowa rurociągu ruszyła w 2006 roku. W pierwszej fazie - w 2009 roku - rurę o mocy przesyłowej 30 mln ton surowca rocznie doprowadzono do Skoworodino. Stamtąd ułożono odgałęzienie do Daqing w Chinach, przez które na tamtejszy rynek trafia 15 mln ton ropy rocznie. Drugie 15 mln ton transportowane jest koleją do Koźmino, skąd surowiec płynie do krajów Azji, regionu Pacyfiku i USA.

Teraz przepustowość magistrali Tajszet-Skoworodino zwiększono do 50 mln ton surowca rocznie. Zbudowano też rurociąg Skoworodino-Koźmino o mocy przesyłowej 35 mln ton ropy rocznie. Przepustowość odgałęzienia do Daqing pozostała bez zmian.

Docelowo moce przesyłowe WSTO mają wynieść 80 mln ton: 30 mln ton popłynie do Chin, a 50 mln ton do Koźmino. Przepustowość magistrali ma być zwiększana w miarę wzrostu wydobycia ropy na Syberii Wschodniej. Aktualnie z Koźmino surowiec morzem transportowany jest do USA, Japonii, Chin, Korei Południowej, Singapuru i Malezji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Komisja Europejska chce poznać plany inwestycyjne Transnieftu