Komórki są gotowe na m-commerce

Marcin Złoch
20-08-2003, 00:00

Na razie w naszych warunkach m-commerce to przeważnie pobieranie melodyjek za pomocą WAP-u i wysyłanie SMS-ów o podwyższonej wartości. Ale jeżeli klienci wykażą zainteresowanie m-sklepem, może on powstać i być obsługiwany z dostępnych teraz aparatów.

Polski rynek m-commerce (od ang. mobile commerce) obejmuje głównie sprzedaż dóbr niematerialnych powiązanych z rozrywką, czyli np. pobieranie dzwonków i logo na telefon, po uiszczeniu opłaty. Nie istnieją sklepy, w których np. za pomocą przeglądarki WAP przez telefon można by dokonać wyboru towaru.

— Obecnie rozwija się e-commerce, czyli zakupy przez internet, a m-commerce jest w stadium początkowym. Dla rozwoju m-commerce ograniczeniem jest brak usług. Z drugiej strony barierą jest wielkość telefonu, chociaż wyświetlacze są coraz większe i kolorowe. Myślę, że z czasem klient będzie mógł w komórce np. obejrzeć okładkę płyty, a nawet posłuchać jej fragmentu — uważa Piotr Kwiecień, dyrektor generalny Sony Ericsson Polska.

Jednak są podejmowane próby wykorzystania telefonu GSM jako pośrednika pomiędzy klientem i podmiotem oferującym usługi.

— Do najbardziej popularnych usług m-commerce należą: transakcje bankowe, rezerwacja biletów, udział w rozrywkach, czyli gry i loterie oraz uzyskiwanie informacji za pomocą indywidualnie modyfikowanych internetowych portali WAP. W m-commerce najważniejsza jest szybkość, sprawność, efektywność i bezpieczeństwo przekazywania informacji oraz dostosowanie technologiczne do już oferowanych usług przez operatorów — zauważa Wojciech Frey, kierujący Motorolą w Polsce.

Nie wszyscy przedstawiciele producentów telefonów komórkowych patrzą optymistycznie na działania m-commerce. Uważają, że najważniejsza jest edukacja użytkowników komórek.

— Na razie komórka służy głównie do nawiązania szybkiego kontaktu, a nie wiadomo, czy pojawi się potrzeba zakupów z telefonu. Żeby usługa zaczęła przynosić zyski, musi zostać wytworzona potrzeba na rynku. Tego procesu nie można pospieszać. GSM, a zwłaszcza kolorowe wyświetlacze i MMS-y to świeże technologie, musi minąć czas, nim rynek je zaakceptuje i nauczy się wykorzystywać — zaznacza Piotr Kwiecień.

Dotychczas największym sukcesem w działaniach m-commerce okazały się krótkie wiadomości tekstowe. Natomiast niespecjalnie sprawdził się zapowiadany szumnie jako „internet w komórce” —WAP. Do przyczyn słabych notowań WAP-u analitycy zaliczyli m.in. skąpą ofertę handlową oraz koszty. Jednakże pomimo przeciwwskazań za pomocą WAP-u można dokonywać operacji niemożliwych do wykonania przez SMS. Na przykład w serwisach bankowych funkcje WAP-u pokrywają się z możliwościami dostępu przez internet, a SMS-y umożliwiają jedynie sprawdzanie salda, historii rachunku oraz pobieranie informacji o koncie typu przesłanie jego numeru. Spowodowane jest to brakiem odpowiednich zabezpieczeń krótkich wiadomości tekstowych. Sam fakt wysłania SMS-a nie może być podstawą do dokonania np. przelewu. Wymagane jest potwierdzenie, że saldo ma zostać zmodyfikowane zgodnie z wolą klienta, a nie np. w wyniku kradzieży telefonu. Przewaga WAP-u jest dobrze widoczna na tym polu. Niedawno producenci komórek wprowadzili funkcję tzw. portfela elektronicznego, która pozwala użytkownikom przeprowadzać transakcje on-line przez przeglądarkę WAP. Mogą oni przechowywać w swych aparatach chronione informacje osobiste, takie jak szczegółowe dane o kartach kredytowych i kartach uczestnictwa w programach lojalnościowych, a także informacje wysyłkowe i dotyczące rachunków. Dostęp do danych w portfelu jest chroniony specjalnym kodem, służącym do potwierdzania tożsamości użytkownika aplikacji. Te zabezpieczenia są obce dla SMS-ów.

— Dzisiaj kanały SMS, WAP, MMS wydają się być wystarczające, a nawet nie w pełni wykorzystane. Problem nie leży, moim zdaniem, w samych komórkach, natomiast w umiejętności wykorzystania już dostępnych aplikacji i ich personalizacji. Przykładowo, istniejąca możliwość dokładnego określenia miejsca pobytu użytkownika może być wykorzystana do przekazania istotnych informacji dotyczących np. promocji w okolicznych sklepach, ciekawych wydarzeń, ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa informacji itp. — przekonuje Wojciech Frey.

— Obecnie wymierne sukcesy odnosi jedynie SMS, który trafił w potrzeby użytkowników. Jest tani i anonimowy. Co do WAP-u, to na początku ściągnięcie horoskopu trwało kilka minut, więc było dość kosztowne, dopiero GPRS pozwolił go szybciej i taniej wykorzystywać — przypomina Piotr Kwiecień.

Do grona kanałów wykorzystywanych w m-commerce doszedł niedawno MMS, niestety dość drogi i wymagający zaopatrzenia się w obsługujący tę technologię telefon.

— MMS będzie dynamicznie się rozwijał, niedługo wszystkie nasze modele będą miały wbudowane aparaty fotograficzne. Dzięki efektowi skali cena aparatów, jak i usług będzie spadać. Już teraz MMS wykorzystywane są np. w firmach architektonicznych czy reklamowych do przesyłania raportów wizualnych. Możliwe jest wykorzystanie takiego telefonu przez merchandisera, który robiąc zdjęcia stanu faktycznego towarów na półkach i przesyłając je wprost do centralnej bazy danych oszczędza czas potrzebny na sporządzenie tradycyjnego raportu — przewiduje Michał Lorenc, odpowiedzialny za sprzedaż telefonów komórkowych Siemensa w Polsce.

Według przedstawicieli producentów telefonów, obecnie mamy do czynienia z wyprzedzeniem technologii w stosunku do zapotrzebowania rynku.

— Najbardziej liczy się dla nas to, które rozwiązania spełnią potrzeby, oczekiwania i gusta użytkowników i czy nieograniczone możliwości przesyłania przekazu multimedialnego wzbudzą akceptację masowych użytkowników. Czy np. leżąc na plaży będziemy chcieli, aby zadzwonił nasz wideo-telefon? Czy użytkownicy będą chcieli korzystać z dostępu do internetu podczas jazdy samochodem — a jeśli tak, to jakie aplikacje dla tego rodzaju usług spełnią ich oczekiwania? I to jest chyba największe wyzwanie umiejętnego wykorzystania dostępnych technologii — uważa Wojciech Frey.

Zdaniem Michała Lorenca, stan i poziom wiedzy producentów telefonów komórkowych skieruje się w określoną stronę, na spełnienie określonych oczekiwań.

— Do roku 2005-06 w Europie rozwinie się technologia nazywane roboczo wireless. Na jej bazie powstanie rodzaj tablicy pełniącej rolę domowego centrum komunikacyjnego, umożliwiającej przesyłanie danych i dostęp do WWW. Taki pomysł może zmienić postrzeganie i zastosowania zarówno e-, jak i m-commerce — prognozuje Michał Lorenc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Złoch

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Komórki są gotowe na m-commerce