Komornik zniszczył nasze kiszone ogórki!

Grzegorz Zięba
06-01-2004, 00:00

Spółka Pinto-Agro zarzuca komornikowi bezprawne zajęcie 125 ton ogórków kiszonych. Urzędnik twierdzi, że to próba wyłudzenia.

Pinto-Agro z Prusic koło Wrocławia, skupująca i przetwarzająca produkty rolne, od roku nie może się porozumieć z komornikiem Sądu Rejonowego w Trzebnicy. Zarzuca mu zajęcie 125 ton ogórków kiszonych, które miały trafić na Białoruś. Sama Pinto-Agro, spółka z kapitałem austriackim, nie miała długów. Wynajęła jednak pomieszczenia na kwaszarnię od niemieckiej firmy Fatursaft, która w Prusicach przetwarzała owoce i warzywa. To właśnie zadłużonym Fatursaftem zainteresował się komornik.

Zgniło 600 tys. zł

— 16 grudnia 2002 r. komornik zajął budynki tej firmy. Przez rok nie wpuszczono naszych pracowników do kiszących się ogórków — twierdzi Wojciech Malinowski ze spółki Pinto-Agro.

Według komornika, sprawy wyglądały zupełnie inaczej.

— Nie było żadnego zajęcia ogórków. W każdej chwili ich właściciele mogli z nimi zrobić, co chcieli — ripostuje Beata Podgórska-Dzichcioruk, która w tym czasie była komornikiem Sądu Rejonowego w Trzebnicy.

Obie strony są zgodne co do jednego: ogórki zgniły. Pinto-Agro wyceniło swoje straty na 600 tys. zł.

— Nie wliczamy szkód, jakie ponieśliśmy z powodu utraty zaufania naszego białoruskiego partnera — dodaje Wojciech Malinowski.

Twierdzi, że spółka będzie się domagać w sądzie odszkodowania od komornika.

Oprócz ogórków komornik zajął także 40 ton składowanych tam ziemniaków oraz wózek widłowy.

— Pani komornik stwierdziła, że musi sprawdzić, kto jest właścicielem tych rzeczy. Dodała, że ogórki nie mają etykietek, które świadczyłyby o ich pochodzeniu — opowiada Wojciech Malinowski.

Pinto-Agro przedstawiło oficjalne pisma świadczące o wynajmie pomieszczeń i faktury na zakup ogórków oraz ziemniaków od plantatorów. Spółka złożyła skargę do sądu na czynności komornicze. Po roku Pinto-Agro otrzymała z sądu informację, że nie było żadnego zajęcia komorniczego, ponieważ nie zrobiono protokołu zajęcia.

Zadanie dla prokuratora

Beata Podgórska-Dzichcioruk podtrzymuje, że nie przeprowadziła żadnego zajęcia komorniczego majątku Pinto-Agro, bo nie było protokołu zajęcia. Twierdzi, że nie wszystkie drzwi zostały zaplombowane.

— Te ogórki były już zgniłe, gdy prowadziliśmy rozeznanie majątku Fatursaft. Uważam, że działania Pinto-Agro to próba wyłudzenia pieniędzy. Chce o tym powiadomić prokuraturę — mówi Beata Podgórska-Dzichcioruk.

Podczas zajmowania majątku Fatursaft były obecne pracownice Powiatowej Inspekcji Sanitarno-Epidemiologicznej w Trzebnicy. Według nich, trudno powiedzieć, w jakim stanie były kiszone warzywa.

— Nie potrafię stwierdzić na oko, czy kiszone ogórki są zepsute — twierdzi Elżbieta Wielgos z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Trzebnicy.

Nie potrafiła także powiedzieć, na jakiej podstawie komornik ocenił kondycję kiszonych ogórków.

Okiem eksperta

Takich spraw jest coraz więcej

Towar szybko się psujący może być zajęty nie dłużej niż na kilka dni. Jeżeli komornik nie zastosował się do tego, nie dopełnił obowiązków. Od komorników, którzy doprowadzili do strat, można domagać się odszkodowania. Dobrze zarabiają, nie ma więc problemów z odzyskaniem należnych pieniędzy. Coraz więcej takich spraw trafia do sądów.

Radosław Drozd

kancelaria Górski & Jawdosiuk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zięba

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Komornik zniszczył nasze kiszone ogórki!