Kompap nie ma szczęścia

KSA
opublikowano: 03-12-2009, 00:00

Do 10 grudnia wyjaśni się przejęcie Ledaksu. Jeśli się nie uda, na celowniku są inne firmy.

Do 10 grudnia wyjaśni się przejęcie Ledaksu. Jeśli się nie uda, na celowniku są inne firmy.

Działający w branży papierniczej Kompap wyraźnie nie ma szczęścia do przejęć. Nie udało się z prywatyzowanym OZ Grafem, trudności wystąpiły również w związku z Ledaksem, choć sprawa wydawała się tylko formalnością. Strony miały teoretycznie czas do 30 listopada, by dogadać się w sprawie przejęcia przez Kompap minimum 51 proc. udziałów w podwyższonym kapitale warszawskiej spółki.

— Pojawiły się pewne nowe okoliczności i czekamy na ich wyjaśnienie — mówi Waldemar Lipka, prezes Kompapu.

Nie chce ujawnić, o co dokładnie chodzi. Kompap ma jednak swojego człowieka pełniącego funkcję prokurenta w Ledaksie, odkąd spółki zaczęły rozmawiać o przejęciu. Prawdopodobnie odkrył on w szafach firmy przysłowiowego trupa.

— Właściciele Ledaksu mają czas do 10 grudnia. Jeśli sprawa się wyjaśni, dopniemy transakcję. Jeśli nie, transakcja będzie zbyt ryzykowna. Umowa zawarta między nami zostanie wówczas zerwana z ich winy i będziemy się domagać zapłacenia kary umownej — wyjaśnia Waldemar Lipka.

Ledax jest wieloletnim odbiorcą Kompapu. W ubiegłym roku miał 14 mln zł przychodów. Kompap nie rezygnuje jednak z rozbudowy grupy kapitałowej poprzez przejęcia. Jeśli nie dogada się z Ledaksem, spróbuje szczęścia z innymi firmami.

— Prowadzimy rozmowy z kilkoma innymi podmiotami — mówi Waldemar Lipka.

Nie może ujawnić, czym dokładnie firmy się zajmują ani jaka jest skala ich działalności.

— Zobowiązaliśmy się do podpisania umów o poufności i musimy się z tego wywiązać — informuje Waldemar Lipka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KSA

Polecane