Komu afrodyzjak, komu?

Zbigniew Lew-Starowicz
27-06-2011, 00:00

Wydłuża się lista suplementów diety dla ludzi z zaburzeniami seksualnymi, zainteresowanych poprawą swego życia intymnego. Reklamy obiecują silną erekcję, podniecenie, pożądanie, orgazmy... Chętnych do kupowania takich środków nie brakuje, liczba klientów zauważalnie rośnie. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę liczebność populacji z problemami w życiu seksualnym.

Oto kilka danych statystycznych: co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna odczuwają zmniejszenie pożądania i zanik ochoty na seks, co dziesiąta kobieta nie osiąga orgazmu, a co siódma dochodzi do niego z trudnością po długim pobudzaniu, co trzeci mężczyzna ma wytrysk przedwczesny. Do tego dochodzą ludzie odczuwający potrzebę "bisowania" lub wielokrotnych stosunków w spotkaniu intymnym, bardziej intensywnych doznań, gwarancji, "że się uda", rozbudzenia drugiej osoby, kierujący się ciekawością itp.

Jak wynika z badań, większość osób z zaburzeniami seksualnymi (głównie mężczyzn) z różnych przyczyn ma opory przed udaniem się do specjalisty, np. z powodu wstydu, braku czasu, lęku. Na stu mężczyzn z zaburzeniami erekcji zaledwie co dziesiąty szuka pomocy u specjalisty, a 22 leczy się na własną rękę, przyjmując suplementy diety. Wiele kobiet z zaburzeniami pożądania, podniecenia i orgazmu, nie mogąc doczekać się "viagry dla kobiet", wybiera suplementy diety.

Jaka jest ich rzeczywista wartość dla życia seksualnego? Większość składa się z kilku czy kilkunastu składników, które są traktowane jako afrodyzjaki w różnych kulturach (chińskiej, koreańskiej, latynoamerykańskiej), zawierają mikroelementy i witaminy mające wpływ na seksualność. Afrodyzjaków jest na świecie bardzo dużo, ale większość nie została dotąd zbadana w laboratoriach. Wiara w ich działanie opiera się na tradycjach kulturowych, w których uchodzą za skutecznie pobudzające seksualnie. Dopiero od niedawna prowadzi się badania naukowe ich chemicznego składu i wpływu na reaktywność seksualną, ośrodki sterujące seksem w mózgu i w rdzeniu kręgowym. Jak wspomniałem, dotychczas poznano budowę i działanie niewielkiej liczby afrodyzjaków. Mamy zatem do czynienia z trzema typami składników suplementów diety: pierwszy — dobrze już znane i przebadane, drugi — dotąd nie zbadane, ale prawdopodobnie działające pobudzająco seksualnie i trzeci — nieznane i niezbadane.

Jakie jest działanie suplementów diety na naszą seksualność? Tak naprawdę można odpo-wiedzieć na to pytanie na podstawie znajomości pierwszego typu afrodyzjaków. Ich działanie jest zróżnicowane: ogólnie stymulujące witalność, pobudzające ośrodki seksualne w mózgu i w rdzeniu kręgowym, gonady do wydzielania hormonów, zwiększające krążenie krwi w narządach płciowych. Niezależnie od typu wszystkie działają na zasadzie sugestii, wiary w ich skuteczność, podobnie jak w efekcie placebo. Nic zatem dziwnego, że po zażyciu suplementów diety wielu użytkowników może odczuwać ich seksualnie pobudzające działanie.

A jaka jest rzeczywista wartość suplementów diety w działaniu na naszą seksualność? W przypadku tych zbadanych można wyodrębnić kilka grup potencjalnych użytkowników:

1. Potrzebujący zwiększenia ogólnego stanu żywotności, aktywności. Tak działa na przykład żeń-szeń.

2. Osoby z osłabioną w niewielkim stopniu aktywnością gonad. Mogą im pomóc mikroelementy, m.in. cynk, witaminy, np. z grupy B, E.

3. Nastawieni na profilaktykę, zmniejszenie ryzyka pojawienia się osłabienia sprawności seksualnej — większość przebadanych suplementów diety. 4. Osoby z zaburzeniami seksualnymi w fazie początkowej, o typie łagodnym — większość przebadanych suplementów diety.

5. Ludzie z zaburzeniami seksualnymi (pożądania, podniecenia) — zbadane suplementy tylko jako uzupełnienie leczenia specjalistycznego. Na przykład w przypadku mężczyzn z zaburzeniami erekcji, leczonych skutecznie działającymi nowoczesnymi i już powszechnie stosowanymi lekami, suplementy diety są dodatkiem. W przypadku kobiet i mężczyzn z zaburzeniami podniecenia seksualnego niektóre suplementy diety, np. arginina, mogą mieć pozytywne działanie, bo zwiększają poziom tlenku azotu, niezbędnego do powstania kaskady podniecenia seksualnego. W tym jednak przypadku ich działanie ujawnia się po długim czasie przyjmowania w zalecanych przez specjalistę dawkach.

Zresztą większość przebadanych suplementów diety zaczyna działać dopiero po długim czasie systematycznego przyjmowania. W przypadku osób z zaburzeniami seksualnymi leczących się wyłącznie suplementami diety możemy mieć do czynienia z negatywnymi następstwami:

— Przyczyna zaburzenia seksualnego nie zostaje poznana, a działanie suplementu ogranicza się do usuwania objawu, a nie jego przyczyny. Ma to istotne znaczenie, bo np. zaburzenia erekcji u mężczyzny nieodczuwającego problemów zdrowotnych mogą być objawem zwiastunowym różnych chorób, np. niedokrwiennej serca, nadciśnieniowej, cukrzycy, depresji.

— Ograniczanie się do suplementów diety może prowadzić do pogłębienia zaburzenia seksualnego i zmniejszyć w przyszłości skuteczność leków. I tak np. zaburzenia erekcji mogą być następstwem zmniejszania się poziomu testosteronu produkowanego w jądrach. Po pewnym czasie dochodzi do zwłóknienia ciał jamistych w członku i w takim przypadku znane leki na erekcję nie są już tak skuteczne, a uzyskana erekcja nie jest pełna.

— Wiele suplementów diety ma działanie ogólnoustrojowe, co w przypadku ukrytych chorób może mieć niekorzystny wpływ na ich przebieg i skuteczność leczenia.

Wniosek jest oczywisty: w przypadku zaburzeń seksualnych nie należy się ograniczać do przyjmowania suplementów diety. Powinno się przeprowadzić badania diagnostyczne w celu poznania przyczyny zaburzenia i jego usunięcia. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Komu afrodyzjak, komu?