Konarski: by poprawić sondaże, PO musi zrekonstruować rząd

DI, PAP
opublikowano: 19-05-2013, 16:19

Politolog, prof. Wawrzyniec Konarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, na temat ostatnich sondaży, które wskazują na przewagę PiS nad PO:

 

"Nie możemy potwierdzić, czy to stały trend. Musimy poczekać parę tygodni na ponowne wyniki, które albo potwierdzą, albo te tendencje odwrócą. O stałej tendencji możemy za to mówić w przypadku innych pytań sondażowych, których efektem okazuje się zbadanie stopnia popularności rządu i samego premiera. W tej kwestii istnieje już od wielu miesięcy stała tendencja, która potwierdza, że spadają notowania zarówno premiera, jak i rządu.

PO ma jako część szeroko pojętej klasy politycznej kilka istotnych wad. To partia bardzo arogancka, która nie za bardzo przejmuje się krytycznymi głosami wobec swoich działań i wobec doboru ministrów.

Gdybym był na miejscu (Donalda) Tuska, to chcąc ratować sytuację, musiałbym szybko dokonać rekonstrukcji rządu. Taka taktyka działania jest nieodzowna, aczkolwiek absolutnie spóźniona. Negatywne opinie o zwłaszcza czwórce ministrów: Sławomirze Nowaku, Joannie Musze, Bartoszu Arłukowiczu i Krystynie Szumilas już są powszechnie znane od dawna. Im dłużej Tusk będzie zwlekał z działaniem, tym bardziej wykazywać się będzie arogancją. Tym bardziej będzie też tracił na poparciu jako osoba, która nie ma zamiaru kierować się dobrem państwa. Bo choć werbalnie dobrem państwa się kieruje, to utrzymując osoby niekompetentne na stanowiskach - poprzez grzech zaniechania wymiany tych osób - wykazuje się niechęcią, by skorygować swoje zachowanie.

Chcąc więc poprawić wizerunek publiczny PO i swojego rządu, musi czegoś takiego dokonać. Jeśli nie będzie tego robił, ta sytuacja wtedy może się stać tendencją trwałą. Znaczenie Platformy mierzone sondażami może być jeszcze słabsze niż w tej chwili.

Politycy w PiS już się wynikami sondażu cieszą, co wykazuje, jak bardzo źle mentalnie przygotowani są do objęcia rządów. Ponieważ politycy, którzy cieszą się zawczasu, dzielą skórę na niedźwiedziu, który jeszcze nie jest zabity.

Pogląd na temat rządu PiS w latach 2005-2007 jest negatywny. Ta partia źle rządziła, niepotrzebnie podzieliła społeczeństwo. Nawoływanie przez osoby takie jak Adam Hoffman czy Mariusz Błaszczak do tego, żeby rząd rezygnował, jest dowodem pewnego braku szacunku dla mechanizmów demokratycznych. Kreujemy rządzących, wrzucając kartę wyborcza do urny, a nie za pomocą działań ekstremalnych i precedensów.

Można krytykować rząd - to jest święte prawo opozycji - ale nie można się wykazywać pychą. A ją wykazują wskazane przeze mnie osoby. W mniejszym stopniu dotyczy to prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego, który jeździ po kraju, przemawia w sposób interesujący, poprawił dykcję - to też ważne - i mniej ulega emocjom, co kiedyś było jego wielką słabością. Ale osoby z jego otoczenia wykazują się brakiem dystansu wobec siebie i kreują się na kogoś, kto będzie mógł w kraju rządzić. Bardzo bym przestrzegał przed takimi działaniami, bo one mogą potem w znaczącym stopniu zemścić się, na tych, którzy się grzechem pychy wykazują".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane