Kończy się przebieranie w ofertach pracy

JKW
opublikowano: 23-09-2008, 00:00

Zły znak dla pracowników ubywa wolnych miejsc pracy. Coraz trudniej będzie coś dla siebie znaleźć.

Zły znak dla pracowników ubywa wolnych miejsc pracy. Coraz trudniej będzie coś dla siebie znaleźć.

Zamierzasz zmienić pracę? Lepiej się pospiesz, coraz trudniej ją zdobyć. Od początku roku stale spada liczba ofert pracy. W II kw. firmy zgłosiły do urzędów pracy 251 tys. wakatów — aż o 10 proc. mniej niż przed rokiem.

— Ostatnie lata sprzyjały pracownikowi. Firmy inwestowały, tworzyły nowe miejsca pracy, więc zapotrzebowanie na siłę roboczą rosło. Przybywało posad, których firmy nie miały kim wypełnić. Teraz ten proces zaczyna się odwracać. Wolnych miejsc ubywa — tłumaczy Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

To głównie skutek słabnącej koniunktury.

— Firmy coraz wyraźniej odczuwają spowolnienie, więc są mniej skłonne do zwiększania zatrudnienia. Po co inwestować w tworzenie nowego miejsca pracy, skoro niedługo może trzeba będzie je likwidować? Myślą tak przede wszystkim eksporterzy, którzy wpadli w kłopoty z powodu mocnego złotego — tłumaczy Karolina Sędzimir-Domanowska.

Sytuację pracowników pogarszają wracający emigranci.

— Wielka Brytania i Irlandia doświadczają kryzysu, dlatego o dobrą pracę jest tam znacznie ciężej niż w poprzednich latach. W dodatku złoty się umacnia, przez co pensje za granicą relatywnie maleją. Emigracja zarobkowa staje się mniej opłacalna i coraz więcej Polaków wraca do kraju. Dlatego pracodawcom łatwiej jest zapełnić wakaty, rośnie zainteresowanie ofertami pracy — twierdzi Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Prawdopodobnie obecne procesy będą się pogłębiać. Pracodawcy będą mieli coraz mniejsze problemy ze znalezieniem odpowiednich kandydatów, a pozycja pracownika będzie słabnąć.

— Jeszcze kilka miesięcy temu jedną z najważniejszych przeszkód, które wskazywały firmy, był brak wykwalifikowanych pracowników. Dziś ten problem jest coraz rzadszy. Popyt na pracę słabnie — mówi Marta Petka.

Złą wiadomością dla pracowników jest też to, że spowolnienie gospodarcze dopiero się zaczyna.

— Firmy będą wolniej zwiększać zatrudnienie, a wolnych miejsc pracy będzie coraz mniej — twierdzi Karolina Sędzimir-Domanowska.

To się odbije na zarobkach.

— Trudniej będzie wynegocjować podwyżki. Pensje nie będą już rosły w tempie, które obserwujemy od kilku miesięcy — 10-12 proc. W przyszłym roku wzrost wynagrodzeń wyhamuje do 7-8 proc. — uważa ekonomistka PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kończy się przebieranie w ofertach pracy