Mundury przyszłości szyją na Dolnym Śląsku
Na wschodniej flance NATO rośnie napięcie. Sytuacja geopolityczna jest niespokojna. W takim momencie firmy znane w środowisku mundurowych – jak Entire M – powinny mieć deszcz zamówień. A jak jest w rzeczywistości?
To dolnośląskie przedsiębiorstwo, założone ponad 40 lat temu przez Grzegorza Mieszczaka, szyje dziś mundury i produkuje sprzęt dla jednostek specjalnych wojska i policji, a także dla Straży Granicznej i innych formacji podległych MSWiA. Jego marki – Helikon-Tex i Direct Action – uchodzą za synonim niezawodności: od kijowskich ulic po afgańskie pustynie.
Piwnica, Zachód i gorączka taktycznego stylu
Historia Entire M to opowieść o polskim kapitalizmie, która biegnie równolegle do zmian ustrojowych i politycznych ostatnich dekad. Wróćmy do 1983 r., gdy słabnąca władza socjalistyczna – nie radząc sobie z kryzysem – uchyliła drzwi dla prywatnej przedsiębiorczości. Właśnie wtedy młody Grzegorz Mieszczak uruchomił swoją pierwszą działalność w piwnicy wrocławskiego bloku. Zaczynał od prostej galanterii okolicznościowej – drobnych akcesoriów, które w szarej, komunistycznej codzienności potrafiły uchodzić za namiastkę luksusu.
Na fali transformacji ustrojowej lat 90., reform Leszka Balcerowicza i otwarcia granic firma zwróciła się ku Zachodowi. Zajęła się handlem demobilem – używanym sprzętem wojskowym z armii NATO, mundurami i ekwipunkiem z nadwyżek magazynowych. Po zakończeniu zimnej wojny europejskie składy pękały w szwach, a polscy importerzy zaspokajali apetyt rekonstruktorów i miłośników taktycznego stylu. Wtedy największą popularnością cieszyły się oliwkowe spodnie BDU i M65 – klasyczne bojówki z dużymi kieszeniami na udach.
Koniec demobilu, czas na własną produkcję
Koniec lat 90. przyniósł kres dobrej passy. Zapasy topniały, jakość sprzętu spadała. Branża military surplus przestała być opłacalna. Musimy zrobić coś własnego – uznał na początku lat 2000 Grzegorz Mieszczak, ryzykując skok w nieznane.
Postanowił zostać przy wojskowym asortymencie, ale opartym już na własnej produkcji. Nawiązał współpracę z dostawcami z Azji Południowo-Wschodniej i krok po kroku uczył się projektowania oraz kontroli jakości odzieży. W 2014 r. ruszyła w Polsce własna produkcja, skupiona na wyposażeniu taktycznym dla profesjonalistów.
Direct Action i Helikon-Tex: narodziny globalnych marek
W Nowej Rudzie powstał pierwszy zakład i tam narodziła się marka Direct Action – sprzęt dla operatorów jednostek specjalnych w krajach NATO. Równolegle rozwijano Helikon-Tex, oferujący kompletne umundurowanie budowane warstwowo: od bielizny termoaktywnej po zimowe kurtki. Każdy element miał ze sobą współgrać w warunkach bojowych.
– Mundur przyszłości przestaje być zwykłym ubraniem. To zintegrowany system, który chroni przed warunkami atmosferycznymi, utrudnia identyfikację w zakresie widzialnym, IR i termowizyjnym, nie wydaje zbędnych dźwięków, a jednocześnie zapewnia komfort i ergonomię. Myślimy o naszym produkcie jak o platformie: odzież, balistyka, elektronika, czujniki i oporządzenie muszą działać jako całość – podkreśla Jędrzej Mieszczak, syn założyciela, który w 2012 r. przejął stery Entire M.
Dziś produkty tej firmy trafiają do 88 krajów – od Japonii po Koreę Południową. A cywilny segment Helikon-Tex, nastawiony na outdoor i bushcraft (przetrwanie w dziczy), można znaleźć nawet w Decathlonie.
Przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 350 osób, w tym 130 bezpośrednio w produkcji, w trzech zakładach: w Nowej Rudzie, Świebodzicach i Nysie – dwa ostatnie uruchomionych w 2022 r. Dział produktu, serce innowacji, zajmuje 1600 mkw. To tam projektanci, konstruktorzy i byli operatorzy jednostek specjalnych dopracowują każdy detal: układ i szerokość kieszeni, krój bluz combat shirt, wytrzymałość materiałów w realnych warunkach.
– Myślimy systemowo. Brak komfortu może zaważyć na powodzeniu misji – podkreśla prezes Mieszczak.
Nowa siedziba: manifest nowoczesnego Wrocławia
Uroczyste otwarcie nowej siedziby Entire M przy Alei Architektów 7 we wrześniu 2025 r. było czymś więcej niż formalnością. To symboliczny krok naprzód – moment, który otwiera spółce kolejny etap rozwoju. Budynek nie przypomina tradycyjnego biurowca. To manifest ekologicznego urbanizmu, świadome nawiązanie do modernistycznych idei międzywojennego osiedla WuWA.
Sześć pięter i 13 tys. mkw. użytkowej przestrzeni zamknięto w elewacji z płukanego betonu w naturalnym odcieniu, przełamanej beżowo-szarymi przeszkleniami aluminiowymi. Projekt powstał we wrocławskiej pracowni Maćków, a realizacją zajęła się opolska firma Adamietz.
W środku – elegancki showroom prezentujący Helikon-Tex i Direct Action oraz, piętro wyżej, dział produktu, w którym rodzą się innowacje. Wrocław był naturalnym wyborem. Tu firma zaczynała, tu ma najważniejsze zaplecze i tu, jak mówią jej szefowie, „bije jej operacyjne serce”.
– To ważny moment w naszej 42-letniej historii. Pozwoli nam rozwijać się mądrze i stabilnie. Ta inwestycja stworzy nowe miejsca pracy i podkreśla nasz lokalny patriotyzm – od współpracy z podwykonawcami po podatki, które wracają do regionu – powiedział podczas otwarcia Jędrzej Mieszczak.
Na tym sukcesie pojawia się jednak rysa. Wojna rosyjsko-ukraińska i modernizacja armii NATO powinny wywołać lawinę zamówień, ale w Polsce wszystko zależy od startu operacji SZPEJ – ambitnego programu ogłoszonego w 2024 r. przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, wicepremier i minister obrony narodowej, oraz gen. Wiesława Kukułę, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Jego celem jest gruntowna rewolucja w wyposażeniu indywidualnym Wojska Polskiego: od butów po mundury, tak by jakość ekwipunku wreszcie dogoniła realne potrzeby żołnierzy.
Dla Entire M to szansa stulecia. Ich systemy warstwowe i ochrona balistyczna, sprawdzane przez Sztab Generalny, odpowiadają dokładnie na to, czego dziś brakuje na froncie. Jędrzej Mieszczak cytuje nawet fragment opinii z testów: „To najlepszy zestaw oporządzenia, jaki kiedykolwiek miałem w rękach. Zawiera wszystko, czego potrzebuję na współczesnym polu walki… aż trudno uwierzyć, że mogliśmy go dostać”.
– Zainwestowaliśmy w moce produkcyjne i jesteśmy naprawdę gotowi na skalowanie działalności. Potrzeby armii rosną, a my mamy kompetencje, by zaspokajać je kompleksowo – nie kryje entuzjazmu Jędrzej Mieszczak.
Entuzjazm kontra biurokracja: Operacja SZPEJ
Rzeczywistość jednak rozczarowuje. Operacja SZPEJ nie posuwa się tak szybko, jak zapowiadano.
– MON koncentruje się na czołgach, haubicach i F-35, a wyposażenie indywidualne spada na drugi plan. Inwestycje w ciężki sprzęt są oczywiście ważne, ale mokry mundur czy niewygodna kamizelka mogą obniżyć morale i zdolność bojową żołnierza – twierdzi prezes spółki, odwołując się do sygnałów z polskiej granicy i ukraińskiego frontu.
Sytuację pogarsza sztywny system zamówień publicznych. Budżet musi zostać rozliczony realną dostawą w danym roku, co blokuje produkcję w czwartym kwartale i sztucznie winduje ceny – przez nadgodziny, presję terminów i ryzyko kar umownych. Branża czeka na reformę: umowy wieloletnie, przewidywalne planowanie i odejście od obowiązku dostaw w roku podpisania kontraktu. Bez zmian Entire M będzie zmuszone ograniczać moce – paradoksalnie, tuż po dużych inwestycjach w Polsce.
Nadzieję daje Zielona Lista Pawła Mateńczuka, znanego jako Naval – byłego operatora GROM i obecnego pełnomocnika MON ds. warunków służby. Jej ideą jest zatwierdzanie komercyjnych produktów przez resort obrony: od rękawic po oporządzenie. Żołnierze mogliby kupować je z dodatku mundurowego albo z własnych środków, mając pewność jakości.
– To krok w stronę realnej personalizacji oporządzenia, bo każdy żołnierz ma inne potrzeby i inną anatomię. To także szansa na wyższe morale i lepszą skuteczność działania – ocenia Jędrzej Mieszczak.
Zastrzega jednak, że Zielona Lista nie może stać się głównym sposobem łatania braków w wyposażeniu indywidualnym.
Entire M to nie tylko szwy i zamki. To polska firma, która w dolnośląskich szwalniach szyje przyszłość Wojska Polskiego i NATO. Warto te kompetencje wykorzystać – zwłaszcza dziś, gdy mówi się o repolonizacji przemysłu zbrojeniowego.