Koniec epoki Ksenia

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 09-03-2007, 00:00

Odchodzący prezes BZ WBK bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę

Akcje BZ WBK od historycznego szczytu z końca stycznia staniały o kilkanaście procent. To tylko częściowo skutek korekty na warszawskiej giełdzie i przeciętnych ostatnich wyników kwartalnych banku. Niepokój inwestorów wiązał się też ze spekulacjami o wyborze nowego prezesa BZ WBK. Choć Jacek Kseń, kierujący grupą od 1996 r., o odejściu poinformował rok temu, do końca nie było jasne, kto zostanie jego następcą. Powodem wcale nie była niekompetencja kandydatów, ale kłopoty ze znalezieniem szefa o cechach poprzednika.

Jacek Kseń, jak mało który polski bankier, potrafił łączyć konserwatyzm z koniecznością korzystania z okazji rynkowych. Taka polityka pozwoliła BZ WBK na szybki rozwój, a jego akcjonariuszom na pokaźne zyski. Choć bank nigdy nie rozpieszczał dywidendą, od fuzji Banku Zachodniego z WBK (jej łagodny przebieg to kolejna zasługa odchodzącego prezesa) średnio przynosił właścicielom 34 proc. zysku rocznie.

Akcje banku nigdy nie zakończyły roku pod kreską (patrz wykres). To dlatego że BZ WBK wyjątkowo rzadko rozczarowuje rynek. Z roku na rok systematycznie zwiększa przychody, a koszty od kilku lat pozostają na niezmienionym poziomie. Ich skok pod koniec 2006 r. to głównie rezultat dobrych wyników, które zmusiły bank do wypłat premii.

Koszty rezerw nigdy nie dotykały grupy w stopniu mocniejszym niż cały rynek. Choć przez długi czas BZ WBK uchodził za spółkę konserwatywną (np. unikał walutowych kredytów hipotecznych), nie omieszkał skorzystać na boomie na rynku funduszy inwestycyjnych. Jego Arka, dzięki świetnym wynikom, szybko awansowała na pozycję wicelidera rynku.

Świetnie radzi sobie Dom Maklerski BZ WBK. Wysoki udział zysków z obu segmentów to nie uzależnienie (co sugerują niektóre raporty), ale pokłosie dobrych decyzji banku. Niewiele jest grup finansowych rozwijających się w tak systematyczny, zrównoważony sposób. W 2006 r. wartość kredytów korporacyjnych wzrosła o 25 proc., dla osób fizycznych o 28 proc., a depozyty o 16 proc. W rezultacie grupie udało się w końcu przekroczyć 20 proc. rentowności kapitałów (ROE), poziom osiągalny tylko dla kilku giełdowych banków.

Mimo wysokiej rentowności jeszcze większe wrażenie robi wysoka wycena banku. Nawet po ostatnich spadkach relacja cena/wartość księgowa wyraźnie przekracza 4 (porównywalne jedynie z PKO BP i Pekao). Jego poziom ucina spekulacje na temat przejęcia banku, o czym mówi się od lat (wyższej ceny nikt irlandzkiemu AIB raczej by nie zaproponował). Z drugiej — wysoko stawia poprzeczkę nowemu prezesowi. Będzie mu trudno utrzymać regularny rozwój i wzrost kursu na poziomie z czasów Jacka Ksenia. Dobra spółka to przecież nie zawsze dobra akcja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy