Koniec roku raczej nie sprzyja gwałtownym zmianom indeksów

Piotr Kuczyński
08-12-2003, 00:00

Ostatnie dni roku sprzyjają postawie „poczekamy, zobaczymy”. W USA dochodzi do tego niechęć do sprzedaży akcji z powodów czysto podatkowych.

Z Ameryki

Tak jak można było oczekiwać nic wielkiego na rynkach amerykańskich się nie wydarzyło. Indeks szerokiego rynku nieco wzrósł, a Nasdaq nieco spadł. Początkowi „rajdu św. Mikołaja” zazwyczaj dawał impuls pochodzący z piątkowych zakupów po Święcie Dziękczynienia. Tym razem też tak było, chociaż analitycy ostrzegają, że początek sezonu nic nie mówi o całym sezonie zakupów. W zeszłym roku ruch w sklepach drastycznie się zmniejszył po rekordowych dwóch dniach zakupów i cały sezon przyniósł najmniejszy przyrost sprzedaży od 30 lat. Poza tym bardzo szybko optymiści ucichli, bo realia wcale nie były tak optymistyczne jak prognozy. W wyniku zwrotu podatków, który nastąpił w trzecim kwartale dochód, który można było przeznaczyć na zakupy wzrósł blisko 10 procent w stosunku do poprzedniego kwartału, a wydatki konsumentów wzrosły o blisko 9 procent. Ten deszcz pieniędzy już przestał padać, na oszczędności w wyniku refinansowania nie można już liczyć, a podaż pieniądza maleje. Wniosek jest prosty – konsumpcja w bieżącym i następnym kwartale znacznie spadnie, a to wyhamuje gospodarkę.

Sytuacja na rynkach walutowych i walutowych nadal idzie w niekorzystnym dla akcji kierunku. Zniesienie przez USA ceł na stal, teoretycznie amerykańskiej walucie powinno pomóc, ale nie pomogło. Poza tym wcale nie skończyło wojny handlowej z UE. Unia przygotowuje się do ukarania USA cłami na produkty wartości 4 mld USD, jeśli do końca roku nie zostaną zniesione amerykańskie ulgi podatkowe dla eksporterów. A zniesione nie zostaną, bo wtedy prezydent Bush miałby bardzo duże problemy z reelekcją. Wracając do dolara to trzeba powiedzieć, że niedobrze to wygląda, a jeśli zacznie się prawdziwa ucieczka kapitału z USA to będzie wyglądało dużo gorzej. Nie można przecież oczekiwać ciągłej hossy na rynku akcji w Stanach. Jeśli inwestorzy dojdą do wniosku, że na rynku akcji zapowiada się dłuższa korekta to dolar będzie słabł jeszcze szybciej.

Jeśli chodzi o dane makro to nie były jednoznaczne. Najważniejszy raport miesiąca pokazał, że zatrudnienie zwiększyło się bardzo nieznacznie, co podważa tezę o trwałym ożywieniu. Wydawałoby się, że wtorkowe posiedzenie FOMC nie będzie miało znaczenia, bo przecież i tak Fed stóp nie zmieni. Owszem, nie zmieni jeszcze dosyć długo, ale począwszy od tego posiedzenia inwestorów będą niepokoiły każde wzmianki o stopach i o sile ożywienia. Paradoksalnie im silniejsze teraz ożywienie tym pewniejszy koniec hossy, bo Fed w końcu musi stopy zacząć podnosić. Komunikat po posiedzeniu będzie bardzo dokładnie studiowany, ale jeśli Alan Greenspan znowu pogładzi inwestorów po głowach obiecując utrzymanie niskich stóp przez czas dłuższy to balon spekulacyjny będzie się nadal nadymał.

Końcówka roku po tak dużych wzrostach zdecydowanie sprzyja postawie „poczekamy, zobaczymy”. Dochodzi do tego niechęć do sprzedaży akcji tuż przed końcem roku z powodów czysto podatkowych. Inwestorzy mają duże zyski i jeśli akcje sprzedadzą w grudniu to będą musieli zapłacić podatek w przyszłym roku. Jeśli sprzedadzą w styczniu to zapłacą znacznie później, a większość dopiero za rok. To jednak nie tłumaczy tak dobrego zachowania się rynku. Amerykanie lekceważą wszystkie złe sygnały ze spółek (według Thomson Financial’s Insider Research w listopadzie pracownicy spółek sprzedali akcje własnych spółek za 4,5 mld USD - 43 proc. więcej niż w październiku i prawie dwa razy więcej niż pięcioletnia średnia miesięczna) i pędzą z pieniędzmi do funduszy. Liczą na „efekt stycznia” i na dalsze wzrosty. To w sposób oczywisty skończy się w przyszłym roku katastrofą, ale nie sposób przewidzieć, kiedy dokładnie wszystko się zawali. Teraz mamy końcówkę roku i za dwa tygodnie wszyscy będą przez blisko dwa tygodnie świętowali. Nie liczyłbym na dramatyczne zmiany indeksów.

Z Polski

Podobnie jak w USA nasz rynek wypracował tygodniowy zysk tylko dzięki sesji poniedziałkowej, kiedy to na małym obrocie fundusze wysoko podciągnęły indeksy. Następne sesje charakteryzowały się małymi obrotami i dzikimi zwrotami w czasie sesji. Nadal praktycznie nie było udziału zagranicy, a nasze fundusze robią takie dziwne rzeczy, że czasem gracz zastanawia się czy naprawdę obserwuje sesję na poważnej giełdzie. OFE tracą już co najmniej dwa miesiące. Obiecywałem, że dopóki będę miał możliwość, będę wracał do sposobu inwestowania tych funduszy tak długo, aż ktoś się tym zajmie. Będę przypominał, że OFE sprzedawały w pierwszej połowie roku tanie akcje funduszom zagranicznym, a od końca hossy kupują drogie. Wnioski proszę sobie wyciągnąć — zysk wypływa z Polski. To są nasze wspólne, źle zarządzane pieniądze. W tej chwili na TFI nie bardzo można liczyć. Pogubiły się zupełnie, a straty na rynku obligacji przyprawiają zarządzających o ból głowy. Cała idea przyciągnięcia kapitałów wracających z lokat antypodatkowych i mogących skorzystać z bezpodatkowości giełdy legła w gruzach. Gdyby tak spojrzeć na indeksy i zapytać, w jakim kraju są większe kłopoty z walutą i z obligacjami, to każdy powiedziałby, że u nas, a nie na Węgrzech. Sytuacja na Węgrzech jest o tyle istotna, że inwestorzy zagraniczni często traktują nasze kraje podobnie.

Niepokoi mnie to, co pokazuje wskaźnik wyprzedzający koniunktury podawany przez Marię Drozdowicz z Bureau for Investments and Economic Cycles (BIEC). Z obserwacji wiem, że jego odczyty rzeczywiście z wyprzedzeniem pokazują to, co czeka nas w gospodarce. We wrześniu już nie wzrósł, a w październiku spadł sygnalizując, że czeka na pogorszenie koniunktury. Podobne sygnały płyną z publikowanego przez Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH listopadowego wskaźnika koniunktury w przemyśle. Naukowcy pocieszają, że to jest sezonowe spowolnienie i rzeczywiście, co rok o tej porze gospodarka zwalniała. Fakt, ale to spowolnienie w momencie, kiedy ożywienie dopiero się tli jest bardzo niekorzystne. Zwiększy bezrobocie, pogorszy dane makro i zmniejszy zyski spółek. Już nie tylko z powodów czysto podatkowych należy obawiać raportów kwartalnych spółek. To na szczęście dosyć odległa perspektywa, ale prawdą jest, ze nie bardzo jest pod co grać. Poza tym mogą się zacząć problemy z naszym eksportem. Eksperci ECB już mówią, że mocne euro zmniejszy PKB w ciągu następnych 2 lat nawet o 0,5 proc. I to przy kursie 1,17 dolara za euro. Teraz jest blisko 1,22, a nic nie wskazuje na to, żeby dolar miał się umacniać.

Jeśli mówimy o walucie to trzeba wspomnieć, że ciekawy ruch wykonał rząd uprzedzając, że ma zamiar wymienić 250 mln euro z kredytu udzielonego przez EBI na złotówki. Dlaczego uprzedzono, skoro wiadomo było, że to wzmocni złotego, a rząd dostanie w ten sposób mniej złotówek? Dlatego, żeby złotego wzmocnić. To jest taka słowna i rzeczowa interwencja rządu (mimo dementi ministra finansów), a chodzi o to, żeby wycena zadłużenia zagranicznego na koniec roku była możliwie mała zmniejszając dług publiczny w stosunku do PKB. Istnieje lekka pokusa dla mniejszych spekulantów zagranicznych, żeby zarobić na akcjach i na wzmocnieniu złotego. To może do końca roku ę rynkowi akcji pomagać.

Ostatnio pisałem, że analiza techniczna wskazuje na spadki indeksów, a intuicja na wzrosty. I nic się nie przez ten tydzień nie zmieniło. Słaby sygnał płynie z Wigometru. Blisko połowa inwestorów jest w obozie niedźwiedzi, a tylko 1/4 w obozie byków. To (według zasady kontrariańskiej interpretacji) sygnalizuje, że indeks w ciągu tygodnia powinien wzrosnąć, albo, w najgorszym przypadku nieznacznie się zmienić. Uważam, że czekają nas nadal sesje małoobrotowe z dziwnymi ruchami indeksów, ale zakończenie tygodnia będzie niewiele odbiegało od piątkowego zamknięcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Koniec roku raczej nie sprzyja gwałtownym zmianom indeksów