Koniec strefy euro mało prawdopodobny

Bartosz Krzyżaniak
02-06-2005, 00:00

W Niemczech zrobiło się głośno o możliwości rezygnacji tego kraju z euro. Prawda, plotki, a może szantażowanie EBC?

Zbliża się koniec strefy euro? Na razie chyba nie, choć jeszcze pół roku temu samo podnoszenie tego tematu uznano by za political fiction. Tymczasem według niemieckiego tygodnika „Stern”, rozpad Eurolandu był jednym z tematów spotkania niemieckiego ministra finansów z szefem Bundesbanku. Na reakcje inwestorów nie trzeba było czekać: euro kontynuowało spadki do poziomów, na jakich gościło ostatnio w październiku 2004 r. Nie pomogło mu nawet dementi niemieckich władz, które nazwały pomysł rozpadu unii walutowej absurdalnym.

— Euro będzie słabło. To także wynik referendów konstytucyjnych i słabych wyników europejskiej gospodarki. Obraz techniczny również nie pozostawia złudzeń: euro ma przed sobą tylko jeden kierunek — uważa Tomasz Zdyb, analityk Pekao.

Strefa bez serca

Tygodnik donosi też, że niższa izba niemieckiego parlamentu zamówiła opinię prawną na temat ewentualnego rozpadu, Unii Monetarnej, a także prawa jednego z członków do rezygnacji z euro. Niezależnie od tego, ile w tym prawdy, mamy do czynienia z pewną nowością.

— Dotąd był to temat tabu. Nie podnoszono go, by nie zaszkodzić samej unii. Teraz to się zmieniło — mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Ekonomiści wątpią, by scenariusz wyjścia Niemiec z Eurolandu miał się ziścić.

— Choć oczywiście takie niebezpieczeństwo istnieje — twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista IDM.

Według Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, głównej ekonomistki Banku Handlowego, wyjście Niemiec z Unii Monetarnej oznaczałoby jej koniec.

— Bez Niemiec funkcjonowanie Unii straciłoby sens. Zawaliłaby się — uważa ekonomistka.

Strach pomyśleć

A co by to oznaczało dla gospodarki?

— Nawet nie chcę o tym myśleć. Mielibyśmy do czynienia z małym Armagedonem, z czymś, o czym na pewno nie marzą dilerzy i ekonomiści — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Societe Generale.

Koszty rozwiązania Unii Monetarnej są bardzo trudne do oszacowania, nawet dla fachowców.

— To przekracza wyobraźnię. W tej materii nie ma nawet szacunków — przyznaje Łukasz Tarnawa.

Nie ulega jednak wątpliwości, że koniec Eurolandu odbiłby się w Polsce czkawką.

— Podobnie jak innym nowym członkom UE. Doprowadziłby do wycofania części kapitału z naszego regionu, co odbiłoby się na giełdzie, obligacjach, a przede wszystkim na rynku walutowym. W pierwszym okresie złoty mógłby spokojnie stracić 20 proc. — wylicza ekonomista IDM.

Presja na bank

Na szczęście analitycy są zgodni co do jednego: na razie groźba rozpadu strefy euro jest bardzo mało prawdopodobna. Według ekonomisty PKO BP, pojawienie się takich spekulacji właśnie dziś nie jest przypadkowe. Niemiecka gospodarka od dłuższego czasu nie może rozwinąć skrzydeł, m.in. dlatego, że podcina je słaba konsumpcja. Pomogłyby jej niższe stopy procentowe. Jednak Europejski Bank Centralny (EBC) utrzymuje je na poziomie 2 proc., który uważa za optymalny dla całej strefy euro. Niemcy poza strefą miałyby możliwość swobodnego kształtowania stóp i dobierania odpowiedniego ich poziomu w stosunku tylko do swojej gospodarki.

— Myślę, że powód tych sensacji jest trywialny: to narastająca presja na ECB, by obniżył stopy procentowe — dodaje Łukasz Tarnawa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Koniec strefy euro mało prawdopodobny