Czytasz dzięki

Koniec szans na porozumienie

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB
opublikowano: 07-10-2020, 09:15

Wczorajszy dzień przez jego większą część wyglądał na rynkach bardzo optymistycznie.

 Rynki pozytywnie zareagowały na desperackie nawoływanie prezesa Powella do zwiększania wydatków, ale wszystko to prysło jak bańka mydlana wieczorem, gdy prezydent Trump zerwał ostatecznie negocjacje ws. pakietu stymulacyjnego.

Przypomnijmy, że amerykański Kongres wiosną zaaprobował pakiet wart ok. 3 bilionów dolarów, co pomogło w szybkim pobudzeniu gospodarki, choć jednocześnie sprawi, że tegoroczny deficyt zbliży się do 20% PKB. Wcześniej taki deficyt notowany był jedynie podczas Drugiej Wojny Światowej. Wiele z tych programów wygasło lub właśnie wygasa i Kongres już w wakacje miał pochylić się nad nowymi rozwiązaniami, ale ze względu na skrajnie odmienne interesy polityczne nie osiągnięto porozumienia. Choć Republikanie kontrolują Senat i mają swojego prezydenta, potrzebują poparcia Demokratów w Izbie Niższej. Wydawałoby się, że przy tak gigantycznym deficycie nie ma już środków na dalszą stymulację, ale kto zabroni tego krajowi mającemu walutę rezerwową?

Desperackie nawoływanie Powella o zwiększanie wydatków coraz mniej przypomina prowadzenie rozsądnej polityki pieniężnej (czy szerzej: gospodarczej), ale do tego też już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Tak czy inaczej, przed wyborami porozumienia nie będzie. Nie powinno to być dla nas zaskoczeniem, gdyż pisałem wielokrotnie o tym, że Demokraci nie mają żadnego interesu, aby zrobić Trumpowi prezent na ostatniej prostej kampanii, a musieli udawać chęć do negocjacji, aby nie zostali uznani za winnych braku stymulacji (tak trochę było w sierpniu i zaważyło to na notowaniach Bidena). Prezydent Trump zaapelował o „małe” ustawy w trzech kwestiach: pomoc dla linii lotniczych, pakiet dla małego biznesu oraz wypłaty bezpośrednie dla gospodarstw domowych – ale do tego znów potrzebna jest zgoda opozycji. Wydaje się, że jest szansa na pomoc dla linii lotniczych, ale jest mało realne, aby Demokraci podsunęli Trumpowi ustawę o wypłatach bezpośrednich, którą on tuż przed wyborami przedstawi jako swoją zasługę. Raczej będą przekonywać, że podejdą do sprawy całościowo zaraz po wyborach (przypomnijmy: 3 listopada). Reakcja rynków była dość gwałtowna, ale dość szybko została skorygowana i dziś rano nie widać przesadnego pesymizmu – wręcz przeciwnie, notowania najważniejszych kontraktów wyraźnie rosną.  

W dzisiejszym kalendarzu mamy w zasadzie dwie warte uwagi pozycje: dane o zapasach paliw w USA (16:30) oraz protokół z posiedzenia Fed (20:00). Po tak licznych wystąpieniach Powella trudno oczekiwać jednak aby protokół wniósł wiele nowego. Złoty delikatnie umacnia się. O 9:00 euro kosztuje 4,4792 złotego, dolar 3,8108 złotego, frank 4,156 złotego, zaś funt 4,9196 złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Polecane