Koniec wojny, ale miny pozostały

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 04-01-2010, 00:00

W tym roku gospodarka wzrośnie o 2,2 proc. — prognozują ekonomiści pytani przez "PB".

Gospodarka będzie

odżywać, ale musi poradzić

sobie z zagrożeniami

— to scenariusz na 2010 r.

W tym roku gospodarka wzrośnie o 2,2 proc. — prognozują ekonomiści pytani przez "PB".

W 2010 r. gospodarka przyspieszy — wynika z ankiety "PB" przeprowadzonej wśród ekonomistów. Ale fajerwerków lepiej się nie spodziewać. Mediana jedenastu prognoz wzrostu gospodarczego wynosi 2,2 proc. To tylko o około 0,5 pkt proc. więcej niż w 2009 r. Wygląda na to, że skończył się czas, kiedy byliśmy prymusem Unii Europejskiej.

— To będzie rok ożywienia, poprawa powinna być odczuwalna. Jednak wzrost PKB poniżej 3 proc. to nadal wynik gorszy od potencjału naszej gospodarki — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Czego spodziewają się analitycy? Bezrobocie jeszcze przez kilka miesięcy będzie rosło, ale później się ustabilizuje. Jednak podwyżki pensji będą niemal niezauważalne, więc boomu zakupów nie należy się spodziewać. Zapomnimy natomiast o inflacji, więc stopy procentowe jeszcze długo zostaną niskie. Dzięki ożywieniu na Zachodzie nieco odbije handel zagraniczny, dlatego produkcja w firmach będzie wracać na wyższe obroty. Kredytobiorcy zadłużeni w walutach obcych poczują pewną ulgę, ponieważ złoty będzie dalej się umacniać.

— To scenariusz powolnego wygrzebywania się z kłopotów, jakie przyniósł nam światowy kryzys — podsumowuje Michał Dybuła, głów- ny ekonomista BNP Paribas Polska.

Jedna kwestia zdecydowanie odróżnia na korzyść rok 2010 od 2009 — jest bardziej przewidywalny. Kiedy tworzyliśmy materiał z prognozami na 2009 r., najbardziej pesymistyczna prognoza mówiła o spadku PKB o 0,5 proc., a najbardziej optymistyczna — o wzroście o 3,5 proc. W dodatku pytani przez nas analitycy masowo stosowali swój klasyczny unik: nie dawali jednoznacznych odpowiedzi —na każdym kroku podkreślali wagę tzw. czynników ryzyka, co w przełożeniu na zwykły język oznacza: "jak faktycznie będzie, tego nie wiadomo". Tym razem ekonomiści są znacznie bar- dziej przywiązani do własnych prognoz.

— Rok temu globalna gospodarka doświadczała poważnych zmian i trudno było powiedzieć, jak sytuacja dalej się potoczy. Dziś to przesilenie mamy za sobą. Kierunek, w którym podąża gospodarka, został określony — tłumaczy Piotr Kalisz.

Dlatego przed rokiem w materiale z prognozami przedstawiliśmy dwa scenariusze — skrajnie optymistyczny i pesymistyczny, oba równie prawdopodobne. W tym roku scenariusz jest jeden (czytaj obok prognozy dla poszczególnych kategorii). Ale ponieważ w niektórych zakamarkach gospodarki nadal czają się zagrożenia, oprócz głównego scenariusza zwracamy też uwagę na niebezpieczeństwa (czytaj w tekście na str. 4).

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu