Koniunktura sprzyja branży obrotu wierzytelnościami

MATERIAŁ PARTNERA
28-09-2017, 22:00

Co wpływa na rozwój biznesu zarządzania wierzytelnościami, jakie są możliwości ekspansji, a co przekonało Polaków do GetBack S.A., wyjaśnia Konrad Kąkolewski, prezes spółki

Czy rekordowo niskie bezrobocie w Polsce usprawnia wasz biznes?

Zobacz więcej

WIEDZA PROCENTUJE: Nieustannie pracujemy nad tym, jak podnieść odsetek spraw załatwianych polubownie i wypracowywać wspólne rozwiązania, które pozwalają ludziom wyjść na prostą. Branża również poszukuje możliwości edukacyjnych, ponieważ im więcej edukacji, tym łatwiej jest prowadzić naszą działalność — mówi Konrad Kąkolewski, prezes GetBack S.A. Fot. Marek Wiśniewski

Konrad Kąkolewski, prezes GetBack S.A.: Każdy biznes działa lepiej, gdy koniunktura w całej gospodarce się nakręca, a bezrobocie, jakie mamy teraz, pokazuje, że sytuacja finansowa gospodarstw domowych w Polsce jest coraz lepsza. Jednak dominująca w branży zarządzania wierzytelnościami jest antycykliczność. Teraz jest dobrze, ale jesteśmy przygotowani na czasy, kiedy będzie gorzej i wtedy będziemy w stanie pomagać gospodarstwom domowym. My, jako zarząd GetBack S.A., mamy już dwie dekady doświadczenia w innych firmach zarządzających wierzytelnościami i widać dużą przemianę, również w podejściu osób zadłużonych. „Windykacja” umarła, dzisiaj naszą działalność nazywamy „rehabilitacją” czy „pomocą”.

Czy taka sytuacja nie jest pułapką, zwłaszcza dla osób, które podczas gorszej koniunktury nie zarabiały tak dużo? 

Jako branża widzimy wzrost ryzykownych zachowań od końca poprzedniej dekady. Wtedy pojawiło się wiele instytucji, np. udzielających tzw. chwilówek, które wpychały gospodarstwa domowe w spiralę zadłużenia. Zresztą to nic dziwnego, nikt nas w szkole nie uczył właściwego bilansowania budżetu gospodarstwa domowego, nie mamy tego w genach.

Co zmieniło się dzisiaj, czy jesteśmy lepiej wyedukowani, czy sytuacja może się powtórzyć?

Zdecydowanie teraz stan naszej wiedzy finansowej jest o wiele lepszy. Było to możliwe m.in. dzięki działaniom regulatora, Komisji Nadzoru Finansowego, który wdrożył zestaw nowych wymagań względem pożyczkodawców, ale też jako branża dorzuciliśmy swoje trzy grosze do edukacji finansowej Polaków. GetBack S.A. finansuje w ponad 2 tysiącach szkół zajęcia, które mają za zadanie podnoszenie świadomości ekonomicznej młodych ludzi i edukacji zarządzania swoimi finansami. Staramy się przywracać sytuację finansową ludzi do normalności, np. wypisując ich z różnych baz zadłużenia, już przy podpisywaniu ugód. Dzięki temu i akcjom edukacyjnym ocieplamy wizerunek branży i zmniejszamy ryzyko pogorszenia reputacji banków przy udzielaniu kredytów.

W Wielkiej Brytanii parlamentarzyści zastanawiają się nad działaniami śledczymi względem prywatnego zadłużenia swoich obywateli, podobnie jest w Danii, gdzie zadłużenie jest ogromne. Czy taka sytuacja jest możliwa w Polsce?

Myślę, że nie, w Polsce rynek jest bardzo dobrze uregulowany. Nasza działalność jest również regulowana, nikt przypadkowy nie może się tu znaleźć i nawet dotknąć długów bankowych czy pozabankowych. Firmy z naszej branży dużo inwestują w działalność edukacyjną i myślę, że powoli sytuacja się normalizuje. Regulator szybko wprowadził odpowiednie regulacje, więc to, z czym mamy do czynienia w Polsce, jest ustabilizowane i mądrze zarządzane. Pewnie są jakieś aspekty, które można udoskonalić. W GetBack S.A. nieustannie pracujemy nad tym, jak podnieść odsetek spraw załatwianych polubownie i wypracowywać wspólne rozwiązania, które pozwalają ludziom wyjść na prostą. Branża również poszukuje możliwości edukacyjnych, ponieważ im więcej edukacji, tym łatwiej jest prowadzić naszą działalność, która jest naturalnym przedłużeniem bankowości.

GetBack S.A. zanotował dużą dynamikę przychodów, rok do roku to wzrost o 110 proc. Wpływ na to ma podejście do klientów, dobra sytuacja gospodarcza, czy jakoś inaczej można rozłożyć akcenty?

Aby w pełni wyjaśnić cały splot okoliczności, które wpłynęły na ten wynik, muszę podkreślić, że zbiegły się tutaj dwa czynniki: nasz sposób przygotowywania transakcji z bankami oraz proces poprawy efektywności operacyjnej zachowujący wysokie standardy polubownego załatwiania spraw. Pierwsza kwestia wynika z tego, że duża część naszej kadry kierowniczej ma za sobą pracę w sektorze bankowym czy firmach wielkiej czwórki, czyli branży audytorskiej. Jesteśmy wyposażeni, zarówno jako zarząd, jak i dyrektorzy, żeby wspólnie z osobami zadłużonymi starać się znaleźć najlepsze rozwiązanie dla większych portfeli niż sprzedawane dotychczas. Oznacza to, że jesteśmy w stanie lepiej niż konkurencja generować transakcje. Druga składowa naszego sukcesu wynika z tego, że na początku żyliśmy jak „bakteria beztlenowa”, praktycznie bez żadnego kapitału. Musieliśmy więc szybko wzbudzić zaufanie inwestorów, zarówno indywidualnych, jak i większych — instytucjonalnych. Dzisiaj mamy już więcej kapitału, ale tego wszystkiego dokonaliśmy, będąc pod wielką presją na zwiększanie efektywności. Nasz proces operacyjny musiał być zarówno bardziej polubowny, jak i bardziej efektywny finansowo. Myślę, że połączenie tych dwóch cech spowodowało, że wyniki są naprawdę dobre. Tzw. odzyski, czyli procent zwrotu z zarządzanych przez nas wierzytelności, w 9 przypadkach na 10 wynikają z ugody, a nie windykacji. Staramy się dopasować plan spłaty do możliwości spłacającego. W związku z tym odzyski wzrosły nam rok do roku o 60 proc., w pierwszym półroczu to było 540 mln zł, a potencjał, naszym zdaniem jest duży.

Co ma większy wpływ na wyniki — podejście do klienta czy sytuacja gospodarcza?

Myślę, że w znacznym stopniu miał na to wpływ nasz styl kontaktów z klientem i proces zawierania transakcji, a w pozostałym zakresie to wynik koniunktury gospodarczej. Istotny wpływ ma nasza struktura kosztowa, w pierwszej połowie trzeciego kwartału przekroczyliśmy już poziom kwot transakcji zakupu portfeli w imieniu obsługiwanych przez nas funduszy z całego zeszłego roku, a trzeci rok z rzędu zajmujemy pozycję lidera na polskim rynku wierzytelności pod względem nabyć portfeli w imieniu obsługiwanych funduszy. Warto też dodać, że przekroczyliśmy w pierwszym półroczu tego roku nasze plany odzysków, które wyznaczyliśmy przy wycenie portfeli wierzytelności w momencie ich nabywania w imieniu obsługiwanych funduszy, o 18 proc., czyli realizację mamy na poziomie 118 proc. na kilkuset portfelach wierzytelności.

Polskie firmy zarządzania wierzytelnościami są obecne za granicą, również GetBack S.A. Ostatnio stawiacie mocno na Hiszpanię jako kierunek ekspansji zagranicznej. Z czego to wynika?

Jeśli chodzi o ekspansję zagraniczną, to jesteśmy parę kroków za Krukiem, ale nie traktujemy tych porównań jako współzawodnictwo czy konkurencję. Zawsze powtarzam, że twórcą rynku zarządzania wierzytelnościami w Polsce jest Piotr Krupa, założyciel i prezes zarządu Kruka. Kruk jako pierwszy rozpoczął podbój rynków zagranicznych, a dla nas jest wzorem do naśladowania, wiele się uczymy, obserwując ich poczyniania. Kruk jest już w Niemczech, Rumunii, Hiszpanii, Włoszech, Chorwacji, ale GetBack S.A. powstał ponad dekadę później i na razie od 2014 r. jesteśmy obecni na rynku rumuńskim. A Hiszpania jest bardzo ciekawym rynkiem. Tam ustawodawstwo nakazuje bankom wyprzedaż wierzytelności po 120 dniach od wypowiedzenia umowy, a jeśli dodamy inne lokalne uwarunkowania, to w ich efekcie na rynku jest wiele „świeżych” wierzytelności. „Świeże” oznacza, że kontakt z osobami zadłużonymi jest o wiele lepszy, że w portfelu pozostało jeszcze trochę pieniędzy. Praca przy takich długach jest tańsza, także w zakresie obsługi prawnej.

Jakie jeszcze kraje są w planach GetBack S.A.?

Na pewno myślimy o Bułgarii, to bardzo ciekawy rynek, jeszcze nieodkryty, w odróżnieniu od sąsiedniej Rumunii, gdzie większość portfeli została już wykupiona. Mamy zanalizowane wszystkie rozwinięte rynki europejskie, robimy to od 2013 r., więc jesteśmy gotowi na ewentualną ekspansję. Mamy trochę inny obszar zainteresowania, ponieważ nie możemy czekać na organiczny rozwój biznesu, więc celujemy na każdym rynku we współpracę z firmami z czołowej dziesiątki. Nie jest możliwe, abyśmy zostali numerem jeden w Hiszpanii od razu, ale w przyszłości chcielibyśmy zostać liderem europejskim.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koniunktura sprzyja branży obrotu wierzytelnościami