Koniunktura w oczach krajowych TFI

Anna Borys
opublikowano: 04-02-2008, 15:28

Zarządzający krajowych funduszy inwestycyjnych opowiadają „PB”, jak radzili sobie w okresie największej od lat zmienności na rynku finansowym. Nie mogliśmy się powstrzymać przed pytaniem „co dalej”. Nasi rozmówcy są bardzo ostrożni. To dobra wróżba.

Marek Mikuć, zarządzający Subfunduszem Allianz Małych i Średnich Spółek

W styczniu koncentrowałem się na ochronie kapitału. Zdecydowanie obniżyłem udział akcji w portfelu, do minimum określonego w prospekcie funduszu, czyli do 70 proc. wartości aktywów. Trafnie udało nam się określić styczniowy dołek. Wtedy dokupowaliśmy papierów na giełdzie. Dodatkowo część strat odrobiliśmy dzięki krótkoterminowym inwestycjom w drugiej połowie stycznia. Warto jednak zauważyć, że nasze aktywa są niewielkie. To znacznie ułatwia dynamiczne zarządzanie portfelem.

Co dalej? W najbliższych miesiącach rynek będzie zmienny. W wariancie pesymistycznym teraz mamy korektę spadków, a nie powrót do trendu wzrostowego. Po korekcie nastąpi kolejna fala wyprzedaży, słabsza niż w styczniu czy listopadzie. Najbardziej destrukcyjną przecenę mamy już za sobą. Drugi scenariusz, bardziej optymistyczny, to trend boczny w przedziale 2700-3200 na WIG20.

Paweł Homiński, zarządzający Subfundusz Noble Fund Mieszany

W styczniu skala spadków mnie zaskoczyła. Oczywiście w portfelu miałem kilka pozycji defensywnych takich jak TP SA, czy CEZ. Mogło być ich więcej, wtedy straty wartości aktywów byłyby mniejsze.

Kolejne miesiące upłyną pod znakiem dużych wahań. Tak przynajmniej twierdzi większość rynku. Na giełdzie możemy zobaczyć znaczne wzrosty już w lutym czy w marcu. Nie wykluczone, że osiągniemy wtedy poziom z końca grudnia. Ryzyko pozostaje jednak wysokie.

Robert Fijołek, dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI

W styczniu najważniejsze było zapewnienie funduszom płynności w obliczu wzmożonych umorzeń. Dlatego zwiększyliśmy rezerwę gotówkową. Mieliśmy o tyle "lepszą" sytuację, że sprzedaż jednostek inwestycyjnych naszego TFI w poprzednim roku była niższa niż innych towarzystw. Jest to związane z tym, że byliśmy już odcięci od naszej dotychczasowej sieci sprzedaży. To oznacza, że nie było napływu gorącego pieniądza, a więc późniejsze umorzenia były niższe niż u konkurentów. To nie uchroniło nas jednak przed sprzedażą części papierów z portfela. Pozbywaliśmy się najsłabszych spółek.
Po trwających ponad pół roku silnych spadkach należy nam się kilkutygodniowa korekta wzrostowa. Jednakże, w dłuższej perspektywie, wciąż obawiam się kolejnych zniżek. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych nadal nie jest do końca wyjaśniona. Zza oceanu nadejdą jeszcze złe informacje. Pocieszające natomiast jest to, że najsilniejsze spadki są już za nami, bo wiele złych informacji jest już w cenach akcji.

Arkadiusz Bogusz, zarządzający w zespole papierów dłużnych Credit Suisse Asset Management (Polska)

Fundusz Obligacji Długoterminowych uzyskał w styczniu stopę zwrotu 3,3 proc. Ten relatywnie dobry wynik związany był z jednej strony, z alokacją większości portfela w papiery skarbowe o najdłuższym terminie zapadalności. Z drugiej strony na wysoką stopę zwrotu funduszu wpłynęła strategia aktywnego zarządzania portfelem. To przy tak zmiennym rynku pozwoliło uzyskać ponadprzeciętne wyniki. Jeśli chodzi o dalszy rozwój sytuacji to należy liczyć się, że rynek obligacji w ostatnim okresie drastycznie ograniczył oczekiwania, co do ewentualnych podwyżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej. Dalszy rozwój sytuacji na rynku papierów dłużnych zależy m.in. od sytuacji gospodarczej, a także przebiegu procesów inflacyjnych w Polsce i na świecie.

Więcej o styczniowych osiągnięciach krajowych TFI w jutrzejszym Pulsie Biznesu.

Opinie zebrała Anna Borys, a.borys@pb.pl


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane