Koniunktura zaczęła wyraźnie pikować

Eugeniusz Śmiłowski
31-07-2002, 00:00

Comiesięczny indeks Puls Biznesu uzyskał w lipcowym teście koniunktury wartość minus 10,3 pkt. W stosunku do poprzedniego miesiąca pogrążył się o 5,1 pkt, a wobec maja jest gorszy aż o 13,1 pkt (patrz wykres powyżej). Czerwcowy spadek koniunktury biznesowej okazał się zatem nie korektą, lecz zwiastunem zmiany trendu. Dobrze rokująca tendencja poprawy klimatu dla przedsiębiorczości w okresie od marca do maja, ze spektakularnym wejściem wskaźnika w strefę wartości dodatnich, wskazującym na rychłe ożywienie gospodarcze — pękła jak bańka mydlana.

Niepoprawni optymiści mogą jeszcze się pocieszać, że spadek w lipcu okazał się mniejszy niż w czerwcu (było to 8,0 pkt) oraz że w analogicznym okresie 2001 r. zagregowany indeks PB kształtował się na poziomie dwakroć niższym (minus 20,0 pkt). Muszą jednak uwzględniać, iż przed rokiem wskaźnik stabilizował się w strefie stanów niskich, natomiast teraz — po kilkumiesięcznym wzroście — ponownie do niej szybko zdąża. Źle to wróży polskiej gospodarce, tym bardziej że coraz więcej ekonomistów na pytanie „kiedy poprawi się koniunktura gospodarcza” odpowiada lakonicznie: „gdy poprawią się nastroje konsumentów i przedsiębiorców”. Nastroje konsumentów ustabilizowały się na poziomie najgorszym w całym okresie polskiej transformacji, natomiast przedsiębiorców są chybotliwe i silnie falują, generując zdecydowanie więcej powodów do obaw niż nadziei na poprawę.

Obniżenie zagregowanego wskaźnika PB wystąpiło we wszystkich czterech dywizjach ankietowanych przedsiębiorstw i w reprezentowanych przez nie branżach. Najgłębszy spadek, przekraczający 12 pkt, wystąpił w grupie krążowników gospodarki — przedsiębiorstw plasujących się w gronie 500 największych w kraju pod względem przychodów — oraz w branży budowlanej. Stosunkowo znacząca jest też obniżka w przedsiębiorstwach handlowych. W pozostałych dywizjach oraz w dwóch branżach spadki są mniejsze — nie przekraczają 4 pkt, w grupie zaś Gazel Biznesu indeks poszedł w dół tylko o 1 pkt.

Na lipcowy spadek indeksu PB nieco większy wpływ miała zniżka wartości wskaźnika ewaluatywnego (o 6,0 pkt) niż prognostycznego (o 4,2 pkt). Skumulowany wskaźnik ocen minionego miesiąca jest najniższy od października 2001 r., natomiast prognoz na najbliższe trzy miesiące — od grudnia. Warto zarazem dodać, że wskaźnik ocen od początku naszych pomiarów, tj. od lutego 2001 r., fluktuuje w strefie wartości ujemnych, natomiast wskaźnik prognoz powraca do niej po raz pierwszy w tym roku. Tym samym pesymiści zyskali liczebną przewagę nad optymistami, aczkolwiek kruchą.

Analizując wskaźniki cząstkowe w warstwie ewaluatywnej, zwraca uwagę silne pogorszenie salda ocen ogólnego stanu gospodarki (o 19 pkt), nieco mniejsze — działań rządu we wspieraniu biznesu (o 14 pkt), dużo mniejsze — klimatu inwestycyjnego (o 8 pkt) i nieznaczne — sytuacji i kondycji finansowej przedsiębiorstw (o 1 pkt). Wśród czynników determinujących funkcjonowanie firm wzrosła częstość wskazań na kursy walut (o 8 pkt) oraz na korupcję i łapownictwo (o 3 pkt), zmalała zaś — na nieuczciwą konkurencję i przemyt (o 7 pkt) oraz na podatki, cła i akcyzy (o 4 pkt). W aspekcie prognostycznym najbardziej spadło saldo prognozy dla klimatu inwestycyjnego (o 17 pkt), perspektyw ogólnego stanu gospodarki (o 9 pkt) oraz poprawy sytuacji i kondycji firm (o 5 pkt). Przedsiębiorcy obawiają się, że w najbliższych trzech miesiącach znacząco wzrośnie dokuczliwość sytuacji na rynku walutowym (wzrost wskazań o 6 pkt). Nadal jednak największym problemem pozostawać będą zatory płatnicze, nieco mniejszym zaś — portfel zamówień.

Nawet z pobieżnej analizy lipcowego pomiaru koniunktury biznesowej wynika, że głównym powodem obniżenia indeksu PB jest istotne pogorszenie percepcji aktualnego stanu i perspektyw polskiej gospodarki. Znajduje to także wyraz w gorszych niż przed miesiącem oczekiwaniach makroekonomicznych, dotyczących grudnia 2002 r. Uśrednione oczekiwania inflacyjne wzrosły bowiem z 3,9 do 4,1 proc., stopy bezrobocia — z 18,7 do 19,4 proc., przy spadku dynamiki wzrostu PKB z 1,72 do 1,57 proc. (patrz diagramy na str. 3).

Odpowiedzi na trzy pytania miesiąca (patrz diagramy na str. 3) świadczą, że duży wpływ na pogorszenie lipcowego klimatu biznesowego wywarła niespodziewana dymisja wicepremiera i ministra finansów prof. Marka Belki. Przedsiębiorcy i menedżerowie odnieśli się do jego następcy ze sporą dozą nieufności. Wprawdzie niemal tyle samo ankietowanych sądzi, że objęcie stanowisk wicepremiera i ministra finansów przez prof. Grzegorza Kołodkę będzie/nie będzie miało negatywnego wpływu na polską gospodarkę, ale o korzystnym wpływie tej nominacji na bieg spraw przeświadczonych jest tylko 24,5 proc. Po tej zmianie kadrowej wyraźnie pogorszyły się też opinie o całym programie rządu premiera Leszka Millera. Nowemu wicepremierowi z pewnością zwolenników nie przysparza m.in. koncepcja sztywnego związania kursu złotego z euro.

Złośliwi i nieżyczliwi nowemu ministrowi finansów mogliby wyniki lipcowego pomiaru skwitować słowami, że jedno już mu się udało: zepsuć koniunkturę biznesową oraz złotego. Sympatycy mogą replikować słowami premiera Millera, iż prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Nie zmienia to faktu, że klimat dla przedsiębiorczości pogorszył się nie tylko w Polsce, ale także w najpotężniejszym państwie unijnym — Niemczech. Tamtejszy wskaźnik IFO w lipcu osłabł, i to wbrew przewidywaniom ekspertów.

Autor jest prezesem IBOiR Pentor

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Śmiłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Koniunktura zaczęła wyraźnie pikować