Konkurencja gada, my mamy technologię

Przemek Barankiewicz
24-05-2004, 00:00

Firma stawia na biopaliwa, ale ma wariant awaryjny na wypadek, gdyby nie wprowadzono ich w Polsce.

„Puls Biznesu”: Co przesądziło o sukcesie emisji akcji Pańskiej firmy?

Stanisław Rosnowski: Inwestorzy docenili nasze doświadczenie, technologię, solidne fundamenty, a zwłaszcza pomysły na przyszłość. Na dodatek zaproponowaliśmy atrakcyjną cenę akcji.

Najważniejszym pomysłem firmy jest produkcja biokompontentów. Przecież tego rynku nie ma.

Dyrektywy UE w tej sprawie są jasne: w 2010 r. udział biopaliw w paliwach ma wynosić 5,75 proc. Zresztą zaangażowanie PKN Orlen w produkcję biokomponentów mówi samo za siebie.

Skoro ten rynek jest tak atrakcyjny, przyciągnie tylu chętnych, że podaż szybko przewyższy popyt. Już dziś producenci chcą wytwarzać 400 tys. biopaliw rocznie — tyle, ile nasz rynek wchłonie dopiero w 2010 r.

Konkurencja na razie dużo deklaruje, ale to my mamy już dostęp do technologii, a co najważniejsze niezależne źródło surowca. Pamiętajmy też, że w całej UE popyt na biopaliwa szacuje się na 11 mln ton.

Przecież nic nie eksportujecie i w 2006 r. chcecie mieć ledwo 10 proc. krajowego rynku biopaliw.

Nasze moce produkcyjne są wykorzystane w 100 proc. Dopiero po ich zwiększeniu będziemy rozwijali eksport. Jesteśmy wciąż firmą średniej wielkości. Naszym atutem jest elastyczność. Polska długo pozostanie naszym głównym rynkiem zbytu.

Kiedy biopaliwa zaczną się spłacać?

Po dwóch latach. W tej branży to standard. Dopiero teraz zaczynamy zbierać żniwo inwestycji zakończonych w 2002/03 r. Chcemy, by docelowo biopaliwa stanowiły połowę przychodów i zysków.

A co jeśli zostaną tylko na papierze?

To niemożliwe, ale i tak dla nas bez znaczenia. Mamy możliwości zbytu na Zachodzie. Nowe instalacje mogą zresztą służyć tradycyjnej działalności. Estry można stosować w chemii, kosmetyce, farmacji.

Nie boicie się wejścia do UE?

To dla nas szansa, a nie zagrożenie. Jesteśmy od konkurencji lepsi kosztowo i bardziej elastyczni.

A co, jeśli wzrosną ceny rzepaku?

Nie boimy się tego. Od lat już opierają się na cenach światowych.

Był plan awaryjny w razie fiaska emisji?

Mamy dobre kontakty z bankami. Rozmawiali z nami inwestorzy branżowi i finansowi. Zdecydowaliśmy się jednak na samodzielny rozwój organiczny. Konsolidacja branży nas nie interesuje.

Oddanie decyzji o dywidendzie inwestorom i obietnica wpuszczenia do rady nadzorczej dwóch ich przedstawicieli to ukłon w stronę rynku kapitałowego. Czy był nim też wybór Huberta Janiszewskiego na szefa rady?

To osoba doświadczona w biznesie. Współpracujemy od lat. Bardzo dobrze zna naszą firmę.

Kiedy zacznie Pan sprzedawać akcje?

W ogóle tego nie rozważam. Proponowany program menedżerski także nie grozi podażą papierów, bo kluczowe osoby w firmie będą mogły je sprzedać dopiero w 2008 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Konkurencja gada, my mamy technologię