Konkurencja ureguluje rynek

Barbara Warpechowska
opublikowano: 25-10-2011, 00:00

Czy droga energia elektryczna będzie jeszcze droższa? Niekoniecznie

Podstawą energetyki w Polsce jest węgiel kamienny i brunatny. Unia Europejska promuje gaz, bo mimo że jest droższy od węgla, to mniej uciążliwy dla środowiska. Przy jego spalaniu emisja CO 2 jest dwukrotnie niższa. Nie powstaje też żużel i popiół, których utylizacja jest kosztowna i uciążliwa.

Złe wykonanie

Zasady obliczania liczby darmowych pozwoleń na emisję CO 2 w przemyśle Komisja Europejska przyjęła pod koniec kwietnia tego roku. Decydujące będą tzw. benchmarki, czyli poziom emisji przy zastosowaniu najnowocześniejszych technologii dostępnych w całej UE, a nie w pojedynczych państwach członkowskich.

Takie przeliczniki sprzyjają używaniu gazu, podczas gdy w Polsce najczęściej stosuje się węgiel. Może to oznaczać znaczny wzrost kosztów w branżach energochłonnych, takich jak ciepłownictwo, hutnictwo, sektor chemiczny, cementowy czy papierniczy.

Dlatego polski rząd zaskarżył 8 lipca do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości narzucone przez KE limity na emisję CO 2. Spór dotyczy pozwoleń na emisję CO 2 w przemyśle w latach 2013-20. Zdaniem rządu rozwiązania Komisji faworyzują zachodnie państwa Wspólnoty i utrudniają rozwój polskiego przemysłu, zmniejszając jego konkurencyjność. Pomimo sporu nie ma co liczyć na zmianę polityki klimatyczno-energetycznej realizowanej przez Unię Europejską.

Takie opinie prezentują przedstawiciele rządu. Zgodziliśmy się na jej założenia w 2007 r. Katarzyna Kłaczyńska z kancelarii prawnej CMS Cameron McKenna w rozmowie z wnp.pl podkreśla, że historia pakietu klimatyczno- -energetycznego to przykład dobrego pomysłu i fatalnego wykonania. Przypomina: w dokumentach z 2007 r. zapisano,że wprowadzanie odpowiednich regulacji będzie się odbywało przy pełnym poszanowaniu miksu energetycznego państw członkowskich i ich suwerenności w kwestii doboru źródeł energii, a także przy zachowaniu zasady solidarności pomiędzy państwami.

Respektując te nadrzędne zasady, nowa polityka energetyczno-klimatyczna miała przyczynić się do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, konkurencyjności europejskich gospodarek oraz równowagi w ochronie środowiska naturalnego i zwalczaniu zmian klimatycznych. Nic wtedy nie zapowiadało skutków o jakich dzisiaj mówimy i jakich się obawiamy. Katarzyna Kłaczyńska dodaje, iż podczas uzgadniania kompromisów nie zwrócono uwagi na szczegóły, fatalnie redagowano dokumenty oraz nieuważnie czytano zapisy. I stąd mamy takie efekty.

Bronimy miejsc pracy

Nowy aukcyjny system sprzedaży pozwoleń na emisję CO 2 ma obowiązywać od 1 stycznia 2013 r. Pod koniec września rząd wystąpił do KE o bezpłatne uprawnienia. Jeśli wniosek zyska akceptację — Bruksela ma sześć miesięcy na decyzję — to polskie elektrownie i ciepłownie będą miały część uprawnień do emisji CO 2 za darmo. Władze obiecują przemysłowi pomoc.

Wiceminister gospodarki Maciej Kaliski deklaruje: Będziemy chronić nasz przemysł energochłonny. Zrobimy wszystko, żeby nie wyemigrowałpoza granice Polski, żebyśmy nie stracili dziesiątek tysięcy miejsc pracy. Resort gospodarki rozpoczął prace nad zmniejszeniem kosztów tzw. kolorowych certyfikatów. Do końca roku zostanie opracowana formuła, jak to obniżenie miałoby przebiegać.

Zapowiada też zmniejszenie akcyzy na energię. Z tych deklaracji cieszą się przemysłowi odbiorcy energii, którzy od dawna domagali się zmian. Obecnie stawka akcyzy wynosi 20 zł na 1MWh energii elektrycznej i jest to maksymalna stawka, jaką można było opodatkować w ten sposób energię. Według Mikołaja Budzanowskiego, wiceministra Skarbu Państwa, priorytetem jest rynek gazu.

— Za importowany gaz Europa tylko w tym roku zapłaciponad 140 mld USD. To są ogromne pieniądze, które w dobie kryzysu są wyprowadzane z Unii Europejskiej. Nie powinno być na to zgody — uważa Mikołaj Budzanowski. Maciej Kaliski zapewnia, że Polska będzie bronić swojego miksu energetycznego.

— Mówimy UE, że nie chcemy rozwijać gospodarki niskowęglowej, lecz gospodarkę niskoemisyjną. Planowane inwestycje w nowe moce wytwórcze spełniają wyśrubowane normy środowiskowe — podkreśla wiceminister gospodarki.

Wzmocnić pozycję odbiorcy

Ceny energii powinien kształtować rynek. Tylko, że na razie działa on wadliwie.

dokończenie ze str. I

IWprowadzenie obowiązku sprzedaży na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) sprawiło, że odbiorcy wiedzą, jakie są notowania na rynku hurtowym, a przez to mogą łatwiej negocjować ceny ze sprzedawcą. Na zmianę sprzedawcy do końca sierpnia zdecydowało się na razie ponad 20 tys. odbiorców, w tym zaledwie 5 tys. indywidualnych. Aby polski rynek stał się konkurencyjny potrzebne są np. mechanizmy zarządzania popytem, rozliczenia według rzeczywistego zużycia (time of use), umożliwienie konkurowania ceną w poszczególnych godzinach doby. Poza tym nadal jest obowiązek zatwierdzania taryf na sprzedaż energii dla gospodarstw domowych. Koncerny energetyczne tłumaczą, że wysokość taryf G (stawki opłat dla gospodarstw domowych) zmusza je do sprzedaży energii poniżej kosztów jej wytworzenia. Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, wymienia warunki, jakie należy spełnić, aby można było uwolnić ceny: — Należy zagwarantować ochronę tzw. odbiorcy wrażliwego. Muszą istnieć gwarancje kontynuacji dostaw energii do odbiorcy w sytuacjach „awaryjnych”, tzn. gdy np. sprzedawca okaże się bankrutem. Powinna być zagwarantowana możliwość zawarcia umowy kompleksowej po zmianie sprzedawcy przez odbiorcę indywidualnego. Co do ostatniego punktu szef URE liczy, że uda się wypracować kompromis. — Najlepiej, aby to ustawa gwarantowała odbiorcy takie uprawnienie, a na razie należy ustalić rozwiązania, które stosowane przez uczestników rynku w sposób dobrowolny, jako dobra praktyka, wzmacniałyby pozycję odbiorcy energii — podkreśla Marek Woszczyk.

Zmniejszyć zużycie

— Cena energii sprzedawanej odbiorcy jest dziś obciążona nieracjonalnymi kosztami i niską sprawnością całego systemu wytwarzania, transmisji i dystrybucji. Pakiet klimatyczny jest dobrą okazją do wymuszenia na energetyce racjonalizacji kosztów i zwiększenia sprawności systemu zamiast milczącej zgody na przerzucanie wszelkich kosztów na odbiorcę. Odbiorca ma obecnie tylko jedną metodę obrony — zmniejszać zużycie energii.

Musi jednak zainwestować, aby rachunek za energię zmniejszyć. Dotyczy to zarówno polskich rodzin, jak i przedsiębiorstw — mówi Zbigniew Rogóż, z firmy doradczej Saski Partners. Profesor Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej od lat przekonuje, że powinniśmy przebudować polską energetykę i poprawić efektywność energetyczną.

— Ciepłownictwo musi wykorzystać możliwości kogeneracji, a przemysł — autogeneracji. Miasta mają dużo do zrobienia w kwestii budownictwa i transportu, wieś musi wykorzystać rolnictwo energetyczne, a konsumenci — potencjał, jaki daje nowoczesny przemysł urządzeń energetyki rozproszonej, jak kolektory słoneczne, mikrowiatraki, pompy ciepła, ogniwa fotowoltaiczne, mikrobiogazownie czy samochody elektryczne — podkreśla Jan Popczyk. Opinię tę podziela profesor Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji.

— Wprowadzenie wszystkich rozwiązań dających lepszą efektywność energetyczną to oszczędność 6 gigawatów mocy, czyli tyle, ile ma dać polski program energetyki jądrowej. Tylko wymiana oświetlenia w całym kraju na zużywające mniej prądu to mniejsze zużycie o 2 GW. Oszczędzanie i lepsze wykorzystanie energii to najprostszy sposób na rozwiązanie naszych problemów energetycznych i klimatycznych. Jest on również najszybszy, bo budowa bloku gazowego trwa cztery lata, a elektrowni węglowej — pięć lat.

Według prof. Krzysztofa Żmijewskiego duże znaczenie ma wytwarzanie energii w małych instalacjach przeznaczonych dla gospodarstw czy miejscowości. — Gdy cena urządzeń spadnie do takiego poziomu, przy którym ludziom opłaci się instalacja ogniwa fotowoltaicznego czy np. trójsystemowego kotła zapewniającego centralne ogrzewanie, ciepłą wodę i produkcję prądu na własne potrzeby — sytuacja na rynku energetycznym zmieni się diametralnie — dodaje profesor.

Ekspertyzy i rekompensaty

Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna i spadająca produkcja przemysłowa sprawią, że elektrownie z trudem będą mogły podwyższać cenę energii — oceniają analitycy giełdowi. NSZZ Solidarność powołał zespół ekspercki, który ma ocenić skutki unijnego pakietu. Analizę kosztów społeczno-gospodarczych wdrożenia pakietu ma wykonać także Instytut Ekonomiczny NBP. O jej przeprowadzenie do Rady Polityki Pieniężnej zwrócił się przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej „S” Dominik Kolorz.

— 20 października Komisja Europejska przedstawiła projekt wytycznych dotyczących zasad udzielania pomocy publicznej sektorom ponoszącym pośrednie koszty funkcjonowania systemu handlu uprawnieniami do emisji, które mają umożliwić państwom członkowskim uruchomienie systemu rekompensat finansowych. Do końca grudnia potrwają konsultacje, decyzja powinna zostać wydana na koniec roku — mówi europoseł Bogdan Marcinkiewicz.

W grudniu odbędzie się światowa konferencja klimatyczna w Durbanie. Być może do tego czasu powstaną już pierwsze opracowania na temat skutków wdrożenia pakietu. Będziemy mogli poznać konkretne liczby, a nie brane z sufitu projekcje na potrzeby kampanii wyborczej czy też dbających o swój zysk koncernów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu