Konkurs w totku formalnością

Dawid Tokarz
opublikowano: 06-04-2011, 00:00

Choć 2010 r. był dla totalizatora najgorszy od lat, obecny szef jest faworytem konkursu na prezesa spółki.

Resort skarbu ocenia Sławomira Dudzińskiego o wiele lepiej niż rynek

Choć 2010 r. był dla totalizatora najgorszy od lat, obecny szef jest faworytem konkursu na prezesa spółki.

Właśnie minęły trzy lata, od kiedy Sławomir Dudziński został prezesem Totalizatora Sportowego (TS). Przez ten czas przychody i zyski spółki mocno spadły, a to przełożyło się wprost na mniejsze o około 0,5 mld zł wpłaty do budżetu państwa. Mimo to obecny szef państwowego giganta ma wielkie szanse na wybór na nową kadencję. Jak wynika z naszych informacji — wciąż cieszy się poparciem rozdającego karty Adama Leszkiewicza, wiceministra skarbu.

Trefna podwyżka

Może dlatego, że 22 lutego TS pochwalił się, iż sprzedaż spółki wreszcie wzrosła: od początku roku o ponad 20 proc.

"To mocne odbicie jest efektem konsekwentnych działań zarządu" — oceniał w rozesłanym do mediów komunikacie Sławomir Dudziński.

Tego, że trzy dni wcześniej w Lotto wystąpiła kumulacja siódmego stopnia, nie skomentował. A to bardzo rzadkie zjawisko (w całym 2009 r. zdarzyło się raz, w 2010 r. dwa razy), automatycznie podnoszące sprzedaż spółki.

Po trzech miesiącach 2011 r. przychody TS rosną już nie o 20, lecz o 15 proc. Utrzymanie wzrostu to głównie efekt niskiej bazy: w całym 2010 r. sprzedaż spadła o 17 proc., co było najgorszym wynikiem w historii spółki. Zdaniem ekspertów te kłopoty były efektem dużej podwyżki stawki w Lotto (z 2 do 3 zł), połączonej ze zmniejszeniem wypłacalności najmniejszych wygranych: "trójek". Wprowadzając te zmiany władze spółki zakładały, że po roku sprzedaż wzrośnie o 16 proc., a spadła o 25 proc.

Sławomir Dudziński twierdzi, że podwyżka była dobrym pomysłem. Zjazd sprzedaży tłumaczy zubożeniem społeczeństwa, długą zimą i negatywnym wpływem afery hazardowej. Z drugiej strony przymierza się jednak do wprowadzenia "okresowych promocji", polegających na… obniżaniu ceny zakładów i zwiększaniu wypłacalności "trójek".

Nietrafione nowości

Zmiana nazwy i wprowadzenie dwóch losowań dziennie nie wyszło na dobre też drugiej lokomotywie TS: Multi Multi. Sprzedaż gry systematycznie spada, w I kwartale 2011 r. o prawie 7 proc.

Złotymi jajami nie okazały się też nowe gry — Keno i Joker. Szczególnie ten drugi, wprowadzony z pompą rok temu, okazał się wielką klapą. Miał zastąpić najsłabszą z gier: Twój Szczęśliwy Numerek (TSN). I zastąpił. Przez rok dał 35 mln zł przychodów, znacznie mniej niż TSN kiedykolwiek.

Sytuacji TS nie zmieni zaplanowany na początek maja start innej gry: Kaskady. Jej roczna sprzedaż będzie niższa niż 100 mln zł. Przełomem mógłby być zapowiadany akces do europejskiej loterii Euro Jackpot, ale jej wdrożenie okazało się nie tak łatwe, jak prezes sądził. W tej sytuacji jedyną szansą na skokowy wzrost przychodów jest dla TS przejęcie operatora kasyn Casinos Poland, ale to opóźnia brak zgody na transakcję resortu skarbu.

Nieudany romans

Zdaniem specjalistów, jedynym sukcesem Sławomira Dudzińskiego jest przeprowadzenie przetargu na obsługę systemu TS. Od końca 2011 r. państwowy gigant ma za to płacić amerykańskiemu GTechowi cztery razy mniej niż dotychczas, a oszczędności mają sięgać nawet 100 mln zł rocznie.

Na razie jednak koszty TS spadają wolniej niż przychody. W 2010 r. zysk brutto spółki skurczył się o aż 37 proc. Prezes TS twierdzi, że to efekt zainkasowania przez resort skarbu megadywidendy, która drastycznie obcięła przychody finansowe spółki. To jednak część prawdy. Za kadencji Dudzińskiego wzrosło zatrudnienie w centrali firmy i koszty administracyjne. Relacje ze związkami prezes TS opłacił wakacyjną premią w lipcu (3,3 mln zł) i rekordową tzw. karpiówką w grudniu 2010 r. (kolejne 8 mln zł).

Wyniki TS w dół ciągnie też zupełnie nieudana inwestycja w wyścigi konne na Służewcu. Wchodząc w ten biznes trzy lata temu prezes zakładał, że już w 2012 r. z zakładów spółka pozyska 140 mln zł, a cały projekt będzie rentowny. Tymczasem w 2010 r. przychody sięgnęły 16 mln zł, a o rentowności w najbliższych latach TS może tylko pomarzyć.

— Znowelizowaliśmy strategię dla Służewca, nie można mówić o stratach w sytuacji, kiedy ten projekt z założenia jest wieloletni — broni się szef TS.

Chętnych tuzów brak

Mało kto wierzy w czystość konkursu na szefa Totalizatora Sportowego.

W poniedziałek ruszają przesłuchania kandydatów na prezesa i dwóch członków zarządu Totalizatora Sportowego (TS), odpowiedzialnych za sprzedaż i marketing oraz finanse. Z informacji "PB" wynika, że o fotel prezesa ze Sławomirem Dudzińskim powalczą cztery osoby: Andrzej Sajkiewicz (konsultant Ernst Young, próbujący swoich sił już trzeci raz), Zbigniew Czepułkowski (w przeszłości wiceprezydent Gdańska i dyrektor gdańskiego oddziału TS), Adam Wiśniewski (prawnik, który w przeszłości doradzał TS przy wyścigach konnych na Służewcu) i Tadeusz Dąbrowski (w latach 2008-09 członek rady nadzorczej Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji).

Tak krótka lista to efekt przekonania wielu potencjalnych kandydatów, że konkurs jest formalnością. Choć bowiem Sławomir Dudziński zapewnia, że z rządzącą PO nic go nie łączy, to jego nominacje świadczą o czymś innym. Chodzi głównie o kluczowe w TS funkcje dyrektorów oddziałów regionalnych. Szefem oddziału w Krakowie jest Tomasz Majka, wicewojewoda tarnowski z czasów, kiedy wojewodą był Aleksander Grad, dziś minister skarbu. Regionem łódzkim TS kieruje Jarosław Wojcieszek, były wiceprezydent Łodzi z ramienia PO, a dyrektorem oddziału w Zielonej Górze był Artur Zasada, wiceprzewodniczący regionalnej PO.

Sprzedażą i marketingiem totka chce się zająć pięć osób, w tym Adam Wiśniewski i obecnie pełniący tę funkcję Wojciech Szpil, który ostatnio stał się znany dzięki "Uważam Rze". Tygodnik ujawnił, że tuż przed powołaniem go w 2009 r. jego CV przesłał do resortu skarbu Marcin Rosół, jeden z negatywnych bohaterów afery hazardowej.

Najwięcej (siedem) osób zgłosiło akces na członka zarządu odpowiadającego za finanse. Jednym z kandydatów jest Grzegorz Sołtysiński, pełniący już funkcję członka zarządu, wybranego przez pracowników TS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu