Konsekwentnie budowana kolekcja to zapis ostatnich 20 lat historii sztuki

  • Materiał partnera
opublikowano: 30-04-2021, 15:46
aktualizacja: 30-04-2021, 18:04

W Polsce coraz więcej mówi się o społecznej odpowiedzialności biznesu. Firmy wdrażają projekty związane z ochroną środowiska, zdrowiem czy nauką. Rzadziej jednak wspierają sztukę, mimo że pełni ona ważną funkcję w społeczeństwie i kształtuje kolejne pokolenia. Mecenat wciąż jest niedoceniany.

– Inicjatywy wspierające kulturę w dużej mierze oparte są na funduszach publicznych, rządowej lub miejskiej pomocy. Projektów wspieranych przez biznes jest nadal niewiele – przyznaje Kamila Bondar, prezeska Fundacji Sztuki Polskiej ING.

Na Zachodzie jedną z najpopularniejszych form wspierania sztuki jest tworzenie kolekcji, które są eksponowane w biurach albo specjalnie do tego przeznaczonych galeriach. W Polsce takich inicjatyw wciąż jest mało. Do wyjątków należy Fundacja Sztuki Polskiej ING, która nie tylko od 20 lat konsekwentnie rozwija kolekcję polskiej sztuki współczesnej, wspierając artystów i artystki sztuk wizualnych, lecz również podejmuje wiele działań edukacyjnych. Jak ważne są to działania, widać zwłaszcza teraz, w dobie pandemii, kiedy galerie i instytucje kultury przez większość czasu są zamknięte, a kilkaset tysięcy osób związanych z sektorem kultury żyje w niepewności, co będzie dalej i kiedy bezpośredni kontakt z publicznością będzie możliwy. Ze sztuką trudno jest obcować tylko przez internet. Technologie pozwalają poznawać i oglądać zbiory, ale nie zapewniają doświadczeń, jakie daje spotkanie ze sztuką na żywo.

FSP ING 0188: Dominika Kowynia, Waleriana, 2019

W otoczeniu sztuki

Fundacja współpracuje z artystami, a nie tylko kupuje dzieła. Do kolekcji najczęściej trafia jedna lub kilka najbardziej reprezentatywnych prac wybranej artystki lub artysty. Jednak w ramach współpracy podejmowane są także inicjatywy w formie dodatkowych projektów i specjalnych zamówień. To wszystko w celu zaprezentowania sztuki szerszej grupie odbiorców i promowania twórców oraz ich prac.

– Włączenie dzieła do zbiorów kolekcji jest traktowane przez twórców jak wyróżnienie, często powoduje, że rynek zaczyna się nim interesować, prace cieszą się większym powodzeniem. Bardzo zależało nam, żeby móc realnie wspierać działalność artystyczną i udało się nam to osiągnąć, zwłaszcza w tych trudnych czasach – podkreśla Kamila Bondar.

Kolekcja konsekwentnie rozwijana przez dwie dekady rozrosła się już do ponad 200 dzieł, w których doborze pomaga Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki.

– Chcemy budować kapitał kulturowy, który będzie służyć społeczeństwu. Celem działania fundacji jest promowanie obiecujących artystów i artystek polskich, rozwój kolekcji i propagowanie idei kolekcjonowania zarówno korporacyjnego czy instytucjonalnego, jak i prywatnego, a więc działanie w sektorze kultury ze wszystkimi osobami i instytucjami, które w nim uczestniczą – tłumaczy Ewa Łuniewska, wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego.

Fundacja zorganizowała wiele wystaw. Ostatnia w Muzeum Śląskim trwała kilka miesięcy i zakończyła się wraz z początkiem pandemii.

– Organizowaliśmy też wystawy naszej kolekcji. m.in. w warszawskiej Zachęcie i w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu. Zgromadzone prace są wypożyczane wielu instytucjom w kraju i za granicą. Teraz takie projekty muszą być odłożone, ale na pewno będą kontynuowane, bo to daje szanse nie tylko do zaprezentowania kolekcji, lecz również opowiedzenia pewnej historii, zwrócenia uwagi na polską sztukę współczesną. Każda wystawa ma swojego kuratora, który dba o odpowiednie zaprezentowanie dzieł – mówi Ewa Łuniewska.

Od kilku lat Fundacja Sztuki Polskiej ING bierze aktywny udział w Warsaw Gallery Weekend, podczas którego przyznaje specjalną nagrodę. Otrzymuje ją artysta lub artystka, galeria albo instytucja, która w szczególny sposób się wyróżniają.

– Partnerstwo z Warsaw Gallery Weekend nie jest przypadkowe. Podczas tego wydarzenia prezentują się galerie z całej Polski. Większość z nich zajmuje się nie tylko sprzedażą prac, lecz również z dużym zaangażowaniem promuje artystów i artystki, jeżdżąc na międzynarodowe targi. Żadna instytucja publiczna nie robi tego tak skutecznie jak prywatne galerie – tłumaczy Kamila Bondar.

Przyznawaną co roku nagrodę fundacji i włączenie pracy do jej kolekcji otrzymuje artysta lub artystka, ale jest to też wyróżnienie dla współpracującej z nim galerii. Inspiruje do zainteresowania się sztuką i jej kolekcjonowaniem. Pokazuje, że WGW jest okazją nie tylko do obejrzenia wystawianych prac, lecz również do ich zakupu.

Nagradzana praca jest wybierana bardzo starannie przez powoływane co roku kilkuosobowe jury. Oprócz przedstawicieli fundacji zawsze zapraszany jest do niego prywatny kolekcjoner lub kolekcjonerka, a także kuratorka lub kurator zagraniczny, którzy przy okazji mają możliwość poznania polskiej sceny artystycznej. Takie spotkania z twórcami w ramach przyznawanych wyróżnień często skutkują zaproszeniami do udziału w wystawach zagranicznych.

– Tak było na przykład z jurorką Kateriną Gregos, która później została kuratorką pierwszej edycji biennale sztuki w Rydze i zaprosiła na nie artystki i artystów poznanych podczas naszego wspólnego odwiedzania galerii. - mówi Kamila Bodnar.

Co roku podczas WGW fundacja przyznaje również nagrodę pieniężną w wysokości 10 tys. zł. Otrzymuje ją artysta albo galeria, albo instytucja, którzy w szczególny sposób się wyróżniają.

– Nie każdą pracę możemy włączyć do kolekcji, np. ze względu na efemeryczny charakter więc jest to sposób, w jaki chcemy docenić osobę, której działalność nie mieści się w formacie nagrody głównej.- mówi Kamila Bodnar.

W ostatnim roku nagroda pieniężna trafiła do Kamila Pierwszego, tworzącego własną przestrzeń Serce Człowieka, w której prezentuje i promuje młodych artystów. Często udaje mu się zwrócić uwagę środowiska na nowe ciekawe osoby. Natomiast nagroda główna, czyli zakup pracy artystki, została przyznana Hannie Krzysztofiak, której prace „Napoleonka” i „Burza” zostały włączone do kolekcji.

Artysta - Zawodowiec

Od pięciu lat fundacja wspiera też zupełnie początkujących twórców, zapraszając ich do programu edukacyjnego Artysta - Zawodowiec. Jest on kierowany do artystów i artystek sztuk wizualnych oraz osób studiujących na uczelniach i wydziałach artystycznych. Jego głównym celem jest wskazanie narzędzi i praktyk pomocnych w zawodowym funkcjonowaniu w świecie sztuki. Umożliwiamy im spotkania z najlepszymi specjalistkami z dziedziny sztuk wizualnych i staramy się inspirować do samodzielnych działań oraz rozwijania własnej unikatowej ścieżki zawodowej.

– Program bardzo się rozwinął po przejściu na formułę online. Przed pandemią mieliśmy około 600 uczestników, z którymi spotykaliśmy się na uczelniach partnerskich w 10 miastach. W tym roku, dzięki formule online, uczestników jest już ponad dwa tysiące. Jest to dla nas zaskakujące, ale jednocześnie satysfakcjonujące, że młodzi twórcy podczas zajęć online są znacznie bardziej zaangażowani i zadają więcej pytań, więc paradoksalnie pandemia przyczyniła się do ulepszenia naszego cyklu – podkreśla Kamila Bondar. – Chcemy uczyć studentów funkcjonowania na rynku, ponieważ część bardzo utalentowanych artystów oraz artystek po ukończeniu studiów zmuszona jest ze względów finansowych do podjęcia pracy w zupełnie innych zawodach i szybko rezygnują z pracy twórczej – dodaje.

Podczas zajęć uczestnicy mogą się dowiedzieć, jak szukać odpowiedniej pracowni, gdzie i jak debiutować, a nawet kiedy kończy się inspiracja i zaczyna plagiat. Poznają też różne rodzaje umów, ubezpieczeń, zgłębiają tajniki prawa autorskiego.

– Tryb studiów artystycznych jest indywidualny i nastawiony na rozwój warsztatu. Mało jest w nim miejsca na kolektywne działanie, które może być warunkiem przetrwania w pierwszych latach po studiach. Wynajęcie wspólnej pracowni, a następnie wspólne organizowanie wystaw może skutecznie przyciągnąć uwagę krytyków i kolekcjonerów. W programie mówimy też o wyjazdach na rezydencje i na zagraniczne uczelnie, opisywaniu swojej twórczości, aplikowaniu o granty. To są bardzo ważne sprawy, na które nie ma miejsca w programach uczelni – zwraca uwagę Kamila Bondar.

Sztuka w trakcie lunchu

Na co dzień kolekcja fundacji prezentowana jest w centralach ING Banku Śląskiego w Warszawie i Katowicach oraz w oddziałach bankowości prywatnej w Białymstoku. Poznaniu, Krakowie i we Wrocławiu.

– Fundacja dba o zachowanie spójności prac prezentowanych w naszej przestrzeni biurowej. Każde dzieło ma swoje miejsce i towarzyszy pracownikom w biurze. Jest to element, który osobiście bardzo doceniam. W moim biurze wisi niezwykle inspirujący obraz – praca artystki, która w ostatnim czasie dołączyła do naszej kolekcji – mówi Ewa Łuniewska, wiceprezes ING Banku Śląskiego. – Zbiorów kolekcji nie traktujemy jak obiektów muzealnych. Zależy nam, aby oprócz walorów estetycznych, obcowanie ze sztuką wywoływało wśród pracowników ciekawość, emocje, skłaniało do dyskusji. I to się dzieje. Prace budzą zainteresowanie, prowokują do wyrażania opinii, dzielenia się wrażeniami – podkreśla Ewa Łuniewska.

Pracownicy ING Banku Śląskiego połknęli bakcyla i coraz bardziej interesują się sztuką, choć jak mówi wiceprezes banku, początki wcale nie były łatwe.

– Kiedy w centrali banku pojawiły się pierwsze obrazy, nie zawsze spotykały się ze zrozumieniem. Powszechna była opinia, że każdy umie tak malować. Teraz, kiedy wszystko nabrało formy, kiedy edukujemy, dzieła są opisane i można się o nich więcej dowiedzieć, pracownicy zaczęli dociekać, dlaczego artysta tworzy tak, a nie inaczej. Rozbudziła się w nich ciekawość – dodaje wiceprezes ING Banku Śląskiego.

– Pracownicy bardzo żywo reagują na poszczególne prace, a my umożliwiamy im zgłębianie zainteresowań. Przed pandemią organizowaliśmy cotygodniowe spotkania, podczas których opowiadałam o wybranym artyście albo sami artyści mówili o swojej twórczości. Nasze spotkania, kiedyś odbywające się na żywo, obecnie przeniosły się do sieci. Od listopada prowadzimy „Lunchowy kurs historii sztuki” w formie 30-minutowych cotygodniowych wykładów, na których przybliżamy to, jak na przestrzeni wieków były przedstawiane motywy i tematy artystyczne, obecne w dziełach z naszej kolekcji – wyjaśnia Kamila Bondar. – W ostatnich miesiącach, w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie sztuką i ideą kolekcjonowania, zaproponowaliśmy pracownikom dodatkowy „Kurs kolekcjonowania sztuki najnowszej”. W interaktywnej formie dzielimy się wiedzą na temat m.in. rynku sztuki, omawiamy techniki artystyczne i analizujemy wybrane dzieła czy wydarzenia, na które warto zwrócić uwagę. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. To znak, że mówienie o sztuce ma sens, a ludzie chcą o tym słuchać i rozwijać swoją wiedzę – podkreśla.

– Mamy 8 tys. pracowników i nie wszyscy pracują w centralach, postawiliśmy więc na wirtualne formy przekazu, żeby angażować wszystkich chętnych. Przybywa uczestników naszych spotkań i kursów online. Część z nich można też oglądać na kanale YouTube fundacji – dodaje Ewa Łuniewska.

Historia w obrazach

Fundacja Sztuki Polskiej ING powstała w 2000 r. z inicjatywy spółek wchodzących w skład Grupy ING. Zalążek – jednej z pierwszych kolekcji korporacyjnych – stanowiły prace polskich klasyków sztuki współczesnej – Stefana Gierowskiego, Leona Tarasewicza, Stanisława Fijałkowskiego, Jerzego Nowosielskiego, Zbigniewa Makowskiego i Edwarda Dwurnika. Od tego czasu wiele się zmieniło. Z roku na rok do grona mistrzów dołączały prace nowych malarzy: Wilhelma Sasnala, Rafała Bujnowskiego, Zbigniewa Rogalskiego, Agaty Bogackiej i wielu innych uznanych dzisiaj artystów. Teraz zbiory uzupełniają prace twórców urodzonych w latach 80. i 90. Kolekcja rośnie wraz z upływem lat.

Kolekcja pokazuje, jak ewaluowała polska scena artystyczna przez dwie dekady, jest historią dokumentującą ciekawe zjawiska, jakie zachodziły w sztuce przez ten czas.

– Wybór jest na pewno subiektywny, ale kolekcja prezentuje kolejne pokolenia. Wśród pierwszych zakupów jest reprezentacja malarzy z Grupy Ładnie i ich rówieśników, którzy podejmowali podobne tematy, np. Zbigniewa Rogalskiego. Później kolejnych: Tymka Borowskiego, Pawła Śliwińskiego, Piotra Janasa, który jest trochę pokoleniowo starszy, ale również w tym nurcie. Są też świetne prace Juliana Jakuba Ziółkowskiego. Bardzo długo mogłabym wymieniać – mówi prezeska fundacji.

Zbiory fundacji pokazują też, czym interesują się ludzie, jakie tematy są istotne w poszczególnych latach, co w danym czasie jest ważne dla artystów i w jaki sposób to prezentują.

– Postrzegamy to jako ciekawy sposób odczytywania naszej kolekcji. Wybieramy prace skoncentrowane na tematach, które tę opowieść budują – podkreśla Kamila Bondar.

Ostatnio do kolekcji zostało włączonych kilka prac Małgorzaty Mirgi-Tas, Martyny Czech, malarki, która kilka lat temu wygrała Bielską Jesień, oraz Katarzyny Kozyry, która już jest bardzo cenioną artystką, bo fundacja czasem wraca do tych artystów, którzy są już na innym etapie swojej twórczości. Bardzo wnikliwie śledzi też rynek sztuki. Na liście obserwowanych jest kilkadziesiąt nazwisk.

– Artystów, których obserwujemy, dzielimy na kategorie młodych i bardzo obiecujących oraz tych, którzy już dali się poznać, ale czekamy na prace, które będą najbardziej interesujące z punktu widzenia naszego zbioru. Czasem trwa to kilka lat – zdradza Kamila Bondar. – Zdarza się też, że zauważymy kogoś, kogo prace nas zainteresują, bo mają dużą wartość artystyczną, i bardzo szybko podejmiemy decyzję o zakupie. Tak było z Małgorzatą Mirgą-Tas, którą odwiedziliśmy zeszłego lata w jej rodzinnej Czarnej Górze i natychmiast zdecydowaliśmy o zakupie. Później jej prace były pokazywane podczas WGW, Berlin Biennale, a w styczniu artystka dostała Paszport Polityki. Najczęściej bywa jednak tak, że zanim zdecydujemy się na zakup, naszych spotkań na wystawach i w pracowniach jest znacznie więcej – dodaje.

– Nasze działania mają na pierwszym planie fundację i sztukę, a nie nas jako grupę kapitałową. Robimy projekty, które wspierają sztukę i przy okazji dają w nieoczywisty sposób poczucie przyjemności, radości i budzą uśmiech. Mecenat sztuki nie jest popularnym kierunkiem w biznesie. Ale z pewnością jest wyrazem troski i odpowiedzialności ING w obszarze kultury, a także istotnym elementem budowania kultury organizacyjnej – mówi Ewa Łuniewska.

– Działamy bardzo konsekwentnie i wciąż szukamy pomysłów na rozwój. Stąd wystawy, projekty takie jak „Artysta zawodowiec”. Myślimy również o stworzeniu rezydencji dla artystów. Ten ostatni pomysł musieliśmy wprawdzie odłożyć ze względu na pandemię, ale na pewno do niego wrócimy – zapowiada wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Ewa Łuniewska – wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego, Przewodnicząca Rady Fundacji Sztuki Polskiej ING
Ewa Łuniewska – wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego, Przewodnicząca Rady Fundacji Sztuki Polskiej ING
Kamila Bondar – prezeska Fundacji Sztuki Polskiej ING
Kamila Bondar – prezeska Fundacji Sztuki Polskiej ING
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane