Konsolidacji sektora nie da się uniknąć

Agnieszka Berger
opublikowano: 11-05-2004, 00:00

Konsolidacja firm energetycznych jest nieunikniona – uważają doradcy. Ale należy ją zrobić z głową, żeby nie zabić rynku.

Eksperci są zgodni: prywatyzacja producentów energii przed rozstrzygnięciem losów kontraktów długoterminowych (KDT) nie będzie łatwa, o ile w ogóle możliwa.

— Nie da się ocenić atrakcyjności rynkowej firm wytwórczych, kiedy nie ma rynku. A to oznacza, że nie da się ich dobrze sprzedać — uważa Dariusz Marzec, dyrektor działu doradztwa finansowego w PricewaterhouseCoopers (PWC).

To dotyczy wszystkich wytwórców — także Południowego Koncernu Energetycznego, którego sprzedaż na giełdzie poprzedni rząd planował na przełom tego i przyszłego roku.

— Dlatego minister skarbu powinien mocno naciskać na przyspieszenie prac nad rozwiązaniem KDT. To rozwiąże mu ręce, jeśli chodzi o sprzedaż krajowych wytwórców — dodaje Dariusz Marzec.

Potrzebny jest termin

Zdaniem Pawła Urbańskiego, szefa grupy energetycznej w firmie doradczej Central Europe Trust (CET), nie ma sensu upierać się przy likwidacji KDT za wszelką cenę.

— Rząd powinien wyznaczyć sobie maksymalny termin rozstrzygnięcia tego problemu. Jeśli okaże się, że w związku z oczekiwaniami Komisji Europejskiej lub z innych względów nie da się rozwiązać kontraktów w zaprojektowany sposób, zamiast opracowywać kolejne rozwiązania, lepiej w ogóle zrezygnować z likwidacji KDT. Kontrakty wygasałyby wówczas w sposób naturalny, a ich wartość byłaby uwzględniana w procesie prywatyzacji — uważa Paweł Urbański.

Łączyć, ale z głową

Doradcy zgadzają się również, że konsolidacja polskiej energetyki – także pionowa, czyli wytwórców z dystrybutorami — jest nieunikniona.

— Na rynku docelowo będzie działało tylko kilku liczących się inwestorów, więc — tak czy inaczej — dojdzie do konsolidacji kapitałowej wytwarzania z dystrybucją — ocenia ekspert z CET.

Według Dariusza Marca, rząd może ją przeprowadzić — bo z punktu widzenia właściciela, to sensowne rozwiązanie — ale musi to zrobić z głową. Jego zdaniem, konsolidacja pionowa, nie powinna polegać na podzieleniu rynku pomiędzy dwie potężne grupy.

— Ten proces nie może zabić rynku. Można zasilić wytwórców spółkami dystrybucyjnymi, ale wolna część rynku powinna być na tyle duża, żeby skonsolidowane pionowo podmioty nie ustalały zasad na rynku, lecz musiały się do niego dostosować — podkreśla Dariusz Marzec.

— Jeśli chodzi o spółki dystrybucyjne, jest bardzo ważne, by ich konsolidacja uwzględniała docelową strukturę wymaganą unijnymi dyrektywami, czyli rozdział działalności przesyłowej od obrotu energią. Konsolidacja powinna również zapewniać możliwość obniżki kosztów i podniesienie wartości — dodaje doradca z PWC. Dziesięcioletnie gwarancje zatrudnienia dla załóg łączonych firm, nowy standard w energetyce, z pewnością tego nie ułatwiają.

I tak możemy zarobić

Paweł Urbański jest sceptyczny wobec konsolidacji prowadzonej pod egidą ministerstwa skarbu.

— Nie jestem zwolennikiem administracyjnego łączenia firm przed prywatyzacją. Ale rząd powinien mieć możliwość zdyskontowania korzyści płynących z nieuniknionej pionowej konsolidacji sektora. Rozwiązaniem może być równoległa sprzedaż spółek wytwórczych i dystrybutorów tak, żeby inwestorzy mogli jednocześnie złożyć oferty na przedsiębiorstwa z obu podsektorów i uwzględnić w nich przyszłą synergię — proponuje doradca z CET.

Zacznijmy od podstaw

Sprzedaż spółek w ofercie publicznej (pakiety mniejszościowe) nieco komplikuje tę strategię, ale —mimo potencjalnie mniejszych wpływów — może się okazać korzystniejsza z politycznego punktu widzenia, bo znacznie mniej kontrowersyjna. Nie da się jednak w ten sposób sprywatyzować pojedynczych wytwórców energii — jak Elektrownia Kozienice, Dolna Odra czy Ostrołęka.

— Wybór ścieżki giełdowej dla spółek dystrybucyjnych pozostawia ministrowi skarbu możliwość wprowadzenia do nich inwestorów branżowych w drugim etapie prywatyzacji. Ten etap można by wówczas powiązać z prywatyzacją elektrowni — mówi Paweł Urbański.

Jednak według Dariusza Marca, prywatyzacja energetyki nie będzie domeną nowego ministra skarbu, który w najlepszym razie ma przed sobą rok kierowania resortem.

—Jego zadaniem będzie raczej budowa solidnych fundamentów pod prywatyzację, której dokonają już następcy — uważa doradca z PWC.

Okiem energetyka

Konsolidacja? Czemu nie, ale inaczej...

Konsolidacja pionowa nie musi polegać na włączaniu grup dystrybucyjnych do wytwórczych, jak rozważano dotychczas. Ja wyobrażam ją sobie inaczej. Nie mam nic przeciwko temu, by do EnergiiPro dołączyć elektrownie i kopalnie. Szkoda, że takiej opcji na razie nikt nie rozpatruje. A warto się jej przyjrzeć, bo na proces konsolidacji powinniśmy dziś patrzeć przez pryzmat tego, co zaakceptuje odbiorca energii, a nie pod kątem potrzeb inwestycyjnych producentów prądu.

Do prywatyzacji jesteśmy gotowi już dziś. Trzeba tylko podjąć decyzję, czy ma ona być prowadzona równolegle z restrukturyzacją i zapewnić na nią środki, czy też zmiany strukturalne powinny poprzedzić przeobrażenia własnościowe. Należy pamiętać, że prywatyzacja nie jest warunkiem koniecznym uzyskania efektywności ekonomicznej firm energetycznych. Można ją osiągnąć również w warunkach własności państwowej.

Dariusz Stolarczyk, prezes EnergiiPro

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Konsolidacji sektora nie da się uniknąć