Konstrukcje metalowe zamiast radia i prasy

Sebastian Gawłowski
15-12-2005, 00:00

Akcje giełdowej wydmuszki zyskiwały w trakcie wczorajszej sesji ponad 52 proc. Kurs FON-u porwała fala spekulacyjnych wzrostów małych i groszowych spółek, która przetacza się przez giełdę. Co skusiło graczy do kupna akcji firmy o zerowym potencjale kreowania wartości dla akcjonariuszy (FON niemal nie tworzy przychodów, nie wypalił jego biznes medialny). Wystarczyła jednak zapowiedź zmiany profilu działalności i nowej emisji akcji (z prawem poboru) o wartości do 20 mln zł. Walne w tej sprawie ma się odbyć 14 stycznia. Oferta zostanie przeprowadzona w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Spółka miała sześć lokalnych stacji radiowych. Grupy tej nie udało się wyprowadzić ze strat. Fiaskiem skończyła się także próba reaktywacji dziennika „Życie”. Po nieudanej przygodzie w mediach nowym „złotym” interesem spółki ma być teraz „produkcja konstrukcji metalowych i innych części”. O jakie konstrukcje metalowe chodzi? Czy FON planuje przejęcie producenta z tej branży czy też samodzielne wejście na konkurencyjny rynek? Spółka chce na tę działalność uzyskać środki z giełdy, więc wydaje się, że za wczorajszą deklaracją powinny szybko pójść konkrety. Należy mieć nadzieję, że firma nie poprzestanie na jednym komunikacie, tak jak niedawno Sanwil, który rozpalił wyobraźnię graczy informacją o możliwym pozyskaniu inwestora.

Mimo panującej na warszawskim parkiecie mody na spekulację, euforyczna reakcja, z jaką inwestorzy przyjęli lakoniczny komunikat FON-u, jest zaskakująca. Trudno znaleźć inne wytłumaczenie wzrostu kursu oprócz zainteresowania liczących na szybki zysk graczy, którzy wcześniej opanowali papiery takich spółek, jak Sanwil czy Gant. Nikogo na pewno nie skusiły dotychczasowe dokonania FON-u. Nawet Edmund Mzyk, który wraz ze swoimi firmami do niedawna kontrolował spółkę, dał jej wotum nieufności i tej jesieni masowo sprzedawał akcje na giełdzie. Ponadto już raz FON próbował w sierpniu 2004 r. przekonać inwestorów do kupna akcji nowej emisji. Z bardzo mizernym skutkiem: liczył na blisko 30 mln zł, popyt wyniósł tylko 13,5 tys. zł.

Według ostatnich informacji prasowych, jeszcze na początku grudnia zarząd nie miał pomysłu na strategię i nie znał największego udziałowca spółki — Artura Zielińskiego, który pod koniec listopada osiągnął 10 proc. jej kapitału. Wystarczyły więc dwa tygodnie, by znaleźć profil działalności i niszę rynkową. Niebawem okaże się, czy najnowszy pomysł FON-u ma szansę zapewnić akcjonariuszom zyski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Konstrukcje metalowe zamiast radia i prasy