Konstytucja europejska może liczyć na polskie "tak" w referendum

Polska Agencja Prasowa SA
03-05-2005, 21:31

Prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył we wtorek, że jest przekonany, iż konstytucja europejska może liczyć na polskie "tak" w referendum. Jego zdaniem, z polskim poparciem powinny się spotkać wszystkie inicjatywy, które usprawniają działanie Unii Europejskiej i wzmacniają jej solidarność.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył we wtorek, że jest przekonany, iż konstytucja europejska może liczyć na polskie "tak" w referendum. Jego zdaniem, z polskim poparciem powinny się spotkać wszystkie inicjatywy, które usprawniają działanie Unii Europejskiej i wzmacniają jej solidarność.

    Jak powiedział prezydent podczas wystąpienia w Trybunale Konstytucyjnym z okazji 214. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, Unia Europejska oparta jest na "żmudnym wypracowywaniu kompromisu". Wspólnota - jak podkreślił prezydent - nie funkcjonuje na zasadzie "moje zwycięstwo - twoja przegrana", tylko "obustronne ustępstwa - wspólny sukces".

    "Wielu naszych rodaków to rozumie, ale ciągle wielu nie" - ocenił prezydent. Przekonywał, że dobro wspólne Polski i Polaków "nie jest sprzeczne z dobrem naszych unijnych partnerów". "Społeczeństwo, które z powodzeniem praktykuje debatę wewnętrzną, powinno być gotowe do negocjacji w szerszym europejskim gronie" - dodał prezydent.

    Prezydent odniósł się też do polskiej ustawy zasadniczej z 1997 roku. Jak ocenił, po kilku latach jej funkcjonowania okazało się, że "prawdziwym jej duchem jest mądry kompromis". Dowodem na to - uważa prezydent - jest fakt, że "powołują się na nią nawet jej niegdysiejsi przeciwnicy".

    "Jako jednemu z jej współautorów sprawia mi to naprawdę niekłamaną satysfakcję" - oświadczył.

    "Nie mamy do czynienia z konstytucją bezbłędną i doskonałą" - ocenił Kwaśniewski. W ustawie zasadniczej zawarte są, jego zdaniem, "błędy czy niejasności, które wymagałyby poważnej dyskusji". Według niego, debata o ewentualnych zmianach w konstytucji "jest naturalna i świadczy o dojrzałości demokracji". Propozycje zmian muszą jednak "wyrastać ponad najbliższy kalendarz wyborczy" - podkreślił.

    Prezydent przekonywał, że w Polsce potrzebna jest debata na temat tworzonego prawa, w której należy kierować się "troską o dobro wspólne wszystkich obywateli". Jeżeli tak się stanie, będziemy "budowali wartości nieprzemijające, do których kolejne pokolenia będą mogły odwoływać się, tak jak my odwołujemy się do Konstytucji 3 Maja" - zakończył swój wykład.

    W uroczystości w Trybunale Konstytucyjnym oprócz prezydenta udział wzięli m.in. marszałek Senatu Longin Pastusiak oraz wicemarszałek Kazimierz Kutz, minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas, prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leon Kieres, rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll, nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, a także prezesi Trybunałów Konstytucyjnych Litwy i Ukrainy. 

    Prezydent po wygłoszeniu wykładu w rozmowie z dziennikarzami odniósł się do wtorkowego listu otwartego Lecha Wałęsy, w którym wezwał on decydentów z czasów PRL do ujawnienia prawdy o tamtych czasach. "To ważny list" - powiedział Kwaśniewski.

    Według prezydenta, ważna jest też odpowiedź generała Wojciecha Jaruzelskiego, który został wymieniony w liście Wałęsy jako jeden z adresatów apelu w nim sformułowanego. Zdaniem prezydenta, generał "wykazuje zrozumienie dla idei, żeby wyjaśnić, jak działały służby bezpieczeństwa w latach PRL, jakimi metodami się posługiwały".

    W odpowiedzi na apel Jaruzelski zaproponował powołanie specjalnej komisji badającej mechanizmy walki z opozycją w czasach PRL. Jaruzelski zdeklarował we wtorek w rozmowie z PAP, że odda się do dyspozycji takiej komisji, jeżeli zajdzie potrzeba.

    Zdaniem Kwaśniewskiego, informacje, których chce Wałęsa, "są potrzebne, żebyśmy potrafili działać współcześnie, oddzielać to, co jest kłamstwem, od tego, co było prawdziwe".

    Kwaśniewski ma nadzieję, że "znajdziemy sposób, żeby sprostać tym oczekiwaniom, bo rzecz nie jest łatwa". Według prezydenta "być może trzeba uzupełnić jeszcze możliwości działania Instytutu Pamięci Narodowej czy innych instytucji o możliwości wyjaśnienia tych spraw (chodzi o przedmiot apelu Wałęsy - PAP)".

    Jak powiedział prezydent, "powinniśmy dojść do sedna, wiedzieć, jak to wyglądało, żeby odróżnić tych, którzy zostali załamani, którzy czynili to (współpracowali z SB-PAP) z rozpaczy czy z innych bardzo dramatycznych powodów, od tych, którzy robili to z ochotą albo mając inne cele, bardziej merkantylne". "Sądzę, że tego typu rozróżnienie jest nam wszystkim bardzo potrzebne" - dodał.

    Według Kwaśniewskiego, ci, "którzy reprezentowali służby bezpieczeństwa, w naszym życiu publicznym nie uczestniczą". Jak podkreślił, jeżeli są dowody na to, że "nadużywali prawa, łamali ludzi, dokonywali rzeczy niezgodnych z prawem, to powinni ponieść konsekwencje". Jednak, zdaniem prezydenta, "w sensie moralnym ocena została dokonana w latach 1989-90. Ci ludzie, którzy tworzyli ten system, odeszli".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Konstytucja europejska może liczyć na polskie "tak" w referendum