Konstytucjonalista krytycznie o pomyśle wydłużenia kadencji prezydenta do 7 lat

PAP
opublikowano: 22-06-2009, 15:54

Konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski krytycznie odnosi się do idei wydłużenia kadencji prezydenta RP z pięciu do  siedmiu lat, bez możliwości ubiegania się o ponowny wybór. Za rozważeniem takiego rozwiązania opowiada się prezydent Lech Kaczyński.

W liście skierowanym na sobotni zjazdu Katedr i Zakładów Prawa Konstytucyjnego L.Kaczyński ocenił, że "warto rozważyć możliwość wprowadzenia dłuższej, na przykład właśnie 7-letniej kadencji Prezydenta RP, przy jednoczesnym wykluczeniu możliwości ponownego wyboru tej samej osoby na ten urząd". Według L. Kaczyńskiego, wydłużenie kadencji prezydenta byłoby szczególnie istotne "z uwagi na istniejący w kraju wielopartyjny system polityczny".

Pytany o tę propozycję, dr Piotrowski w poniedziałkowej rozmowie z PAP ocenił, że z kilku względów nie znajduje uzasadnienia dla odejścia od obecnego rozwiązania zakładającego 5-letnią kadencję prezydenta i możliwość reelekcji tej samej osoby.

Jak podkreślił należałoby zacząć od tego, iż pełnienie przez prezydenta RP funkcji arbitra wymagałoby "sprostania wymogom dotyczącym bezstronności, apolityczności i ponadpartyjności". "Taki prezydent nie mógłby się utożsamiać z żadnym z istniejących ugrupowań i koalicji, a to jest bardzo trudne" - zaznaczył.

Jego zdaniem, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest powierzenie decyzji wyborcom, czy nadal utożsamiają się z prezydentem, bo ze względu na to, że w praktyce trudno oddzielić działalność prezydenta od działalności partii politycznych, to stosunek wyborców do prezydenta ulega zmianie.

"I wprowadzenie takiej wydłużonej kadencji mogłoby oznaczać, że prezydent znajdzie się w kłopotliwym położeniu, bo jego poparcie w świetle badań opinii publicznej będzie spadać" - mówił dr Piotrowski.

W jego ocenie, jeżeli ten proces utrzymywałby się dłuższy czas, kilka lat, to wpływałoby to na "obniżenie autorytetu i powagi państwa". "Możliwość znalezienia osoby, która ma za sobą w miarę aktualną legitymację wyborczą jest tutaj bardzo istotnym czynnikiem, który przemawia na rzecz obecnego rozwiązania" - ocenił.

Według konstytucjonalisty, przy 7-letniej kadencji prezydenta może też narastać "poczucie znużenia wyborców". "Ten prezydent, któremu się przytrafi mniejsza popularność, będzie sprawował ten urząd traktując go jako trudną pracę, którą się wykonuje, w takim poczuciu niezrozumienia ze strony współobywateli" - przekonywał.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Dr Piotrowski nie jest także zwolennikiem możliwości pełnienia urzędu prezydenta tylko przez jedną kadencję.

"Prezydent wybrany na 7-letnią kadencję i mający pewność, że nie będzie się mógł ubiegać o ponowny wybór nie ma poczucia związania z poglądami wyborców, zatem nie musi się liczyć ze stanowiskiem opinii publicznej, może działać całkowicie wbrew niemu, nie naruszając oczywiście konstytucji ani ustaw" - mówił prawnik. "Zwalniany go z tego, żeby się starał o względy wyborców" - dodał.

Jak zaznaczył, dlatego nie widzi powodów dla odejścia od obecnego rozwiązania, w którym prezydent pełni urząd krócej niż 7 lat, a po drugie obligowany jest do tego, żeby jednak liczył się, iż stanie do ponownego wyboru.

Dr Piotrowski podkreślił, że bezstronność, apolityczność i ponadpartyjne działanie prezydenta jest bardzo potrzebne państwu, ale też bardzo trudne do osiągnięcia. Jak zaznaczył, należałoby zacząć praktykować je już obecnie, "zobaczyć czy to się da zrobić, czy nie da", a potem pomyśleć o reformach.

W ocenie Lecha Kaczyńskiego, wydłużenie kadencji prezydenta do 7 lat byłoby szczególnie istotne z uwagi na istniejący w kraju wielopartyjny system polityczny. "Rozwiązanie takie prowadziłoby do wzrostu znaczenia roli prezydenckiego arbitrażu gwarantującego ciągłość i sprawność funkcjonowania instytucji ustrojowych państwa" - argumentuje prezydent.

Według niego, w systemie dwupartyjnym - w którym funkcja prezydenckiego arbitrażu powinna tracić na znaczeniu ze względu na klarowność wzajemnych relacji pomiędzy podmiotami, które sprawują po wyborach władzę w państwie - nie można jednak nie dostrzec niebezpieczeństw związanych z możliwością stałej dominacji jednej z partii.

"Stan ten, jeżeli jest utrwalany i pogłębiany wyraźnym poparciem większości środków masowego przekazu, może prowadzić do powstania systemu faktycznie monopartyjnego, będącego zagrożeniem dla pluralizmu politycznego i ustroju demokracji parlamentarnej" - zaznaczył Lech Kaczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane