Konsument czy nie? Oto jest pytanie

Wojciech Sawicki, adwokat, kancelaria Mazur i Wspólnicy
19-09-2018, 22:00

Od czasu do czasu na sali sądowej w sporach kredytobiorców przeciwko bankom kwestionowany bywa status konsumenta.

Prawnicy pracujący dla sektora bankowego decydują się na podważenie tego statusu, głównie w celu przeprowadzenia żmudnego postępowania dowodowego, a tym samym wydłużenia trwania procesu i skierowania uwagi sądu na aspekty, które nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia istoty sporu.

Kim więc jest „konsument”? I co znaczy, że bank kwestionuje ten status? Definicja „konsumenta” w polskim porządku prawnym została zamieszczona w art. 221 kodeksu cywilnego („kc”), zgodnie z którą „za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową”. Literalne (dosłowne) brzmienie definicji nie powinno budzić większych wątpliwości. Niedoceniona jest jednak fantazja niektórych banków w dokonywaniu „frywolnej” wykładni cytowanego przepisu. Zdarza się, że konsument po kilku lub kilkunastu latach postanawia otworzyć działalność w kredytowanej nieruchomości, np. pod nazwą „Usługi wszelakie”, dokonuje rejestracji, płaci co miesiąc podatki i, jeśli mu się powiedzie, jest szanowanym przedsiębiorcą. W międzyczasie postanawia pozwać bank w związku z postanowieniami abuzywnymi obecnymi w jego umowie kredytu, roszczenie swoje opierając na art. 3851 kc, czyli przepisie „dla konsumenta” stworzonym.

W trakcie postępowania przed sądem bank postanawia zakwestionować status konsumenta, załączając do odpowiedzi na pozew odpis z CEIDG i argumentując, że kredyt został „zaciągnięty” w celu prowadzenia działalności (mimo, że we wniosku kredytowym widnieje adnotacja: „na cele mieszkaniowe”), w związku z czym bank dowodzi, że brak jest podstaw do udzielenia ochrony na mocy przepisu art. 3851 kc. Zdarza się, że posuwa się o krok dalej — kwestionuje status konsumenta, bo ten… otworzył działalność gospodarczą w kredytowanej nieruchomości kilka lat (!) po zawarciu umowy kredytowej. Taka argumentacja to w większości przypadków ostatnia deska (niestety bardzo spróchniała) ratunku dla banków przed niekorzystnym wyrokiem. Banki często „zapominają” (mniej lub bardziej świadomie), że status osoby fizycznej, jako konsumenta, w rozumieniu art. 221 kc., powinien być oceniany na chwilę dokonywania czynności prawnej (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 9 lutego 2012 r., sygn. akt V ACa 96/12).

Dalszym kryterium oceny jest treść czynności prawnej, jaką dana osoba fizyczna zawiera. Czynność ta musiałaby się wiązać bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, by stwierdzić, że taki korzystający nie jest konsumentem (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 23 sierpnia 2011 r., sygn. akt VI ACa 262/11). Bezpośredniość związku czynności prawnej z prowadzoną działalnością nakazuje spojrzeć bardzo krytycznie na wszelkie próby „rozciągania” pojęcia „bezpośredni” na luźne albo wręcz fikcyjne powiązania. Argumentacja banku wskazująca na fakt rozpoczęcia prowadzenia działalności przez konsumenta po zawarciu umowy kredytowej nie znajduje uzasadnienia w przepisach.

Podsumowując, status konsumenta powinien być oceniany wyłącznie w relacji z bankiem w świetle zawartej umowy kredytowej i — co najważniejsze — na dzień jej zawarcia. W tym kontekście nie ma miejsca na dokonywanie wykładni przepisów o ochronie konsumentów contra legem i pozbawianie ich należnej im ochrony — co nieudolnie próbują robić instytucje finansowe. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Sawicki, adwokat, kancelaria Mazur i Wspólnicy

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Konsument czy nie? Oto jest pytanie