Konsumpcja hamuje, ale nie ma co płakać

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-01-2008, 00:00

Mniejsze od prognoz grudniowe zakupy Polaków są argumentem dla gołębi w RPP, ale nie zwiastują dramatycznego spowolnienia gospodarki.

Sprzedaż rośnie najwolniej od półtora roku

Mniejsze od prognoz grudniowe zakupy Polaków są argumentem dla gołębi w RPP, ale nie zwiastują dramatycznego spowolnienia gospodarki.

Ekonomiści obstawiali, że w grudniu 2007 r. przeciętny Polak wydał w sklepach o ponad jedną piątą więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. A tu zaskoczenie — różnica była prawie dwa razy mniejsza. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym wzrosła o 12,4 proc. (najmniej od sierpnia 2006 r.), miesiąc do miesiąca — o 15,7 proc. Inne grudniowe dane makro też zaskoczyły negatywnie. Dynamika produkcji przemysłowej spadła z 8,5 proc. w listopadzie do 6,2 proc. (analitycy spodziewali się wzrostu o 8,8 proc.) Podobnie płace — podwyżki wyniosły 7,2 proc. (oczekiwania rynkowe sięgały 9 proc.). Tymczasem to właśnie mocna konsumpcja była w ostatnich miesiącach głównym paliwem napędzającym wzrost PKB. Ekonomiści jednak uspokajają — jest jeszcze za wcześnie, żeby zapowiadać spowolnienie gospodarcze.

Polacy na diecie

— Zaskoczenie jest duże, tak zdecydowanego spadku tempa wzrostu sprzedaży detalicznej mało kto się spodziewał — mówi Agnieszka Decewicz, ekonomistka banku Pekao.

Od razu dodaje jednak, że na razie trzeba wstrzymać się z jednoznacznymi ocenami.

— Wyhamowania nie można ignorować, jednak opieranie prognoz na podstawie zaledwie grudniowych danych byłoby przedwczesne — podkreśla ekonomistka.

Tego samego zdania jest Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

— Dane z grudnia często sprawiają kłopoty, ich miarodajność jest wątpliwa — mówi.

Co w takim razie spowodowało spadek dynamiki konsumpcji?

— Kategorią, która szczególnie mocno pociągnęła sprzedaż detaliczną w dół, była żywność. W grudniu 2007 r. wydaliśmy na nią o 0,3 proc. mniej niż rok wcześniej, a na jedzenie Polacy wydają największą część swoich pensji — tłumaczy Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Ostrożnie ze stopami

Ograniczenie wydatków na produkty spożywcze może brać się z nasilonych w ostatnich miesiącach podwyżek cen żywności.

— Klienci sklepów mogli spostrzec rosnące ceny na półkach, zwłaszcza że o ich szybkim wzroście dużo mówiły media — twierdzi Marcin Mróz.

Chociaż ekonomiści z rezerwą odnoszą się do danych dotyczących sprzedaży, uważają, że nie pozostaną one bez wpływu na decyzje Rady Polityki Pieniężnej.

— Grudniowe informacje GUS — również te mówiące o produkcji i wynagrodzeniach — są argumentem dla gołębio nastawionych członków rady. Jej skłonność do zacieśniania polityki pieniężnej nieco osłabnie. Nadal spodziewam się podwyżek stóp procentowych, ale tempo ich wprowadzania będzie wolniejsze — mówi Marta Petka.

Mniej radykalnych kroków spodziewają się też inwestorzy. Po publikacji danych GUS ceny obligacji poszły w górę, a ich rentowność spadła o 5 pkt baz. Ekonomiści Raiffeisen Banku twierdzą jednak, że za kilka dni nastąpi korekta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane